volleyball

volleyball

niedziela, 28 września 2014

rozdział 7




"Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy."




*Kinga*

Po obiedzie był jeszcze jeden trening. Dziewczyny ćwiczyły ostro a ja obmyślałam już jak mam ubrać Misię. W końcu ma wyglądać olśniewająco. Po treningu każda poszła do swojego pokoju. My z Misią do nas. Wywaliłam ją do łazienki.
- Misia umyj się bo śmierdzisz, ogol nogi porządnie i tam inne części ciała też, bo wiesz głupio by było jakby Michał Cię rozbierał a ty byś tam miała włosy 5 centymetrowe. – uśmiechnęłam się złośliwie.
- No dzięki! Głupia jesteś wiesz. Też ci tak powiem jak będziesz się szykować na imprezę.
- Hahaha. Ja wiem co ja muszę golić. – odparłam ze śmiechem.
- Wyobraź sobie, że ja też.
- Haha. Pospiesz się! – krzyknęłam do niej szykując jej rzeczy.
- Nie bo się zatnę jeszcze. – odparła.
- W sumie racja. To nie spiesz się.
Uszykowałam jej wspaniałą sukienkę  i zajebiste buty. Gdy się ubrała zrobiłam jej loki i pomalowałam oczy złotym cieniem i przejechałem rzęsy tuszem. Misia przytuliła mnie mocno. Myślałam, że to koniec mojej misji no ale myliłam się. Dziewczyny przyszły do nas do pokoju.
- Kinga pomocy ! Nie wiem w co mam się ubrać. – powiedziała Sylwia.
- No właśnie. Ja też. – poparła ją Marlena.
I wyszło z tego, że ubrałam je wszystkie. Marlena była ubrana w białą sukienkę i śliczne białe buty. Uczesałam ją w koka. A makijaż zrobiła sobie sama. Delikatny. Z kolei Sylwia stwierdziła, że:
- Kinga, weź zrób ze mnie taką wiesz. Zimną sukę. Pobawię się dzisiaj. – uśmiechnęła się pod nosem.
- Skoro tak bardzo chcesz. – odparłam ze śmiechem. Poszukałam czegoś takiego wyzywającego i znalazłam. Ta sukienka jest wprost idealna! Buty też znalazłam wprost cudowne do tej sukienki te wysokie szpilki złapią niejednego faceta. Włosy zostawiła rozpuszczone, a makijaż zrobiła ostry.
- Kinguś skarbie, a mnie byś mogła jakoś ubrać tak wiesz? Skromnie czy coś? – zapytała Asia. – Nie chcę się rzucać w oczy. – zaśmiała się.
- Pewnie. Żaden problem. – uśmiechnęłam się i ubrałam ją w to cudo, i do tego prześliczne buty. Asia również nie chciała jakiejś wymyślnej fryzury więc wyprostowałyśmy tylko włosy i zrobiła sobie delikatny makijaż. No i na koniec została Ola. Uparła się na czarną sukienkę. W sumie sama też bym ubrała czarną gdybym oczywiście w ogóle szła na tą imprezę. Jej sukienka była taka fajna, bo zwiewna no i dobrze się w niej tańczy. Dała się namówić na czerwone szpilki. Wyglądała po prostu ślicznie. Cieszyłam się razem z nimi. Gdy już były gotowe do wyjścia ktoś zapukał do naszych drzwi. Misia poszła otworzyć i kogo tam ujrzała? Winiara. Był odwalony jak nigdy. Spojrzał na Michalinę i chyba nie wiedział co powiedzieć. Oczka mu się zaświeciły. Wiedziałam, że mu się spodoba. Ołłł je! Kinga jesteś boska!
- Yyy.. Cześć dziewczyny. – wydukał w końcu Winiar, ale nie spuszczał wzroku z Miśki.
- No hej. – odparłam. – A ty gdzie się tak odstawiłeś? – zapytałam.
- No chciałem zapytać czy byście nie poszły z nami na imprezę, ale widzę, że wychodzicie. – powiedział Misiu.
- W sumie to możemy iść z wami. – szepnęła Misia i uśmiechnęła się delikatnie. Rany ale ona wpadła! Omg!
- To super! – krzyknął Winiar i wychylił głowę na korytarz. – Chłopaki dziewczyny idą z nami!
- Ekstra! – krzyknął Kłos z Wroną równocześnie. Gdy już dziewczyny wyszły z pokoju, chłopaki przybiegli do nich jakby były boginiami. A Winiar nie spuszczał Miśki z oczu.
- Misiu… - powiedziałam do niego.
- Co ? – zapytał wciąż patrząc na Michalinę.
- Nie spierdol tego. – powiedziałam po prostu. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się do mnie. Był taki szczęśliwy.
- Dziękuję. – odparł. Uśmiechnęłam się tylko i patrzyłam jak wszyscy wychodzą. Tylko Fabian stał na korytarzu i patrzył na mnie.
- No co? – zapytałam go. – Mykaj na imprezę. – uśmiechnęłam się.
- A ty nie idziesz? – zapytał.
- Nie. Nie mam ochoty. Zresztą wyglądam jak gargamel. – odparłam z lekkim uśmiechem. Ale było mi tak jakoś smutno. Matko święta! Kinga! Ty masz uczucia! O kurwa! Wyzywałam się w myślach.
- Jak ty nie idziesz to ja też nie. – powiedział Fabian i podszedł bliżej mnie.
- No ja pierdole. Kolejny. – mruknęłam pod nosem. – Idź, może znajdziesz tam swoją miłość. – uśmiechnęłam się cwaniacko.
- Ja już znalazłem swoją miłość. Chyba. – odpowiedział mi Fabian.
- Super. Ja też. Nawet nie masz pojęcia jak go kocham. – powiedziałam. Fabianowi mina zrzedła. Zrobił się taki smutny i poważny. – Haha. Pan Tadeusz zawsze w pogotowiu. – powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi. – Zapraszam na trójkącik. – powiedziałam. Fabian spojrzał na mnie dziwnie. Ale delikatnie się uśmiechnął. Pokazałam mu flaszkę. Jego uśmiech stał się szerszy.
- No więc Fabianku dlaczego nie chciałeś iść na imprezę? – zapytałam gdy już się wygodnie usiedliśmy na łóżku.
- Chciałem iść z Tobą na tą imprezę. Chciałem popatrzeć na ciebie. – odparł trochę zawstydzony.
- Serio? – zdziwiłam się.
- Pewnie. Lubię patrzeć na Ciebie. Zawsze albo się śmiejesz albo wściekasz.
- Haha. Taaa.. Uwielbiam wkurwiać ludzi. -  Uśmiechnęłam się. – To co? Oglądamy coś? – zapytałam.
- A co proponujesz?
- Hmm .. jakiegoś dobrego pornola. – wyszczerzyłam się, a Fabian patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Haha.. Żartuję! – krzyknęłam. – W obecności facetów nie oglądam pornoli. – dopowiedziałam.
- Haha. Oj Kinga. – zaczął się śmiać. Usadowił się wygodniej na moim łóżku, a ja włączyłam jakąś komedię. Wtedy Fabian wyciągnął coś spod mojej poduszki. – Yyy.. Kinga co to jest? – zapytał.
- Oddaj! To moje! – zabrałam mu moją maskotkę. – Mój Feluś, chodź do mnie mój maleńki. Mamusia Cię bardzo kocha. – powiedziałam czule do mojego misia.
- Haha. Śpisz z misiem? – zapytał wciąż śmiejący się Fabian.
- śmiejesz się ze mnie? O ty! Foch! I spadaj! – krzyknęłam na niego i zepchnęłam go z łózka.
- No Kinga, no! Nie fochaj się.. Proszę. Obiecuję, że nie będę się już śmiać. – powiedział Fabian.
- Pff ! Marzenia. Dobra nie focham się ale nie siedzisz ze mną na łóżku.! Taka kara. – powiedziałam. W sumie nie chciałam siedzieć koło niego bo by się to jeszcze źle skończyło.
- Ehhh.. No dobra. – odpowiedział Drzyzga i siedział dalej na podłodze. Hahhaha. Fajnie było.

*Asia*

Impreza była boska! Szkoda, że Mała nie szła z nami. Bawiłyśmy się świetnie. W pewnym momencie zauważyłam, że Misia tańczy cały czas z Michałem W. i szczerzyła się jak głupia. Och moje kochane laski. Gdyby była Kinga pewnie by była najbardziej nawaloną dziewczyną. Hahaha. Ta to uwielbia pić. A ja razem z nią. Chociaż nie powiem ostatnio w hotelu to trochę przegięłyśmy. Usiadłam się przy barze i zamówiłam kolejnego drinka. Jeszcze raz popatrzyłam na dziewczyny. Mery tańczyła z Kubiakiem, Bartmanem i Zatorskim. Sylwia w najlepsze bawiła się z Kłosem. Szukałam wzrokiem gdzie jest Ola i w końcu ją znalazłam. Stała w kącie z Nowakowskim i zażarcie o czymś dyskutowali, po czym Piotr mocno przytulił ją do siebie i poszli tańczyć. Uśmiechnęłam się. Miałyśmy szczęście. Znałyśmy się od tylu lat i każda z nas wiedziała kto się której podoba. Moim ulubionym siatkarzem był..
- Bartek. Co ty tu robisz? – zapytałam go mega zdziwiona.
- Przyszedłem prosić Cię do tańca Asiu. – powiedział. Był trochę wypity, ale wciąż mi się podobał.
- To chodźmy. – odpowiedziałam z uśmiechem. I sama ruszyłam na parkiet. Nie wiem ile czasu z nim tańczyłam, ale było tak cudownie, że mogłabym tak do końca życia.
- Masz śliczne nogi. A w tych szpilkach wyglądają nieziemsko. – szepnął mi na ucho Kurek.
- Dziękuję. – odszepnęłam mu. Kinga jednak wie na co facet zwraca uwagę. Zarumieniłam się.

*Kinga*

Obudził mnie hałas. Otworzyłam najpierw jedno oko, a później drugie. Przede mną stała pusta flaszka. O matko! Serio wypiliśmy w dwójkę  0,7? Dobrzy jesteśmy. Uśmiechnęłam się pod nosem. Spojrzałam w stronę drzwi. I Usłyszałam:
- Cholera nie mam klucza. – powiedziała Misia.
- To chodź do mnie. – odpowiedział jej Winiar.
- Oj nie. Lepiej nie Michał. Jeszcze źle się to skończy. – odpowiedziała mu Misia. Ma rację. Facet nie wie co ją spotkało. Musiałam interweniować. Więc wstałam, żeby otworzyć drzwi i wtedy. Jeb!
- Kurwa! – wydarłam się jak głupia.
- Ałła moje żebra. – odpowiedział mi głos z podłogi.
- Kinga? Skarbie co się tam, dzieje? – zapytała przerażona Misia.
- Nic, nic idę ci otworzyć. – odpowiedziałam. – Drzyzga wstawaj z podłogi. – powiedziałam do Fabiana.
- Wiesz bardzo bym chciał ale leżysz na mnie. – odparł, a ja czułam jak się uśmiecha. No co za gnojek jeden.
- Debil. – rzuciłam i wstałam. Otworzyłam drzwi. Misia stała wystraszona, a na ustach Winiara wypełzł głupi uśmiech. – Tylko ani słowa. Głowa mnie boli. Już mam kaca. Właź Misia do środka. Winiar nie szczerz się bo dostaniesz w zęby. A ty Drzyzga – odwróciłam się do wciąż leżącego na ziemi Fabiana. – Spadaj do siebie. – dokończyłam.
- No dobra, dobra. Ale dobrze mi tu było. – powiedział uśmiechając się.
- Taaa wiem. Ze mną zawsze jest dobrze. – powiedziałam i dopiero wtedy pomyślałam jak to zabrzmiało. Misia spojrzała na mnie z głupkowatym uśmiechem i stwierdziła, że albo wciąż mam bombę, albo naprawdę jestem jebnięta. Michalina uśmiechnęła się do Michała i pożegnała się z nim.
- Ej no. – powiedział smutno.
- Co? – odpowiedziała Misia.
- Nie chciałaś ze mną spać to chociaż buziaka mi daj. – uśmiechnął się Winiar.
- Hahaha. Proszę. – dała mu buziaka w policzek. – Dobranoc Michał. – powiedziała uwodzicielsko.
- Dobranoc Misia. – powiedział do niej i już miał się zbierać gdy powiedział. – Dobranoc Kinga.
- Taaa. Dobranoc, dobranoc. – uśmiechnęłam się do niego. – Fabian! – krzyknęłam.
- No już wychodzę. Spodni szukam! – odpowiedział mi. Hahahah musiało to mega dziwnie wyglądać. Fabian w końcu znalazł spodnie, ubrał je i kierował się do wyjścia.
- Dobranoc Kinga. Trzeba to kiedyś powtórzyć. – powiedział Drzyzga i wyszedł, a ja stałam z głupkowatym uśmiechem na twarzy. Żeby nie było wątpliwości graliśmy w pokera. Rozbieranego. Przegrał. Hahhaha. Gdy został w samych bokserkach to mu darowałam. I takim sposobem wygrałam. Dobra jestem nie? Hahahha.
- Mała chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. Ale to rano bo teraz nie mam siły. – powiedziała Misia i położyła się do łózka.
- Pewnie i vice versa. Ale powiedz mi jedno. Dobrze było? – zapytałam ją.
- Mhm. Nawet nie wiesz jak. – odparła z rogalem na gębie.
- To dobrze kochanie, to dobrze. – powiedziałam i też położyłam się spać. Ciekawa jestem jak reszta dziewczyn. Kurwa głowa mnie boli. Więcej nie piję. Ehh .. Po co ja się oszukuję?

*Karol Kłos*

Kurde. Nie wiedziałem, że ta Sylwia jest taka zajebista. Tańczyłem z nią prawie cały czas. I czułem się naprawdę świetnie. Widziałem jak faceci na nią patrzą i miałem dziwną satysfakcję, że ona tańczy ze mną. W pewnym momencie poszliśmy do baru napić się. Wtedy zapytałem:
- Długo się znacie z dziewczynami?
- Od jakichś 5 lat. – odpowiedziała mi.
- To długo. – powiedziałem.
- Czy ja wiem? Czujemy się ze sobą jak siostry. No i zawsze trzymamy się razem. – powiedziała się uśmiechając.
- A Kinga to taka wasza szefowa? – zapytałem znów.
- Nie. Chociaż może trochę tak. Ona się martwi o nas. Już nie raz ratowała nam tyłki. – uśmiechnęła się pod nosem. – A co? Jesteś nią zainteresowany? – zapytała mnie.
- Co? Nie. Żartujesz? – powiedziałam zdziwiony.
- Każdy facet ją uwielbia. My jesteśmy w cieniu. Ale Kinga nigdy nie traktowała nas gorzej czy coś. Wie, że jest piękna. I umie z tego korzystać. Ale woli mieć cięty jęzor. My też ją taką lubimy. Smutna Kinga jest nie do życia. Ale za to Kinga która się wścieka to jest coś. – znowu się uśmiechnęła.
- Serio ? Ja to bym się jej bał gdyby była zła na mnie.
- Hahaha. Nie jest taka zła. Po prostu uwielbia wygrywać. Na meczach to często ona nas podnosiła na duchu. Najlepszy jej tekst to chyba był na meczu na Mistrzostwach Polski, przegrywałyśmy i to naprawdę dużo, a brakował nam tylko jeden set do wygranego meczu. Trener wziął czas i darł się na nas, a Kinga wtedy powiedziała: „ Niech trener nie drze mordy, same sobie poradzimy, dziewczyny słuchajcie, zobaczcie na tą laskę pod siatką jaki ona kurwa ma cellulit, normalnie to mnie wyprowadza z równowagi.” I zaczęłyśmy się śmiać. Gdy wróciłyśmy na boisko od razu zdobyłyśmy punkt i później kolejny. W ostateczności wygrałyśmy. Cieszyłyśmy się jak głupie i to wszystko dzięki Kindze.
- Widać, że ją szanujecie. – powiedziałem.
- Tak. I to bardzo. Jest sercem naszej drużyny, chociaż ona twierdzi, że jest wątrobą. Od razu uprzedzę twoje pytanie. Nie mam pojęcia dlaczego tak twierdzi. – powiedziała Sylw.
- Ok. Wracamy na parkiet? – zapytałem.
- Ty idź, ja idę już do hotelu. – powiedziała Sylwia i już chciała odejść, ale chwyciłem ją za rękę i powiedziałem.
- W życiu ci nie pozwolę iść samej. Idę z Tobą. – uśmiechnęła się do mnie tak cudownie. Hmm .. Wróciliśmy do hotelu. Odprowadziłem ją do pokoju, dostałem buziaka w policzek i poszedłem do siebie. 





"Boże zabiję się w tych szpilkach, ale przynajmniej umrę w pięknych butach."






Mam małe pytanko. Czy chciałybyście, żebym przez ten tydzień dodawała codziennie nowe rozdziały? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzach ;) 
mam nadzieję, że ten się spodoba, chociaż szczerze nie ma w nim nic ciekawego :( 
obiecuję, że następny będzie o wiele lepszy i ciekawszy! xD ;***


            

rozdział 6




"Opętana jego urokiem."




*Michalina*

Gdy się obudziłam Kingi już nie było w pokoju. Hmm.. Dziwne. Nie słyszałam jak wychodziła. W ogóle ciekawe gdzie ona się tak wcześnie szlaja? Trudno, pogadam z nią później. Wstałam i ogarnęłam się. Wyszłam z pokoju i kierowałam się do stołówki gdy natknęłam się na Winiara. Uśmiechnął się do mnie i powiedział:
- Hej.
- No cześć. – uśmiechnęłam się też
- Jak tam Kinga? – zapytał. No tak, przecież ona jest ważniejsza. Czemu ja w ogóle myślałam, że mogę mu się podobać?
- Ehh .. Nie wiem. Nie było jej w pokoju jak się obudziłam. – odpowiedziałam mu. Resztę drogi do stołówki szliśmy w ciszy. Co miałam mówić? Kurde chciałabym być taka jak Kinga. Ona zawsze wie kiedy i co powiedzieć no i jest odważna i to bardzo. Weszliśmy na stołówkę, on poszedł do swoich kolegów, a ja do dziewczyn. Kingi nadal nie było. Ciekawe gdzie ona jest?

*Fabian Drzyzga*

Gdy szedłem na śniadanie zauważyłem Kingę  jak rozmawia z Kubiakiem. Ehh .. Poczułem się mega dziwnie. Spojrzałem na Kingę i się uśmiechnąłem pod nosem. Ona jest taka ładna.. Hmm. Te jej ciało. Chyba była na basenie bo była w stroju kąpielowym. Ma śliczny tyłek. Jezu Fabian! Ogar! Jestem beznadziejny. Naprawdę. Poszedłem na stołówkę i zastanawiałem się dlaczego tak dziwnie się poczułem gdy widziałem ich razem. Wtedy przyszedł Winiar i powiedział:
- Ej nie wiecie gdzie jest Kinga? Bo Michalina mówiła, że jak się rano obudziła to jej już nie było w pokoju.
- Widziałem ją z Kubiakiem chyba wracali z basenu. – odpowiedziałem mu.
- Aha. Dziwne. Kubiak aż tak się przejął ? Czy może Kinga mu się spodobała? – powiedział Kłos.
- Nie wiem. Nie wnikam. – odpowiedział mu Wrona. Chłopacy dalej debatowali nad tym czy Kinga się podoba Kubiakowi, a ja wreszcie doznałem olśnienia. Byłem zazdrosny! To dziwne uczucie to była zazdrość tylko dlaczego miałem być zazdrosny? Przecież nie jestem z Kingą ani nic. Siedziałem zamyślony i nie usłyszałem co mówi Winiar.
- Co? Co? – zapytałem go.
- Mówię, że właśnie Kinga przyszła ale bez Michała.
- Aha. To ciekawe gdzie on jest? – zapytałem. Ale długo nie musiałem czekać na odpowiedź bo Kubiak już szedł w naszą stronę. Stanął na chwilę przy Kindze i coś jej powiedział, ona zaczęła się śmiać. A Kubiak przyszedł się do nas usiąść.
- Ty stary wy coś ten tego razem? – zapytał Winiar Michała. (wiem dziwnie to brzmi ;D )
- Nie no co ty! Zwariowałeś? Matko Boska i wszyscy ojcowie! Przecież ja ją dopiero co poznałem. A poza tym wydaje mi się, że prędzej zostaniemy przyjaciółmi. Z tego co widziałem ma już innego na oku. – powiedział szczerząc się do mnie. O co mu chodzi?
- Kubiak nie chce cię martwić ale jej twarz wygląda strasznie. – powiedział Wrona.
– Więc na związek i tak chyba nie miałbyś co liczyć. – uśmiechnął się cwaniacko Kłos.
- Hahaha. No bardzo śmieszne. Wiem jak wygląda, ale uwierzcie mi rano wyglądała jeszcze gorzej. Basen jej trochę pomógł i nabrała kolorów. – odpowiedział Michał.
- Stary to ty ją w stroju widziałeś? – zapytał nagle ożywiony Zibi.
- No tak. Byłem z nią popływać. – odparł jak gdyby nigdy nic Kubiaczek.
- I jak wygląda? – zapytał Zibi.
- Hahahah! Jaki ty głupi jesteś. Nie patrzyłem tak na nią, było mi przykro , że ją tak znokautowałem. Swoją droga pół nocy nie spałem bo się zastanawiałem dlaczego akurat w nią trafiłem. Masakra. – powiedział Dziku. Gadali dalej o tym, że Kubiak widział Kingę w stroju kąpielowym i w ogóle. A ja jakoś nie mogłem tego słuchać. Spojrzałem na Kingę i zauważyłem, że ona patrzy na mnie. Uśmiechnęła się do mnie lekko i skinęła głową. Uśmiechnąłem się i wstałem. Wyszedłem ze stołówki i poszedłem do siebie. Cały czas myśląc o niej. Kubiak mówił, że ma kogoś na oku. Chciałbym, żeby chodziło o mnie. Sam nie wiem czemu. Tak po prostu.

*Michał Winiarski*

Ok, dałem dupy wiem. Jak mogłem zapytać ją o Kingę. No jak? Tylko, że sam nie wiedziałem jak mam zacząć tą rozmowę. Czemu ja się tak denerwuję jak mam z nią gadać? No czemu? Myślałem o tym prawie cały czas. Zauważyłem, że Drzyzga wychodzi jakiś taki przybity. Postanowiłem, że pogadam z nim. Poszedłem za nim. Uśmiechnąłem się do dziewczyn, spojrzałem jeszcze na Misię i uciekłem stamtąd. Znalazłem Fabiana w jego pokoju. Leżał na łóżku i wpatrywał się w sufit.
- Młody co Ci jest? – zapytałem.
- Zakochałeś się kiedyś od pierwszego wejrzenia? – zapytał mnie.
- Hmm.. Sam nie wiem. Wydaje mi się, że tak. Chyba teraz jestem zakochany. – powiedziałem. W sumie sam chciałem się komuś wygadać. Dziwnie mi było gadać na takie tematy z Fabianem no ale z kim innym bym miał pogadać?
- W kim?
- Nie chce na razie o tym mówić. – odparłem.
- Rozumiem. Czyli wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
- Owszem wierzę.
- Bo ja właśnie się zastanawiam czy to jest możliwe zakochać się w czyimś spojrzeniu, ciętym języku i pięknym ciele. – powiedział Fabian.
- Jeżeli ja mogłem się zakochać w długich nogach, pięknych ustach i wspaniałym uśmiechu to myślę, że ty też mogłeś się zakochać w tych wszystkich cechach które wymieniłeś.
- To dobrze. Chociaż wiem, że nie mam żadnych szans. – powiedział smutny Fabian.
- Ehh .. Młody to tak jak ja. – odparłem. – Robimy coś dzisiaj wieczorem? – zapytałem go.
- W sumie moglibyśmy iść gdzieś na imprezę czy coś nie? Jakoś się odchamić. – powiedział Fabian.
- Pewnie. To co? Pytamy chłopaków?
- Pewnie. – uśmiechnął się już Fabian. 

Trening

*Kinga*

Przez złamany nos siedziałam na ławce. Trener nie pozwolił mi dzisiaj grać. Żal mi go! Jak umierałam gdy miałam zakwasy to go to nie ruszało, a teraz się martwi o moje zdrowie? Zgred stary. Dziewczyny stwierdziły, że wychodzą dzisiaj na imprezę. Niech idą ja tam nie wystawiam dzisiaj gęby na światło dzienne. Michalina jest jakaś dziwna. Nie odzywa się do mnie. Tylko nie wiem o co jej chodzi. Hmm.. Zaraz z nią pogadam, bo już kończą. Michalina podeszła do ławki po swoją wodę. Więc skorzystałam z okazji.
- Misia co jest? Od rana się do mnie nie odzywasz. Zła jesteś na mnie? – zapytałam ją.
- Nie. – odpowiedziała jakoś tak szorstko.
- To co jest? – zapytałam już zła.
- Nic. Daj spokój nie mam siły. – powiedziała Michalina.
- Co daj spokój kurwa! Od rana się nie odzywasz, rzucasz dupą, i w ogóle jesteś jakaś przyjebana więc się pytam o chuj ci chodzi?! – wydarłam się już.
- Nie drzyj się na mnie. Jak ci się coś nie podoba to znajdź sobie nową przyjaciółkę! – wydarła się na mnie.
- A weź spierdalaj. – powiedziałam już spokojniej, wstałam z ławki i chciałam już wyjść gdy usłyszałam.
- Chuj Ci w dupę.
- Na przyjemność trzeba sobie zasłużyć. – odpowiedziałam na to spokojnie. Odwróciłam się i widziałam, że Misia stoi z łzami w oczach ale z uśmiechem na twarzy. Wiedziałam już, że trochę jej przeszło. Ale nadal nie wiedziałam o co jej chodzi.

*Michalina*

Pokłóciłam się z Małą. Jest mi cholernie przykro. Jest moją najlepszą przyjaciółką i wiem, że bez niej sobie nie poradzę. Muszę ją jakoś przeprosić. Gdy wróciłam do pokoju ona leżała na łóżku z zamkniętymi oczami i słuchawkami na uszach. Ehh .. Poszłam się wykąpać. Posiedziałam trochę w wannie. Gdy wyszłam Mała wciąż leżała ale chyba spała bo słuchawki leżały na podłodze. Położyłam się koło niej i wtuliłam się w nią. Znowu poleciały mi łezki.
- Czego ty znowu ryczysz co? – zapytała Kinga. Uśmiechnęłam się przez łzy.
- Przepraszam. – powiedziałam skruszona.
- Za co? Przecież od samego początku naszej znajomości wiem, że jesteś idiotka. Żadna nowość. – odpowiedziała mi, ale oczy miała wciąż zamknięte.
- Wiesz co? Kocham Cię za to, że zawsze przy mnie jesteś, ale nienawidzę Cię za to, że tak dobrze wyglądasz. – powiedziałam szczerze.
- Dobrze? Mordę mam w sińcach, nos wielki jak gargamel i usta jak po botoksie. I ty mówisz, że ja dobrze wyglądam? Misia o co w ogóle chodzi co?
- O faceta. – odparłam zwyczajnie.
- Tyle to ja się sama domyśliłam. O jakiego faceta?
- O Michała. – powiedziałam zamykając oczy.
- Kubiaka?! – wydarła się Kinga, podnosząc się.
- Nie no co ty. O Winiarskiego mi chodzi. – powiedziałam zdziwiona.
- Uhh .. Zaraz chwila. Przecież mnie i Winiara nic nie łączy. Zresztą on cały czas gapi się na Ciebie. – powiedziała Kinga szczerze.
- Co? Dzisiaj rano wyszłam z pokoju na śniadanie. Szłam sama bo ciebie nie było. Swoją drogą gdzieś ty była co?
- No na basenie. Musiałam się trochę wyciszyć bo jak się zobaczyłam rano w lustrze to normalnie myślałam, że padnę. No ale czekaj. Poszłaś na śniadanie i co?
- No i spotkałam Michała. Więc poszliśmy razem, a wtedy on zapytał mnie jak się czujesz. Myślałam, że się tam poryczę. Chciałabym się podobać jakiemuś facetowi tak jak ty.
- Ty głupia jesteś! Przecież ty się mu podobasz. Zobacz jak on się peszy przy tobie. Przy mnie zachowuje się normalnie, bo nie boi się, że coś chlapnie czy coś. A ty go stresujesz. Nie widzisz tego? – zapytała mnie Mała.
- Nie. – odparłam szczerze. – Czyli sądzisz, że mu się podobam? – zapytałam z nadzieją.
- No raczej nie inaczej! Idziesz z dziewczynami na tą imprezę wieczorem? – zapytała mnie Kinga.
- Tak. A ty nie idziesz?
- Yyyy! Nie! Bez przesady wiem, że jestem zajebista i w ogóle no ale sama popatrz na mój ryj.
- Yyy .. no tak. Sorry . – powiedziałam do niej.
- Spoko. Więc wieczorem robimy Cię na mega bóstwo! I zakręcisz się wokół Michała. Zobaczysz, jak tylko cię ujrzy szczęka mu opadnie. – odparła pewna siebie Kinga.
- No nie wiem. Jak ty nie idziesz to ja też nie pójdę. Przecież cię nie zostawię. – powiedziałam.
- Żartujesz? Facet twoich marzeń jest do zdobycia, a ty będziesz rezygnować z niego, żeby posiedzieć z gargamelem ( czyt. Kingą. ) w pokoju? – zapytała mnie Kinga.
- To się nazywa przyjaźń. – odparłam szczerze.
- Chyba debilizm. Weź mnie nie wkurwiaj nawet i się nie kłóć. Idziesz na imprezę i masz tam zagadać do Michała. Koniec kropka. A o mnie się nie martw. Znajdę sobie zajęcie. Na drutach porobię czy coś. – uśmiechnęła się do mnie Kinga.
- Hahhaa. Kocham Cię. – powiedziałam do niej.
- Wiesz .. ja nie mam żadnych wątpliwości. – powiedziała ciesząc ryja.
- Ej chwila. Jak powiedziałam, że chodzi mi o Michała to zapytałaś czy chodzi o Kubiaka i byłaś przerażona. Czy wy coś ten tego? – zapytałam Kingę, przypominając sobie jej reakcję.
- Nie. Znaczy się ranek spędziłam z nim na basenie. Przyszedł mnie przeprosić i dał mi czekoladę. – wyszczerzyła się do mnie.
- Hahaha. Wie jak cię przekupić. – powiedziałam do niej. – I co było dalej?
- No w sumie to nic. Pogadaliśmy trochę i powygłupialiśmy się. Stwierdził, że musimy się przyjaźnić bo jesteśmy tak samo jebnięci.
- No, no, no. – powiedziałam z uśmiechem. – Czyżby pan Kubiak się zabujał?
- Mam wielką nadzieję, że nie. Dobrze wiesz, kto mi się podoba.
- Wiem. Fabian. Patrzył się dzisiaj na Ciebie cały czas.
- Widziałam. Ale później wyszedł ze stołówki i nie miał za ciekawej miny. – powiedziała Kinga.
- Oj tam. Na pewno jest gites. A teraz chodź na obiad bo umieram z głodu. – powiedziałam do Małej.
- Nie chcę mi się. Nos mnie boli. Idę spać dalej bo mnie obudziłaś. A ty spadaj jeść grubasie. – powiedziała do mnie i wysłała buziaka w powietrzu.
- Hahaha. Dzięki za szczerość gargamelu. – odpowiedziałam jej, spojrzała na mnie wzrokiem bazyliszka. Hahaha. Uwielbiam ją. Wiedziałam, że nie będzie zła na mnie za tą kłótnię. Nigdy nie jest zła. Zawsze jest po mojej stronie. Za to ją kocham. Poszłam na obiad. Po drodze spotkałam Winiara, Kubiaka, Drzyzgę i Zibiego. 
- Panowie też na obiad? – zapytałam ich ale patrzyłam na Zibiego.
- Oczywiście droga pani. Może mamy dotrzymać pani towarzystwa? – odpowiedział Bartman.
- Och. Byłoby cudownie. – odpowiedziałam z uśmiechem. Michał W. nie miał szczęśliwej miny. Ale zerknęłam na niego tylko raz. Bartman chwycił mnie pod pachę i poszliśmy na obiadek.


"Wyglądasz jak pomyłka genetyczna pijanego naukowca."

       

            

środa, 24 września 2014

rozdział 5




"Twój uśmiech wplątany w moje myśli."




*Michalina*

Miałyśmy trening razem z chłopakami. Gdy poszłyśmy na salę zauważyłam, że Kinga gada z Fabianem. Hmm… ciekawe o czym? Muszę to z niej wyciągnąć po treningu, oczywiście jak będę miała siły. Zebraliśmy się już wszyscy i czekaliśmy na trenerów. Gdy przyszedł Antiga byłam pewna, że tylko on będzie na tym treningu. Zresztą nie tylko ja tak myślałam.
- No nie. Znowu „Kołczu”. – westchnęła Kinga gdy ten tylko wszedł na halę.
- Też się cieszę Kinga. Mam nadzieję, że zrobiłaś to o co cię prosiłem? – zapytał ją.
- Oczywiście trenerze. Jak zawsze. – uśmiechnęła się cwaniacko Mała.
- Słuchajcie. – powiedział Antiga. – Podzielimy was na drużyny. Żebyście mogli się dobrze rozegrać. No i pograć trochę. Chłopcy proszę was tylko o to, żebyście też dali pograć dziewczynom.
- Tak jest trenerze. – odpowiedzieli chórem.
Było naprawdę super. Grałam w drużynie z Aśką, Kurkiem, Bartmanem, Drzyzgą, Kłosem i Zatorskim. Graliśmy przeciwko drużynie gdzie była Kinga, Winiarski, Nowakowski, Wrona, Sylwia, Konarski i Ignaczak. Skład trzeci i czwarty był trochę wybrakowany ale w sumie chodziło o to, żeby każdy pograł. W trzeciej drużynie grali: Ola, Mika, Ruciak, Żygadło, Mery i Możdżonek, a w składzie czwartym: Zagumny, Kubiak, Wlazły, Bociek, Buszek i Kosok. Mecze były naprawdę wyrównane. Walka toczyła się do ostatniej piłki. Cieszyłyśmy się jak głupie. A najbardziej cieszyła się Kinga bo jak to stwierdziła:
- Jestem najniższą osobą na tej Sali, a i tak dosięgam do bloku! Ha je! – zaczęła się śmiać. Tak, tak, Kinga nie jest naszym libero tylko rozgrywającą. Haha .. Tak, ten kurdupel rozgrywa, ale trzeba przyznać, że robi to znakomicie. Wszystko toczyło się naprawdę bardzo fajnie. Chłopacy śmiali się z nas jak nam coś nie wychodziło i w drugą stronę też to działało. Wreszcie drużyna Kingi wygrała z moją drużyną. Zamieniliśmy się.  My graliśmy z drużyną gdzie była Ola i Mery, a Kingi drużyna tam gdzie byli sami chłopacy. Znowu zaczęła się walka. Ale wszystko przerwał przeraźliwy krzyk…

*Kinga*

- Kurwa!!!! – krzyknęłam zła. – Jak nic mam złamany nos. – powiedziałam już nie krzycząc.
- Przepraszam, przepraszam nie chciałem. Naprawdę. – tłumaczył się Kubiak.
- Spoko. Przeżyję. – odparłam.
- Kinga ja naprawdę nie chciałem. Wybacz proszę.
- Mała co jest ?! – zawołał do mnie trener gdyż chyba zauważył, że leżę na ziemi.
- Umieram nie widać? – warknęłam na niego.
- Pokaż. – powiedział trener i stwierdził. – Nie wygląda to dobrze, chyba jest złamany.
- Och nie tylko nie to! Kto będzie mnie chciał z takim nosem? – powiedziałam z ironią.
- Widzę, że humor ci dopisuje. – powiedział trener.
- Jak chuj. – odpowiedziałam. Chciałam wstać. Ale Kubiak się odezwał:
- Nie wstawaj, zaraz przyjdzie nasz lekarz to cię opatrzy. Proszę.
- Wiesz, nie mam zamiaru leżeć na parkiecie gdy wszystkie wielkoludy się na mnie patrzą.
- Kinga! – wydarła się Misia.
- Czego?
- Uuu.. Ale masz wielki kichol ! – powiedziała z lekkim przerażeniem.
- No w końcu ktoś mówi szczerze. – uśmiechnęłam się ale nie długo bo nos bolał mnie tak cholernie, że nawet się śmiać nie mogłam. – Dobra pierdole wstaje.
- No leż spokojnie. – powiedziała Misia.
- Taaa, a jak kurwa odleżyn dostanę to dupę ty mi będziesz smarować.
- Fuuu .. ! Dobra wstawaj. Tylko uważaj. – powiedziała Michalina.
- Hahhaah. A co kurwa nos mi odleci?
- Co się stało? – zapytał mnie lekarz chłopaków.
- Yyy.. no tego jakby to powiedzieć. Kurwa nos mam złamany. – powiedziałam zła. Czy koleś nie widzi, że cały nos mam we krwi?
- Ok. Chodź do mojego gabinetu. – powiedział doktor Sowa.
- Spoko. – poszłam za nim. A za mną Kubiak. Zaraz chwila, a ten gdzie? A chuj tam. Nos mnie boli. W gabinecie doktor opatrzył mnie dokładnie i stwierdził:
- Słuchaj. Niestety nos jest złamany. – kurwa jakbym tego nie wiedziała. – Ale mogę ci go nastawić. Masz też lekko rozciętą wargę, ale to chyba ci nie będzie w niczym przeszkadzać?
- Nie, nie będzie. To co? Nastawi mi doktor nos? – zapytałam z lekką obawą.
- Pewnie. – odparł. No i wziął się do roboty. Założył białe rękawiczki. Oczyścił mi dokładnie nos z krwi i chwycił mocno za noc, po czym nim poruszył i zaczął wstawiać tam gdzie powinien być. A ja co musiałam zrobić? No wiadomo. Darłam się jak głupia. Hahhaha. No ale co? Bolało nie?

*Michał Kubiak*

Poszedłem za Kingą do doktora, ale zostałem na korytarzu. Naprawdę nie chciałem uderzyć w Kingę. Ta cholerna piłka mi zeszła nooo .. A teraz ona siedzi w gabinecie z doktorkiem, a ja siedzę i się wyzywam od najgorszego. Czemu nie mogłem trafić np. w Winiara albo Pita? No dlaczego? Nie no Kubiak dałeś dupy. Jesteś kretynem, debilem, osłem .. Pewnie wyzywałbym się dalej od najgorszych ale usłyszałem krzyk Kingi. Chciałem tam wejść. Ale co bym tam zrobił? Chwycił za rękę? Powiedział, że będzie dobrze? Przecież cholera wiem jak boli złamany nos. Byłem mega zły na siebie.

*Fabian Drzyzga*

Kinga złamała nos. Albo raczej to Dziku złamał jej nos. Kurde musiało naprawdę boleć, a Kinga zgrywała twardą. Dziwnie się czułem gdy patrzyłem na nią jak jej krew leciała z nosa. Nie żebym się brzydził krwi, chodzi mi o to, że chciałem właśnie podejść do Kingi i ją przytulić albo chociaż chwycić za rękę. Kurwa Fabian od kiedy ty taki czuły jesteś co? Muszę się wziąć w garść, przecież nie mam u niej szans. Kubiak był zły na siebie. I to bardzo. Było to po nim widać. Pewnie teraz będzie nie do życia.

*Michał Winiarski*

Michalina. Misia. Hmm… Jak to cudownie brzmi. Uśmiechałem się pod nosem. I jakie podobne do Michała. Ehhh.. Kurde Winiar! Kindze się krzywda stała a ty myślisz o jej przyjaciółce. Cały trening jak tylko mogłem obserwowałem Michalinę. Jest piękna. I ma takie długie nogi. Muszę z nią pogadać jak tylko wyjdzie z szatni. No tak. Ogarnąłem się szybko i czekam na korytarzu na Michalinę. W końcu wyszła z szatni i to sama! Ołłł je! Los się do mnie uśmiechnął.
- Hej. – powiedziałem.
- No hej. – odparła uśmiechając się ślicznie.
- Chciałem ci powiedzieć, że świetnie grasz. – uśmiechnąłem się i ja.
- Yyy.. Dziękuję. – powiedziała zawstydzona. – Przepraszam ale muszę znaleźć Kingę.
- Pomóc Ci? – zapytałem z nadzieją.
- Jeśli chcesz.?
- Pewnie. – powiedziałem, a pomyślałem tylko „nawet nie wiesz jak bardzo”.

*Michalina*

Dziwnie mi było iść z Michałem no ale skoro chciał to czemu nie? Nie mogłam patrzeć mu w oczy. Jak rozmawialiśmy cały czas odwracałam wzrok. Pewnie myśli sobie, że jestem jakaś nienormalna czy coś. No ale on ma takie śliczne oczka, można się w nich utopić. W końcu znalazłam Kingę. Stała przed gabinetem i słuchała co jej mówił lekarz. A Kubiak stał za nią i dziwnie się patrzył na nią. Hmmm.. Czyżby Mała mu się spodobała? Nie no chyba nie. Pewnie czuje się mega winny. I słusznie. Po co walił na siłę ? Ale dziwne jest też to, że Kinga nie widziała tego i że nawet nie zdążyła się jakoś obronić czy coś. Hmm.. Muszę z nią pogadać.
- Mała! – krzyknęłam do niej.
- Co się drzesz? Mam złamany nos, ale nie ogłuchłam przez to. – powiedziała jak gdyby nigdy nic.
- Bardzo boli? – zapytał ja Winiar.
- Złamię ci nos, albo może Dziku ci go złamie ma w tym wprawę i wtedy zobaczysz. Co ty na to? – zapytała go Kinga. Hahaha.. Ta sobie w ogóle nic nie robi z tego, że to są sławni siatkarze czy coś tylko musi cisnąć równo. Zwariuję kiedyś z nią.
- Yyy .. Nie dzięki. Wolałbym mieć prosty nos. – powiedział przestraszony Misiu.
- Wiesz .. Marne szanse. Twój nos już jest krzywy. – powiedziała uśmiechnięta Kinga.
- No Kinga! – wydarłam się na nią.
- No co? Ale wiesz co Michałku? – zwróciła się do Winiara.
- Co? – odparł Winiar ale widać było po nim, że nie może wytrzymać ze śmiechu.
- Powiem ci w tajemnicy, że może nos masz krzywy, ale za to oczy jakie piękne! – uśmiechnęła się Mała. – Każda dziewczyna kocha twoje oczy. Nawet Misia. – puściła do niego oczko. Zabiję ją.
- Hmm.. – uśmiechnął się do mnie tak jakoś słodko. A ja nie wiedziałam co mam zrobić. – A ty droga Kingo też kochasz moje oczy? – zapytał ją śmiejąc się.
- Przykro mi stary. Ja kocham tylko swoje paczydła. Wiesz.. Dzięki nimi widzę i w ogóle. Twoje do szczęścia nie są mi potrzebne. – uśmiechnęła się szczerze.
- Taaa.. Ale jakoś piłki nie zauważyłaś gamoniu. – powiedziałam do niej.
- No bo kurwa akurat mrugałam. – powiedziała urażona. – Ta piłka leciała z prędkością 120km/h jak nie więcej! – krzyknęła do mnie. Oho! Czyli jednak nie widziała tej piłki i jestem prawie pewna, że nie mrugała wtedy tylko za kimś się oglądała. Tylko za kim?
- Mała nie takie piłki odbierałaś, grałaś kiedyś na libero więc refleks masz dobry. – powiedziałam z uśmiechem, na co ta mnie zgromiła wzrokiem. I wtedy po raz pierwszy odezwał się Kubiak.
- Grałaś kiedyś jako libero? – zapytał zdziwiony.
- A co w tym dziwnego? W starym klubie nikt mi nie dawał szansy na inną pozycję. Za mała jestem. – powiedziała Kinga.
- Hmm.. Ok. – odparł Kubiak.
- Dobra to wy róbcie co chcecie a ja idę się wykąpać i spać. – powiedziała Kinga i ruszyła w stronę naszego pokoju.
- Na razie chłopaki! Do jutra! – krzyknęłam do chłopaków i poleciałam za Kingą. Kinga wykąpała się i zasnęła od razu chyba była naprawdę wykończona, przecież ona przed snem zawsze gada jak najęta i nie można jej gęby zamknąć. Hmm.. Pogadam z nią jutro.

Ranek

*Kinga*

Fuck ale mnie nos boli. Masakra. Muszę iść się ogarnąć i idę pobiegać. Jednak gdy wstałam, stwierdziłam, że mam mega zakwasy i pierdole bieganie. Ubrałam się w strój kąpielowy i poszłam na basen. Lecz najpierw zobaczyłam się w lustrze. Jęknęłam. Nie tylko nie to. Nie dość, że miałam opatrunek na nosie to jeszcze mi wyszły mega wielkie sińce pod oczami no i moja warga zrobiła się dziwnie większa. Kurde botoks czy co ? Dobra nie ważne. Idę popływać, muszę się odstresować i wyciszyć trochę moje zakwasy.

*Michał Kubiak*

Nie mogłem spać w nocy. Cały czas się przejmowałem co z Kingą. Rano wstałem i ubrałem się. Chciałem iść pobiegać i wtedy zobaczyłem ją. Szła ubrana w strój kąpielowy z ręcznikiem pod pachą. Spojrzałem na jej twarz. Wyglądała strasznie. Sińce pod oczami, usta spuchnięte no i ten opatrunek na nosie. Oj Kubiak, Kubiak! Jesteś idiotą. Stwierdziłem, że pójdę jeszcze raz przeprosić. Wyciągnąłem z torby wielką czekoladę, ubrałem gatki kąpielowe i poszedłem na basen.

*Kinga*

Nikogo nie było. Jak dobrze. Dzisiaj powinnam siedzieć w pokoju i nikomu się nie pokazywać. Wyglądam strasznie. No ale cóż. Nie moja wina. Chociaż po części moja. Po cholerę ja patrzyłam na Drzyzgę? No po co? A teraz mam za swoje. Oj głupia ty, głupia! Jednak faceci to problemy. Gdy tak siedziałam i myślałam nad tym jaka to ja głupia jestem, zauważyłam, że ktoś idzie w moim kierunku. A tak Dziku.
- Hej. – powiedziałam do niego.
- No cześć. Kinga słuchaj ja cię chciałem jeszcze raz bardzo przeprosić. – powiedział Michał i dał mi czekoladę.
- Jaaa! Ty to wiesz jak przepraszać kobietę. – uśmiechnęłam się do niego.
-Pomyślałem, że to tak na osłodę będzie.
- Jest gites, wskakujesz? – zapytałam go.
- Jeśli się zgodzisz? – odparł z lekkim uśmiechem.
- No więc tak. Znaj mą dobroć. Masz ten zaszczyt. Możesz wskakiwać. – roześmiałam się.
- No więc czuję się zaszczycony. – powiedział Kubiak i wskoczył do wody, podpłynął do mnie i zaczęliśmy gadać o wszystkim.  Siedzieliśmy w wodzie chyba dobrą godzinę gdy się odezwałam:
- Dobra Kubi, siedzę tu już naprawdę długo i wyglądam jak wysuszona śliwka, dlatego czas wyjść, zresztą zaraz śniadanie.
- Spoko, spoko. Wiesz co? – powiedział poważnie. Już się przestraszyłam, że powie coś w stylu podobasz mi się czy coś. Ale on powiedział:
- Lubię Cię. Stwierdzam, że jesteś walnięta ale pozytywnie, tak samo jak ja. – wyszczerzył się. – Dlatego powiem wprost. Musimy zostać przyjaciółmi. Takie debile jak my muszą się trzymać razem.   
- Ołłł jee! No wiadomo Kubiaczku, wiadomo. A teraz chodź przyjacielu mój, czas na śniadanie. – powiedziałam z głupim uśmiechem na twarzy. Cieszę się, że Michał to powiedział. Właśnie kogoś takiego potrzebuję. Poszliśmy na śniadanie.





"Skoro Batman taki mądry i sprytny to dlaczego nosi majtki na spodniach?"      





No i kolejny rozdział za mną. Mam nadzieję, że się spodoba. :) 
pozdrawiam :*     

sobota, 20 września 2014

rozdział 4

"Jesteś facetem, który jednym spojrzeniem miażdży całą moją pewność siebie."





*Fabian Drzyzga*

No nie powiem taki widok. Mmm . Piękna jest ta Kinga. Chyba popiły z dziewczynami bo wyglądała jakby miała mega kaca. Ale te jej ciało .. Jezu Fabian ogarnij się ! O czym ty w ogóle myślisz debilu! Owszem Kinga jest piękną kobieta ale to nie znaczy, że masz ją zaraz zaciągnąć do łóżka. Chociaż nie powiem, podoba mi się ta perspektywa. Kinga na pewno jest świetną dziewczyną. Bardzo kochana i czułą. Ehh.. Fabian przyznaj się sam przed sobą, że się zadłużyłeś. KRETYN!

Śniadanie 8.00

*Michalina*

- Że co ? – wydarłam się jak głupia gdy tylko Kinga mi powiedziała, że spała na piętrze u chłopaków.
– Ale jak to możliwe, że ty spałaś na korytarzu? – zapytała ją Ola.
- A skąd mam wiedzieć?! – powiedziała wciąż Kinga. – Coś mi świta, że się potknęłam i wyjebałam. Widocznie już nie wstałam tylko zasnęłam tam na podłodze. Ale dziewczyny to nie było najgorsze. – powiedziała załamana Kinga.
- A co może być gorszego od spania na podłodze? – powiedziała Sylwia.
- No wiesz, może to, że jak się obudziłam z mega kacem to usłyszałam, że ktoś idzie w moja stronę no i okazało się, że to siatkarze.
- Co?!!!!!! – wydarłyśmy się wszystkie.
- Ehh. Ale zdążyłam się chować w jakimś pokoju. – powiedziała Kinga.
- No to spoko. – odparłam z ulgą.
- No nie do końca. – powiedziała Kinga wyraźnie zawstydzona ( a przyznam, że to rzadki widok ).
- Jak to ? – zapytała Mery.
- No bo jak weszłam do tego pokoju to czułam, że ktoś na mnie patrzy a jak się odwróciłam to stał tam sam Fabian Drzyzga!
- O żesz kurwa ! – wydarłam się.
- No. Ale trudno. Chociaż uśmiechnął się do mnie i w ogóle. – powiedziała Kinga. Już jej przeszła złość.
- No nie dziwię mu się. Też bym się szczerzyła gdybym oczywiście była facetem i z samego rana wparadowałaby mi laska do pokoju i to w bieliźnie! – powiedziała Asia śmiejąc się.
- Masz rację. – powiedziała na to Kinga. – Ale przynajmniej jestem pewna, że facet zapamięta mnie do końca życia. – uśmiechnęła się cwaniacko. Chociaż nadal była taka jakaś nieswoja. Ogarnęłyśmy się i poszłyśmy na śniadanie.

*Kinga*

Jezu taka kompromitacja. To że wywijałam w samych gaciach przed dziewczynami to nic takiego. Kwestia przyzwyczajenia. Ale to, że wylądowałam u Fabiana w pokoju to co innego. Masakra. Poszłyśmy do stołówki, siatkarze już tam siedzieli. Rozejrzałam się i zobaczyłam go. Patrzył się na mnie i uśmiechał delikatnie. O matko! Co ja zrobiłam. Przecież Fabian był moim idolem. Odkąd tylko zaczęłam grać uwielbiałam go. Ale tylko Misia wiedziała, że mam takiego jobla na jego punkcie.
- Dziewczyny! – krzyknął „Kołczu”.
- Czego ? – warknęłam na niego bo mi się bezczelnie darł do ucha.
- Grzeczniej proszę. – odrzekł trener.
- Czego dusza pragnie ? – zapytała już spokojniej.
- O! Od razu lepiej. Słuchajcie macie dzisiaj trening z chłopakami. – powiedział uradowany „Kołczu”. A ja spojrzałam z przerażeniem na dziewczyny na co te wybuchły tylko gromkim śmiechem. Taa .. To się nazywa prawdziwa przyjaźń.
- Cieszycie się ? – zapytał trener zadowolony z siebie.
- No oczywiście, że się cieszymy. Mamy już całować trenera teraz czy później ? – zapytałam z milutkim uśmiechem.
- Oj Kinga! Ty się nigdy nie zmienisz. Jesteś diabłem! I nawet nie zaprzeczaj! – powiedział do mnie „Kołczu”.
- Nawet nie zamierzam trenerze. Przecież to dla mnie największy komplement. – uśmiechnęłam się.
- Kinga ale wiesz, że za karę i tak będziesz mieć dodatkowy trening ?
- Jaką karę ? – zapytałam trenera.
- Za buchnięcie mojego zeszyciku, za twoje pyskowanie, za to twoje picie, no i wiesz.. Wiem, że masz mega kaca dlatego trening dodatkowy dobrze ci zrobi. – uśmiechnął się zadziornie trener i poszedł pogwizdując wesoło.
- Kurwa! – wydarłam się. Wszyscy w stołówce się na mnie spojrzeli. – No i na co się patrzycie co ? – zapytałam zła.
- Kinguś skarbie uspokój się. – powiedziała Misia.
- Taki chuj! Wiesz dobrze, że dopierdoli mi taki trening, że mi nogi z dupy wylecą.
- Jakoś ci pomożemy. – powiedziała Mery.
- Ehh .. Dzięki kochanie, ale lepiej nie. Jeszcze wy będziecie coś robić za karę. – powiedziałam już uspakajając się.
- Zawsze razem. – powiedziała Sylwia.
- Dajcie spokój. Proszę was tylko o jedno. – uśmiechnęłam się do dziewczyn.
- A co takiego mamy zrobić? – zapytała Ola.
- Weźcie ogarnijcie burdel w pokoju. – uśmiechnęłam się i ruszyłam do pokoju ubrać się w strój.

*Fabian Drzyzga*

Kinga była naprawdę zła. Nie wiedziałem tylko dlaczego ? Przecież nic się nie stało nie? Ok może i widziałem ją w samej bieliźnie ale co z tego? Przecież jest piękna. Ma super ciało i nie ma się czego wstydzić. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Fabiś, a co ty taki wesoły od rana? – zapytał mnie Winiar.
- A no wiesz . Taka piękna pogoda. I nie długo trening, aż chce się żyć. – odpowiedziałem na co chłopaki spojrzeli na mnie jeszcze bardziej podejrzliwie.
- Aha. No chyba, że tak . – powiedział Winiar i rzekł. – Chłopaki chodźcie trzeba się ogarnąć bo za godzinę mamy trening z tymi dziewczynami.
Uśmiechnąłem się. O tak! Znowu ją zobaczę. Ale zaraz, zaraz. Czemu ja się tak cieszę ? Ehh muszę się ogarnąć. I to szybko!

*Michalina*

Szkoda mi Małej. W końcu wszystkie piłyśmy i wszystkie miałyśmy kaca a trener jak zwykle ukarał tylko Kingę. To nie w porządku. No ale Mała się z tym oswoiła. Nie chciałyśmy jej zostawić samej. Ale się uparła, że pójdzie sama na ten trening. No trudno.

*Kinga*

Nie chciałam, żeby dziewczyny cierpiały przeze mnie. To moja wina i tyle. Poszłam na ten zjebany trening. „Kołczu” siedział już na ławce i czekał na mnie.
-No w końcu się zjawiłaś. – powiedział trener i zaczął mi tłumaczyć co mam robić. Biegałam chyba z dobre pół godziny ale nie przeszkadzało mi to. Pierwszy raz mi się to zdarzyło. Normalnie bym się kłóciła czy coś ale dzisiaj jakoś nie miałam na to ochoty.
- Dobrze Ci idzie. – powiedział do mnie trener i się uśmiechnął.
- No wiadomo. Przecież jestem najlepsza. – odparłam z głupim uśmiechem.
- A chciałem być dla ciebie miły. – rzekł „Kołczu” .
- Hahaha no nie wierzę, że trener to powiedział! Trener i miły ? To nieprawdopodobne.
- A jednak. – odparł trener i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
- Koniec już ? – ucieszyłam się.
- Chciałabyś maleńka. Teraz masz ćwiczyć zagrywkę. Najpierw flota, później z wyskoku.
- No chyba trenera pojebało. – powiedziałam do niego na co ten tylko się uśmiechnął i krzyknął.
- Do roboty! Masz ćwiczyć zarazo mała. Nie ma obijania się! Do jasnej cholery!
- A spierdalaj. – powiedziałam pod nosem.
- Słyszałem! – krzyknął trener.
- I bardzo dobrze ! – uśmiechnęłam się cwaniacko i poszłam po piłki.

*Michał Winiarski*

Szedłem do pokoju gdy zobaczyłem jedną z tych siatkarek ale nie wiedziałem jak ma na imię. W sumie w ogóle nie wiedziałem jak one mają na imię tylko Kingę poznałem. Tak patrzyłem na nią i stwierdziłem, że jest bardzo ładna. Hmm .. Zagadać czy nie zagadać? Gdy się zdecydowałem, że jednak zagadam to pojawiła się jeszcze jedna z dziewczyn i powiedziała:
- To jest nie w porządku. On nie powinien tak robić. Kinga się załamie jeśli on znowu coś wymyśli. – powiedziała blondynka.
- Wiem. Dlatego musimy coś wymyślić. Kinga nie może płacić za nasze zachowanie. – odparła jej szatynka i obie weszły do pokoju. Zastanawiałem się nad tym co powiedziały. Czyżby chodziło o ich trenera? Chyba tak. Bo to Kinga miała trening za karę, a nie one. Muszę się czegoś dowiedzieć o tej szatynce. Może Kinga mi pomoże?  Hmmm .. ?

*Fabian Drzyzga*

Siedziałem i się nudziłem. Dopiero za 30 min miałem mieć trening. Wstałem zabrałem swoje rzeczy i poszedłem na halę. A tam co? Kinga wyżywała się na piłce. Muszę przyznać, że zagrywkę ma mocną. Najpierw zagrywała flotem, ale po chwili zaczęła serwować z wyskoku. Kurde dobra jest. A do wysokich nie należy. Ma może z 165 cm. Ciekawe na jakiej pozycji gra. Kurwa Fabian ogarnij się. Co cię tak interesuje ta dziewczyna? No tak. Jest niesamowita. Stałem w drzwiach i patrzyłem jak Kinga trenuje. Ale nie było mi dane tak długo stać, ponieważ tak się zamyśliłem, że nie zauważyłem jak piłka trafiła prosto we mnie.
- Hahhahahah! – usłyszałem śmiech Kingi.
- To nie było śmieszne! – krzyknąłem do niej trzymając się za nos.
- No przepraszam bardzo! Ale ja cię nie zapraszałam na ten trening. – powiedziała do mnie dziewczyna.
- Chciałem tylko popatrzeć. – powiedziałem trochę speszony.
- I dlatego szczerzyłeś się jak głupi do sera ? – zapytała mnie.
- A szczerzyłem się? – udałem zdziwionego.
- Taaaa… i to jak. Gdyby nie uszy to wkoło. – uśmiechnęła się do mnie Kinga.
- Hmm .. Wiesz co? Dobra jesteś. Masz świetną zagrywkę.
- Dziękuję za komplement. Wiesz nie chcę cię martwić ale ja dobrze wiem, że jestem zajebista. – powiedziała do mnie z mega uśmiechem na twarzy. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło.
- Fajnie. A tak w ogóle to na jakiej pozycji grasz? – zapytałem.
- Dowiesz się w swoim czasie przystojniaku. – powiedziała Kinga. Chciałem już coś jej odpowiedzieć ale nie zdążyłem bo przyszły jej koleżanki no i chłopacy. Czas zacząć trening.








POLSKA BIAŁO-CZERWONI !!! <3 z racji tego, że nasi siatkarze dzisiaj wygrali mecz z Niemcami i jutro zagrają w finale z Brazylia, dodaje ten rozdział dzisiaj . :) 
Cieszę się z wygranej ! :) i nie mogę się doczekać jutrzejszego meczu ! <3
P.S. mam nadzieję, że rozdział się spodoba ;D 
pozdrawiam ;***

          

środa, 17 września 2014

rozdział 3

"Dalej zła i niegrzeczna."






*Michał Winiarski*

- Chłopaki to było bynajmniej dziwne . – powiedziałem do Kurka i Drzyzgi.
- Zgadzam się. Ale musisz przyznać Misiek, że masz niezłą konkurencję . – uśmiechnął się Fabian.
- Haha. No muszę przyznać, że ta mała była boska. – stwierdził Kuraś.
- Chłopcy! Chodźcie! – zawołał do nas trener.
Poszliśmy na swój trening. Musiałem się dowiedzieć czegoś na temat tych dziewczyn. Muszę przyznać, że mnie zaintrygowały. Te ich odzywki do trenera no i schowanie tego zeszytu to było dobre. Chyba Fabian ma rację, mam konkurencję i to wcale nie małą. Może na kolacji je poznamy. Mam taką nadzieję.

*Michalina*

- Haha ! Dobra jesteś mała! – krzyknęłam do Kingi.
- No co? Sam się prosił nie? – uśmiechnęła się cwaniacko ta mała zaraza.
- No właśnie! – potwierdziła Aśka.
- Laski co wy na to, żeby dzisiaj zabalować? – zapytała Mery.
- No wiesz ? Co to w ogóle za pytanie ? – zapytała Kinga.
- Haha. No raczej, że balujemy ! – krzyknęła szczęśliwa Sylwia.
- Ok to co ? U nas ? – zapytałam dziewczyn.
- Pewnie. Tylko trzeba skołować coś do picia. – powiedziała Ola.
- Spoko. Żaden problem. Załatwię wszystko. – powiedziała Mała.
Ehh.. Ta moja mała paskuda znowu coś nawywija. No ale cóż taka już jest i za to ją uwielbiam. Uśmiecham się jak głupia,  patrząc na miny dziewczyn. Są przeszczęśliwe. Bo przecież kto powiedział, że sportowiec nie może się czasem napić?

*Fabian Drzyzga*

Śmiałem się gdy widziałem jak jedna z tych dziewczyn schowała zeszyt swojemu trenerowi, a jeszcze bardziej się śmiałem jak mu pyskowała. Swoją drogą bardzo ładna ta dziewczyna. Chłopaki też byli rozwaleni tym jak one się odnoszą do trenera. Chciałbym je poznać. Wydają się być bardzo pozytywne.

19.30 Kolacja.

*Sylwia*

- Jestem mega głodna! – powiedziała, a właściwie krzyknęła mi do ucha Aśka.
- Wiem! Nie krzycz mi do ucha! – odpowiedziałam, krzywiąc się z bólu.
- Ej laski a że się tak zapytam my robimy takie bardziej pidżama party ? Czy elegant ? – zapytała Mery.
- No raczej, że PIDŻAMA PARTY! Helloł ! Przecież nie będę się dla was stroić. – powiedziała Kinga.
- Hahaha ! No właśnie.- dopowiedziała Misia.

*Asia*

Gdy już wyszło, że robimy pidżama party byłyśmy w stołówce i było dziwnie cicho. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że byli tam wszyscy siatkarze i patrzyli się  na nas. Oraz nasz kochany „Kołczu” który tylko kiwał głową, że nie mamy nic kombinować.
- Yhyy. Dziewczyny ? – powiedziałam do dziewczyn bo te wciąż dyskutowały o tym czy oglądamy jakieś filmy czy typowo pijemy.
- Co? – zapytała jak gdyby nigdy nic Kinga.
- No bo .. yyy .. tego .. wszyscy się na nas patrzą. – powiedziałam w końcu.
- Hę ? – powiedziała Kinga i rozejrzała się dookoła. – O kurwa! Faktycznie.
- Kinga! – wydarł się „Kołczu”.
- No yyy tego powiedziałam Kurka. – tłumaczyła się Kinga na co wszyscy w śmiech. A ta jak zwykle nie wiedziała o co chodzi.
- Ty lepiej Kurka zostaw w spokoju, bo się chłopak speszył. – powiedziała Misia i zaczęła się śmiać. Wtedy dopiero chyba dotarło do Małej co powiedziała. Hahahahaha. Uwielbiam ją.
- Oj to wszystko przez „Kołcza”! – spojrzała na Bartka Kurka i powiedziała do niego. – Pan wybaczy, moje haniebne zachowanie. – uśmiechnęła się słodko i ukłoniła się.
- Hahahah! Nic się nie stało. – odparł uśmiechnięty Bartek.
Usiadłyśmy razem do stolika i zaczęłyśmy znowu gadać. W końcu nic się nie stało. To tylko siatkarze i w ogóle! Jesteśmy nienormalne ale to już chyba wiadomo od dawna. Patrzyłam na Kingę a ta co robi? No oczywiście pokazuje środkowy palec i język naszemu „Kołczowi” hahahahah! Nie wytrzymam kiedyś z tą dziewuchą.

*Bartek Kurek*

Polubiłem te dziewczyny już na samym początku. Widać, że mają poczucie humoru i dobrze się bawią. No i przede wszystkim traktują nas jak normalnych ludzi. W końcu jesteśmy tylko stadem facetów. Patrzyłem na Kingę i nie mogłem się opanować. Gęba mi się sama cieszyła. Hahahah.
- Czy mi się wydaje czy ona właśnie pokazała trenerowi środkowy palec? – zapytał Winiar.
- Tak i język też. Chyba ma kolczyk w języku. – powiedział Fabian. Spojrzałem na niego dziwnie. Bo od kiedy on zwraca uwagę na jakiekolwiek dziewczyny ?
- Chłopaki one już mi się podobają. – uśmiechnął się łobuzersko Igła.
Historia z buchnięciem zeszyciku rozeszła się  już wśród wszystkich siatkarzy. I wszyscy zgodnie stwierdzili, że Winiar ma konkurencję.

*Kinga*

- Kinga! Jak ty, żeś załatwiła to alko? – zapytała Mery.
- No wiesz mam swoje sposoby. – odparłam z uśmiechem.
Poszłyśmy z Misią do siebie, a dziewczyny poszły się wykąpać i ubrać się w pidżamy. W końcu PIDŻAMA PARTY do czegoś zobowiązuję nie? Ja też poszłam się kąpać, a Misia ten śmierdziel stwierdziła, że po raz kolejny nie będzie się kąpać bo nie zdążyła jeszcze całkiem ze śmierdnąć. Gdy przyszły dziewczyny zaczęła się nasza mała imprezka. Dobrze wiedziałyśmy, że „Kołczu” jutro nam nie odpuści no ale cóż Smaki nie oszukasz. Hahahah. Wypiłyśmy tyle, że mi się film urwał. Nie pamiętam kompletnie nic. I nie mam zielonego pojęcia dlaczego spałam na korytarzu z poduszką pod głową i w samej bieliźnie. Swoją drogą kiedy ja ją ubrałam? O kurde. Chyba przegięłyśmy. Hahhaha. Ale musiało być naprawdę dobrze skoro nic nie pamiętam. Gdy tylko udało mi się jakoś podnieść z podłogi (miałam takie samoloty, że cud że nie miałam awaryjnego lądowania) usłyszałam, że ktoś idzie. Odwróciłam się a tam co? No tak. Siatkarze. Czego ja się spodziewałam? Gdy tylko zorientowałam się, że idą w moją stronę uciekłam do pierwszego lepszego pokoju. I wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że czułam na sobie czyjeś spojrzenie.
- No, no, no takich widoków z rana się nie spodziewałem. – powiedział męski głos. Stanęłam jak wryta. Odwróciłam się i pisnęłam przerażona. Zaraz ja przerażona? Coś tu nie gra. Ogarnęłam się i spojrzałem na owego mężczyznę, którym okazał się nie kto inny jak Fabian Drzyzga. Boże a ja w gaciach i staniku! Oj zapamięta mnie koleś i to do końca życia.
- No wiesz. Widocznie sobie zasłużyłeś skoro widzisz mnie z samego rana. – powiedziałam i poczułam jak mi śmierdzi z gęby samą wódką. Oj Kinga, Kinga, a miałaś być grzeczna. – A teraz przepraszam bardzo ale muszę wrócić do swojego pokoju. – odparłam jak gdyby nigdy nic. No tak. Do czegoś takiego tylko ja jestem zdolna. Zwiałam stamtąd jak najszybciej. Wleciałam do mojego pokoju i się wydarłam:
-Kurwa!
- Mała nie drzyj się. Głowa mi pęka. W ogóle gdzieś ty była? – zapytała Sylwia. Dziwne wszystkie były u nas w pokoju tylko mnie gdzieś wywiało.
- Ja pierdolę! Nie piję więcej! – darłam się jak głupia.
- Kinga! – wydarła się na mnie Misia. – Co się stało głąbie? – zapytała.
- Co się stało? Ty się pytasz co się stało?! Czemu do cholery mnie nie pilnowałaś? I dlaczego do kurwy nędzy jestem w gaciach i staniku? Gdzie moja pidżama?
- Nie pamiętasz? – zapytała zdziwiona Asia.
- Ni chuja! W ogóle nic nie pamiętam! – wydarłam się po raz kolejny.
- Przestań drzeć mordę. – powiedziała spokojnie Misia. – Swoją drogą ja też nic nie pamiętam, a wy? – zapytała reszty
- No ja niby coś tam pamiętam. – powiedziała Mery.
– No ja też. – dopowiedziała Ola.
- Ja pierdolę. Grubo było. – odparła na to Sylwia.
- Jezu dziewczyny to wszystko przez to, że paliłyście jakieś gówno. – powiedziała Asia.
- Że co? Ja coś paliłam? – zapytałam zdziwiona.
- No wszystkie paliłyście. Ja tam nie palę bo wiecie, że nie umiem się zaciągnąć. – odpowiedziała Aśka.
- Dobra Aśka. To znaczy, że ty wiesz dlaczego ja jestem w bieliźnie? – zapytałam z przekonaniem.
- Pewnie. Bawiłaś się razem z Misią w striptizerki. I stwierdziłyście, że w pidżamie nie jest seksownie, więc się przebrałyście. No i Sylwia i Mery zażyczyły sobie taniec erotyczny. To wy zaczęłyście tańczyć i wypinać tyłki.
- O boże. – jęknęła Misia.
- W sumie nie pierwszy raz mi się to zdarza. Ale powiedz mi Asiu dlaczego ja spałam na korytarzu u naszych siatkarzy na piętrze? – zapytałam zła na siebie.
- No bo .. – zaczęła Asia.
- Aśka! Nie owijaj w bawełnę. Mów! – powiedziałam już naprawdę wściekła.
- No bo ty stwierdziłaś, że idziesz do nich i zatańczysz specjalnie dla nich. A my no .. Wszystkie byłyśmy pijane i nie byłyśmy w stanie Cię ogarnąć i powstrzymać.

- No pięknie … - jęknęłam przerażona.








Mam nadzieję, że się spodoba :)
pozdrawiam :***** 

poniedziałek, 15 września 2014

rozdział 2

"Wypierdalaj, byle komu nie będę pozwalać się wkurwiać."  


*Asia*

Ogarnęłyśmy się i poszłyśmy na siłownie. Po dobrej godzinie ćwiczeń powiedziałam:
- Umrę zaraz.
- Aśka nie gadaj tylko ćwicz! – krzyknął „Kołczu”
- No jak ja już nie mogę. – powiedziałam mega wyczerpana.
- Czy trener lubi widok mega spoconych dziewczyn, które mają czerwone gęby od zmęczenia? – zapytała Kinga. Trener spojrzał tylko na nią i powiedział:
- Kinga masz być spocona jak świnia gdy ucieka. Wtedy będzie wiadome, że zrobiłaś wszystko.
- No dzięki bardzo! Jak trener mnie do świni porównuje no to sory! – powiedziała wściekła Kinga.
- Kinga nie marudź. – powiedział do niej trener i wyszedł na chwilę  by porozmawiać z jakimś facetem.
- Co za dziad stary! Sam by dupę ruszył i ćwiczył, a nie tylko dyrygował nami. – powiedziała oburzona Misia.
- No właśnie! – zbuntowała się też Ola.
- Laski nie żeby coś ale jeszcze tak ze cztery dni jak będę tak ćwiczyć to będę mieć bicepsy jak Pudzian. – powiedziała Mery.
- Cicho. Idzie stary zgred. – powiedziała Kinga.
- Coś mówiłaś Kingo? – powiedział do niej trener.
- Tylko, że idzie nasz ukochany i najwspanialszy trener i musimy dać z siebie wszystko, żeby nas w końcu wypuścił z tej siłowni. – powiedziała milutko mała.
- No ja myślę. – odparł trener i powiedział. – Możecie iść się wykąpać i zjeść obiad, a za godzinę gramy na Sali.

*Ola*

W końcu nas wypuścił. Jaka ja jestem spocona. Masakra. Coś czuję, że jutro będę mieć mega zakwasy. Ale najważniejszy trening przed nami. Poszłyśmy na obiad i zauważyłam, że dziewczyny dziwnie milczą.
- Co jest laski? – zapytałam.
- Nie mam siły nawet gadać. – odpowiedziała Asia.
- No dokładnie. – poparła ją Mery.
- Kinguś, a ty co taka cicha co? – zapytałam małą.
- Bo to jest niesprawiedliwe. Nie będę biegać tych kółek. Mam wyjebane. I tak mnie nie wywali bo nie ma rezerwy więc chuj mi może zrobić. Ale ten zeszycik i tak mu podpierdole. – uśmiechnęła się cwaniacko na co my tylko parsknęłyśmy śmiechem.
- Głodna jestem jak wilki. – powiedziała Sylw.
- Chyba jak wilk. – poprawiła ją Mery.
- Pojebało ? Jestem głodna jak stado mega wielkich wilków. – odparła Sylwia.
- Hahahahah. Wiecie co? – powiedziałam do nich.
- No co?
- Kocham was!
- My Ciebie tez! – wydarły się chórem.

*Kinga* 

W końcu trening. Porozciągałyśmy się trochę i zaczęłyśmy odbijać piłki. Moje rozegranie nie było najgorsze ale jakoś nie mogłam się skupić, żeby odebrać piłkę. Grałyśmy trzy na trzy. Trener tylko wrzeszczał na nas. I gdy tak stałam i chciałam odebrać piłkę zauważyłam, że ktoś stoi przy drzwiach. To byli chłopacy z Polskiej reprezentacji. Oczywiście nie trafiłam w piłkę.
- Kinga do cholery! Ile razy mam Ci mówić, że musisz się zeszmacić, żeby odebrać coś takiego! – wydarł się „Kołczu”.
- A wal się. – powiedziałam pod nosem.
- Słyszałem! – krzyknął do mnie trener. Dziewczyny zaczęły się śmiać.
- A co szanowny trener usłyszał ? – zapytałam milutko.
- Jesteś diabłem wcielonym. – powiedział trener i szedł w stronę chłopaków i ich trenera.
- Dziękuję za komplement. – wydarłam się do niego. Spojrzał tylko na mnie i pokręcił głową. Chłopacy chyba byli zdumieni moją rozmową z trenerem. Ale oczywiście ja jak ja musiałam się pięknie odegrać. Gdy trener rozmawiał z Antigą. Ja ruszyłam do miejsca gdzie zostawił swój zeszycik i schowałam go! Hahahah. Teraz stary zgred zobaczy. Uśmiechnęłam się pod nosem i szybko wróciłam na boisko. Ale zauważyłam, że Kurek, Drzyzga i Winiar mi się przyglądali i zaczęli się śmiać ze mnie. Pokazałam im tylko, że mają być cicho bo jak nie to zabiję! Trener wrócił do nas i poszedł po swój zeszyt.
- Kinga! – wydarł się po chwili.
- Słucham? Niech trener nie krzyczy bo jeszcze sobie gardełko zedrze. – powiedziałam milutkim głosikiem. Na co reszta w śmiech.
- Oddaj mój zeszyt!
- No przecież ja go nie mam!
- Kinga! Chcesz biegać 50 kółek za karę? – zapytał wciąż wściekły trener.
- Nie te 20 w zupełności mi starczy. No przecież nie mam tego zeszyciku! – krzyknęłam zła.
- Dlaczego ja Ci nie wierzę ? – odparł na to trener.
- No wie trener, nie mieć do mnie zaufania? Zranił mnie tym „Kołczu”. – powiedziałam do niego.
- Oddaj mój zeszyt! – wściekł się jeszcze bardziej.
- A gdzie bym miała go mieć? W gaciach? – zapytałam patrząc na trenera.
- W du.... ! – Nie dokończył trener tylko popatrzył na mnie.
- Hahaha. Aż takiego wielkiego tyłka to ja nie mam. – odparłam już z uśmiechem. Na co trener mi dowalił:
- No wiesz mogłaś go w rulonik zwinąć.
- Oj widzę, że ktoś ma braki. – powiedziała Miśka. Trener spojrzał na nią wzrokiem bazyliszka.
- Dobra. Koniec tego. Biegajcie te kółka za karę. – powiedział zły „Kołczu”.
- Hahahahahaa! Nie ma zeszyciku, nie ma dowodu, że musimy coś biegać za karę. – powiedziałam i pokazałam mu język.
- A idźcie mi wstrętne wariatki! – krzyknął trener i wyszedł z Sali.
- Hahahaha. Dobra jesteś mała! – krzyknęła Miśka.
- Mówiłam, że buchnę mu ten pierdolony zeszyt. – powiedziałam uśmiechając się zadziornie. Chłopacy wciąż stali w drzwiach. Patrzyli wielkimi oczami i z otwartymi gębami. Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy do szatni zabrać rzeczy i ruszyłyśmy do swoich pokoi.

piątek, 12 września 2014

rozdział 1




"Zdeterminowana do łamania swoich granic." <3


*Kinga*

Byłyśmy na meczu chłopaków! W końcu! Hahaha jak ja się cieszyłam na ten mecz. Nie ważne, że przegrali ważne, że walczyli. Przecież nie dostali 3:0 w dupę  tylko skończyło się 3:2. Trener nas wyciągnął z hali. Byłyśmy mega złe na niego, że tak szybko nas zabrał. No ale obiecałyśmy mu, że od razu po meczu zabiera nas do domu i każda grzecznie idzie spać  bo wyjeżdżamy na trzy tygodnie do Spały na treningi. Cieszę się, że jedziemy. Dziewczyny są świetne i czujemy się ze sobą tak jak z rodziną. Nasza szóstka jest nie do przebicia.
- Dziewczyny to było niesamowite!- krzyknęła Mery (Marlena).
- No wiadomo! Może uda nam się jeszcze namówić kiedyś Gbura (trener) na to, żeby jechać jeszcze raz co? – zapytała Sylwia.
- Sylw, a przeszła Ci już ta miłość do tego frajera? – zapytała nagle Misia.
- Nie wiem. Chyba nie. A co ? – odparła Sylwia.
- No bo wiesz możemy wyskoczyć gdzieś na imprezę, wyluzujesz się i zapomnisz o nim. – uśmiechnęła się chytrze Michalina.
- Żadnych imprez! Dziewczęta! Wy macie ćwiczyć! Do cholery jasnej! – zaczął krzyczeć wściekły trener.
- „Kołczu” spoko to tylko jedna impreza tak na wyluzowanie, a później będziemy zasuwać. – odezwała się Olka.
- No właśnie. Zresztą nie nerwowo bo jeszcze trenerowi serce stanie. – powiedziała Asia.
- Dobrze, że nie co innego. – dopowiedziałam na co reszta wybuchła gromkim śmiechem a „Kołczu” spojrzał na mnie wściekły i powiedział:
- Ty! Ty! Kinga! Czy ty się  możesz opanować? A miałem propozycję, żeby uczyć małe dzieci ale nie! Ja ambitny przecież nauczę  te wszystkie wariatki grać! Kinga! Za karę jutro masz 10 dodatkowych okrążeń! – wydarł się na końcu trener i poszedł.
- Hahahah to żeś sobie przeskrobała mała. – powiedziała Sylw.
- Czy ty musiałaś mu tak dogadać? – zapytała wciąż roześmiana Misia.
- No samo się cisnęło na język. Co ja na to poradzę? – odpowiedziałam ale wcale już mi nie było do śmiechu. – Mam nadzieję, że do jutra zapomni o tych okrążeniach. Co mówicie? – zapytałam dziewczyn.
- No cóż pewnie by zapomniał gdyby nie to, że teraz to wpisuje do swojego magicznego zeszyciku. – powiedziała Mery.
- Cholera! Muszę znaleźć sposób, żeby mu go zwinąć. – powiedziałam i już myślałam jak by to tu zrobić gdy „Kołczu” się odwrócił i spojrzał na mnie z miną pt: „Nie kombinuj mała.” Ehh i mój cały plan legł w gruzach, a dziewczyny miały ze mnie jeszcze większy ubaw.

*Michalina*

Oj ta moja Kinga potrafi nieźle nabroić. Chociaż w sumie tez chciałam głupio odpowiedzieć trenerowi ale się powstrzymałam. Hahaha. Oj biedna mała się nabiega jutro.
- No więc dziewczęta. – zaczął mówić trener. – Wyspać się dobrze, ogarnąć i wziąć w garść. – spojrzał na Kingę, której znowu się coś cisnęło na usta ale trener jej przerwał. – Macie być gotowe o 6.30 jasne?
- Tak wcześnie!? – krzyknęła Asia.
- Tak. Musimy być jak najszybciej w Spale, żebyście mogły mieć normalny trening i żeby Kinga mogła przebiec  te 10 dodatkowych kółek. – powiedział trener. Westchnęłyśmy wszystkie i ruszyłyśmy do swoich pokoi. Ja miałam pokój z Kingą, Aśka z Olką, a Sylw z Mery. W sumie to byłyśmy nierozłączne od jakichś 5 lat. Kochałyśmy siatkówkę i uwielbiałyśmy grać. Chociaż nasz trener był nieugięty i robił naprawdę ciężkie treningi to żadna z nas nie chciała zrezygnować. Dlaczego jest nas tylko sześć? Cóż reszta dziewczyn się wykruszyła i obecnie nasz „Kołczu” poszukuje niby jakichś nowych lasek no ale jak na razie bez skutków. Poszłyśmy się spakować i ogarnąć. Kinga powiedziała, że jeszcze coś wymyśli, żeby nie biegać tych dodatkowych kółek. I chyba z takim nastawieniem zasnęła bo słyszałam tylko jak coś mruczy pod nosem i brzmiało to mniej więcej tak: „Ja ci jeszcze pokaże na co mnie stać gnomie ty jeden stary.” Hahahah parsknęłam śmiechem i zasnęłam.

*Bartek Kurek*
Trener nie był pocieszony ale w końcu odpuścił. Jutro mamy jechać do Spały na jakieś dwa tygodnie czy coś. Nie uśmiecha mi się  to bo chciałem jechać odwiedzić mamę i brata no ale trudno, muszę do nich zadzwonić. No nic idę się spakować i spać. Dobrze, że wyjeżdżamy o normalnej godzinie. Przynajmniej się wyśpię.
- Zibi idziesz do pokoju? – zapytałem mojego współlokatora.
- Nie, jeszcze nie, idę do chłopaków. – odpowiedział trochę zawiany.
- Ok spoko. Ja idę się ogarnąć i spać bo padam na ryj.
- Hahahah. Spoko. Tylko nie chrap dzisiaj błagam. – odpowiedział Zibi i udał się z chłopakami do Winiara.

5.30 ranek.

*Kinga*

- Ochujał ten Kołczu czy co? – oburzyłam się gdy tylko Misia mnie obudziła.
- Wstawaj marudo. – odpowiedziała mi z uśmiechem.
- Wiesz co? Gdzieś kiedyś czytałam, że nie powinno się ufać ludziom którzy się uśmiechają przed 9.00 – powiedziałam do Miśki na co ta tylko parsknęła śmiechem. – Idę umyć zęby. – powiedziałam do niej na co ta tylko:
- Dzięki za info.
- Wiesz to jest po to, żebyś wiedziała, że ja na pewno myję  zęby. – tłumaczyłam się jej.
- Hahahahaha. Ok. Idź już mała bo ja też muszę. – powiedziała kręcąc głową ale z uśmiechem na twarzy. Umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam w luźnego koka (przecież i tak mi się rozwali w autokarze). Spojrzałam w lustro i powiedziałam do siebie:
- A jebać to! – uśmiechnęłam się i wyszłam z łazienki. Misia siedziała na łóżku spojrzała na mnie i powiedziała:
- Ty! Kim jesteś  i co zrobiłaś z moją małą Kingusią? – powiedziała do mnie na co ja zrobiłam tylko wielkie oczy i wydarłam się:
- Co?! – Na co moja kochana Miśka zaczęła się śmiać i powiedziała tylko:
- Mam Cię!
- Oj Ty! Zobaczysz załatwię ci, że będziesz biegać ze mną te dodatkowe kółka.
- Wybacz! Wybacz mi. Zachowałam się jak gówniarz. To się więcej nie powtórzy. – powiedziała przestraszona Michalina. Na co ja wybuchłam tylko głośnym śmiechem. Zaczęłyśmy się śmiać. Wzięłyśmy torby z ciuchami i ruszyłyśmy na dół. Po drodze spotkałyśmy resztę naszej paczki. I tak o 6.30 wyruszyłyśmy do Spały na morderczy trening. Przed nami długa podróż. Muszę wymyślić co mam ze sobą zrobić, żeby się nie nudzić. I gdy tak myślałam co by tu zmalować, trener wstał ze swojego miejsca i chciał nam coś powiedzieć ale nasz pan kierowca gwałtownie zahamował i „Kołczu” leżał jak długi pomiędzy siedzeniami. Wszystkie wybuchłyśmy wielkim śmiechem. Aż się popłakałam ze śmiechu. „Kołczu” pozbierał się, spojrzał tylko na nas morderczą miną i poszedł się usiąść.
- Ej! – krzyknęłam do dziewczyn, bo te nadal się śmiały. Spojrzały się na mnie i zapytały:
- Co?
- No kurka! Bezczebelnie strzelił na nas focha! – powiedziałam oburzona.
- Hahhahahaah. – zaczęły się na nowo śmiać.
- Tak! Żebyście wiedziały. – powiedział trener. – I wszystkie macie dodatkowe 10 kółek do biegania. – dopowiedział zadowolony z siebie.
- Ha! – wydarłam się. – Nie będę sama. – uśmiechnęłam się na co dziewczyny spojrzały na mnie spode łba.
- Nie ciesz się tak mała. Ty biegniesz tych kółek 20. – powiedział trener.
- No ale „Kołczu” noooo!!! To takie niesprawiedliwe! – darłam się dalej, dziewczyny znowu zaczęły się śmiać. A Misia najgłośniej.
- I ty Brutusie przeciwko mnie? – powiedziałam do niej i strzeliłam mega focha.

10.30 Spała.

*Misia*

W końcu dojechałyśmy do tej Spały. Już mnie tyłek boli od tego siedzenia. Trener dał nam godzinę na ogarnięcie się i mamy iść na siłownię. Nie cierpię go! Grrrr!
- To jest niesprawiedliwe. -  wciąż marudziła Kinga.

- Wiem, wiem maleńka. – powiedziałam do niej na co ta spojrzała na mnie tylko i znów zaczęła gadać do siebie, że to nie jej wina, że ma niewyparzoną gębę. Hahaha kocham to dziewczę normalnie. 






Nie wiem czy się spodoba :) mam nadzieję, że tak :) 
dziękuję wszystkim tym którzy to czytają lub kiedyś tam zaczną czytać xD