volleyball

volleyball

piątek, 3 października 2014

rozdział 12




"- Jak szybko bije Twoje serce?
- To zależy jak blisko mnie stoisz."



*Michał Kubiak*

Gdy zszedłem na śniadanie, byli tam już prawie wszyscy. Fabian siedział koło Kingi i ją obserwował. Haha. Oj zadurzył się i to bardzo. Spojrzałem na Małą.
- Ej co ty masz z tym nosem ? – zapytałem jej. – Przecież miał ci się goić, a wygląda jeszcze gorzej.
- No dzięki. – powiedziała Kinga. – Wczoraj złamałam go znowu.
- Że co? A nastawiłaś go?
- Nie, przecież to boli w chuj. – odpowiedziała spokojnie.
- Ja pierdole Mała. Miałaś uważać.
- No uważałam! To do Marcina pretensje. – odpowiedziała z uśmiechem.
- Marcin? – spojrzałem na niego.
- No pewnie! Moja wina! Jak to ty jesteś niezdara. – odpowiedział na to Magneto.
- Taki chuj! – zaczęła się śmiać. Jezu nie wytrzymam kiedyś z tą kobietą. Pokręciłem tylko głową i zapytałem:
- O której macie trening ?
- Za półtorej godziny. – odpowiedziała mi Sylwia.
- To co wy na to, żeby iść popływać? – zapytałem wszystkich.
- Dla mnie bomba. – odparła Sylw. A Kłos spojrzał na nią z mega uśmiechem.
- No to ekstra. To zaraz widzimy się na basenie. – powiedział Zator i poszedł się przebrać. I tak wszyscy się rozeszli.

*Kinga*

Dziku rzucił propozycję, żeby iść się wykąpać. W sumie dla mnie spoko. Poszłam się ubrać w strój i powiedziałam:
- Misiaki wszyscy idą na basen. Idziecie?
- Pewnie. – odpowiedział mi Winiar. Wyszliśmy całą trójką, ale rozdzieliliśmy się bo Misiu musiał się ubrać. Ja skorzystałam z okazji.
- I jak tam Misia? Jak było? – zapytałam jej mega ciekawa.
- Super! – pisnęła.
- Opowiadaj nooo!
- No co no? Pół nocy przegadaliśmy no i całowaliśmy się. – powiedziała z uśmiechem.
- Ale doszło do czegoś? No wiesz? – zapytałam zadowolona.
- Nie, nie. Ja nie chciała, a on nie naciskał. Ale i tak było cudnie. Tak spać w jego ramionach. Mmm.. A właśnie przepraszam cię. – powiedziała do mnie.
- Za co?
- No wiesz, że zajęliśmy pokój i w ogóle.
- Haha. Spoko, nie ma problemu tylko następnym razem daj znać trochę wcześniej, żebym jakieś ciuchy wzięła. – powiedziałam do niej.
- Dobrze. – uśmiechnęła się. – A gdzie ty spałaś? – zapytała.
- Hmm.. U Fabiana. I od razu mówię, że do niczego nie doszło. – powiedziałam.
- Serio? Wow! Super! Fajnie było?
- No przecież my tylko spaliśmy. Ale tak, fajnie było. Przytulał mnie prawie całą noc.
- Omg! Jestem taka szczęśliwa! Udaje nam się Mała.
- No jak na razie można powiedzieć, że tak. – chciałam ostudzić trochę jej entuzjazm. Doszłyśmy w końcu na ten basen. Wszyscy już tam byli. Przyszedł Winiar i objął Misię w pasie, zabierając ją w jakieś ustronne miejsce. Za to ja stałam z rogalem na gębie i obserwowałam wszystkich. Ola z Piotrkiem byli koło siebie i Piotrek mocno ją przytulał. Kurek z Aśką się chlapali wodą, A Sylwia z Karolem stali w wodzie i gadali razem z Wroną i Mery. O kurde. Naprawdę mamy szczęście. Kto by pomyślał. Gdy tak stałam i patrzyłam na wszystkich, ktoś wziął mnie na ręce i wrzucił do wody! Zabiję! Tym kimś okazał się Kubiak. Gdy mnie wrzucił zaczęłam udawać, że się zachłysnęłam i tonę. Wtedy Michał wskoczył do wody i szybko podpłynął do mnie. Gdy już był blisko i mnie chwycił, zaczęłam się śmiać. Wszyscy patrzyli na nas jak na debili, a ja mu wtedy przywaliłam:
- Głupi jesteś! – krzyknęłam do niego.
- Ufff! Dziewczyno! Myślałem, że coś ci się stało.
- Taaa .. Kubiak właśnie problem w tym, że ty nie myślisz. – odparłam zadowolona.
- Ah tak? No dobra. – i zaczął mnie chlapać. No normalnie co za debil. Po chwili zrobiła się mała wojna. Haha. Nie wiem kiedy to się stało, ale Sylwia była na ramionach u Karola, a Asia u Bartka i zaczęły się przepychać. Haha. Jak to śmiesznie wyglądało.
- Zróbmy zawody! – wydarł się Paweł.
- No pewka! – odpowiedziałam. Musiało to dziwnie wyglądać. Jak taka banda siedzi w basenie. Haha. Misia oczywiście była z Winiarem, Ola z Piotrem, Wrona wziął na plecy Mery, a mnie no cóż Wlazły! Haha. Fabian był w parze z Kubiakiem, Zator z Magneto, a Buszek z Ignaczakiem. Śmiechu było naprawdę dużo. No i zaczęły się poważne zawody. Na początek trafiła mi się para Fabian z Michałem. Haha. Mariusz stwierdził, że spokojnie sobie poradzimy. Stanęliśmy naprzeciwko siebie:
- Kubiak nie masz szans. – powiedziałam do Michała.
- Ha! Chyba ty! – odparł zadowolony. Fabian trzymał go na ramionach i krzyczał:
- Dziku nie daj jej się!
- Osz ty! Zobaczymy! – powiedziałam do niego. Mariusz krzyknął:
- Gotowi?! Start! – zaczęliśmy się przepychać. I naprawdę było ostro. Haha. Dobrze, że Mario trzymał mnie tak mocno, bo kilka razy Kubiak by mnie zepchnął, no ale w ostateczności to my wygraliśmy. Haha. Kabaret. Fabian tylko się uśmiechnął do mnie, a ja pokazałam mu język. Siedzieliśmy dobrą godzinę w tej wodzie. Wygraliśmy z Mariuszem prawie wszystkie walki. Haha. Ekstra! Ja chcę jeszcze raz! Po skończonej zabawie, poszliśmy się ogarnąć. Czas na trening. Dzisiaj znowu razem.    

*Rafał Buszek*

Ale była jazda! Jezu! Haha! Było po prostu super. Dawno się tak nie bawiłem. Polubiłem Kingę. Jest bardzo pozytywną osobą. No i te jej teksty. Haha. Po basenie, poszliśmy się ogarnąć i przy wyjściu z basenu Kinga się poślizgnęła.
- Ożesz kurwa! – wydarła się. – Co oni to porelowali? – zapytała.
- Haha. Chyba polerowali Mała. – odpowiedziała jej Michalina.
- Chuj Ci w pięty dla zachęty. – odparła Kinga szczerząc się jak głupia.
- Hahaha. Kurde znowu ci odpierdala. Mariusz czy ona coś wciągała? – Michalina zapytała Wlazłego.
- Tylko wodę. – odpowiedział spokojnie Mario.
- Kurwa! Chlorowaną! – wydarła się Kinga, na co wszyscy w śmiech.
- No nie, tylko nie to. – powiedziała Misia.
- No weź zdrajco ty! Zamiast się mną zaopiekować to ty jeszcze marudzisz. Pfff! Foch! – powiedziała Kinga.
- No kochanie. Nie gniewaj się. Ja po prostu nie mam melisy przy sobie. – odpowiedziała uśmiechnięta Michalina. Niestety, albo stety Kinga nic nie odpowiedziała. – Ehh.. Nie wytrzymam z tym jej fochem. – dopowiedziała Michalina i poszły obie do swojego pokoju.

*Fabian Drzyzga*

Poszedłem na trening. Nie mogłem się go doczekać, znowu będę mógł na nią popatrzeć. Gdy wszedłem na salę. Dziewczyny siedziały na parkiecie i się rozciągały.
- Super widok co? – zapytał Winiar.
- Pewnie. – odpowiedziałem z uśmiechem. Patrzyłem na Kingę, a ta co zrobiła? Szpagat! Jakie ona ma nogi piękne. O ja! Kinga uśmiechnęła się do mnie.
- Drzyzga zrób tak. – powiedziała do mnie.
- Lepiej nie. Jeszcze mi coś pęknie. – odpowiedziałem z zacieszem.
- Haha. Mówisz, że duża strata by to była? – zapytała.
- No pewnie. Sama się przekonasz. – uśmiechnąłem się zadziornie.
- Haha. Fabian nie wiem co bierzesz, ale zmień towar albo dilera bo ten cię oszukuje. – odpowiedziała mi.
- Nigdy. Za dobre to jest. – powiedziałem. Kinga chciała mi coś odpowiedzieć, ale przyszli trenerowie.
- Jak już się rozgrzaliście to znajdźcie sobie kogoś do pary i poodbijajcie trochę. – powiedział Antiga. Myślałem, że dziewczyny będą razem. Kinga też tak chyba myślała, no ale cóż. Dziewczyny się sparowały z chłopakami. Kiwnąłem Kindze, że może być ze mną w parze. Uśmiechnęła się tylko i przyszła do mnie. Odbijaliśmy chwilę. Ona jest naprawdę dobra, ma świetne przyjęcie, może trochę atak jej nie wychodził, ale w końcu ona jest rozgrywającą no nie? Cieszyłem się jak małe dziecko, że ona jest akurat ze mną w parze. Spojrzałem się na nią, a ona w skupieniu odbiła piłkę w moją stronę. Chciałem odbić wysoko, no ale zeszła mi i poleciała w stronę Krzyśka. Kinga nie odpuściła i pobiegła odbić. No i… zderzyli się. Ta dziewczyna kiedyś się zabije! Pobiegłem do niej. Martwiłem się o nią. A ta co? Leżała na Ignaczaku i się śmiała.
- Haha! Ałłaa! Haha! Moje żebra. – śmiała się dalej.
- Kinga! Złaź ze mnie. Haha! – śmiał się Krzysiek.
- Nie mogę. – odparła.
- To podnieś nogę. – odpowiedział jej.    
- Krzysiu gdybym mogła podnieś nogę to nie leżałabym na tobie. – odpowiedziała Mała. Uśmiechnąłem się pod nosem. Pomogłem jej wstać. Spojrzała na mnie i powiedziała:
- To twoja wina!
- Że co? – odpowiedziałem zdziwiony.
- Gdybyś odbił piłkę prosto do mnie to bym nie zgwałciła Krzysia. – powiedziała ale uśmiechała się.
- Ja tam lubię jak mnie dziewczyny gwałcą. – odpowiedział na to Igła.
- Haha. Oj Krzysiu! Dobra Drzyzga choć grać. – poszliśmy znowu odbijać ale nie długo bo trener podzielił nas na drużyny i zaczęliśmy grać. Miałem tylko nadzieję, że Kinga nic sobie nie zrobi. Trening był luźny. Graliśmy krótkie mecze. Kinga jeszcze sobie nic nie zrobiła. Właśnie. Sobie nic ale… gdy poszła na zagrywkę  (Byliśmy w przeciwnych drużynach) piłka jej zeszła i a właściwie nie trafiła w nią dobrze i piłka poszła pod siatką, niestety była mocna i dostałem w moje klejnoty. Położyłem się na parkiecie i zamknąłem oczy. Kinga przybiegła do mnie i powiedziała:
- Jezus, Fabian przepraszam. Nie chciałam.
- Ok. Nic się nie stało. – mruknąłem pod nosem.
- No jakby się nic nie stało to byś dalej grał. Przepraszam. Wiem gdzie cię trafiłam. Jezu.. – gadała dalej Kinga.
- Mała do cholery jasnej! Czy ty nie umiesz grać tak, żeby nie zrobić krzywdy sobie ani nikomu innemu?! – wydarł się jej trener.
- Spierdalaj dziadu. – powiedziała do niego i pokazała mu środkowy palec.
- Ten palec to sobie w dupę wsadź. – odpowiedział jej na to trener.
- Na przyjemność trzeba sobie zasłużyć. – powiedziała do niego, ale patrzyła na mnie.
- Fabian nic ci nie jest? – zapytał mnie grzecznie trener.
- A może trenerowi też przypierdolę w jajka i zapytam czy nic trenerowi nie jest co? – powiedziała wściekła Kinga.
- Nie z tobą rozmawiam. – odpowiedział jej.
- Niech trener stąd wyjdzie bo to się źle skończy. – uśmiechnęła się cwaniacko Kinga.
- Jakoś się ciebie nie boję. – odpowiedział jej.
- Zobaczymy. – spojrzała na niego z miną mordercy.
- Kinga spieprzaj już stąd. – powiedział trener.
- Jak chcesz zgredzie stary. – Jezu jej odzywki coraz bardziej mnie zaskakują. Chłopaki pomogli mi wstać, a Kinga wyszła z Sali. No świetnie. Trener zwolnił mnie więc siedziałem trochę na ławce. W końcu trening się skończył. Antiga kazał mi się ogarnąć do obiadu. Poszedłem do siebie. Przed drzwiami do mojego pokoju leżała kartka. „Przepraszam Cię jeszcze raz. Naprawdę nie chciałam zrobić ci krzywdy. Jest mi przykro. Przepraszam. Kinga.” Uśmiechnąłem się.    

*Kinga*

Było mi strasznie głupio. Serio nie celowałam w niego. W ogóle zeszła mi ta piłka. A trener mnie tak wkurwił, że myślałam, że mu wypierdolę tam. Dobrze, że mnie wywalił z tej Sali. Ha! I on mnie wziął na kapitana drużyny. Poszłam się wykąpać. Ubrałam się i napisałam kartkę do Fabiana. Zostawiłam ją pod jego drzwiami. A sama wyszłam przed ośrodek i kierowałam się do lasu, na polankę, na której byłam ostatnio. Gdy już na nią dotarłam, położyłam się i zamknęłam oczy. Uwielbiam takie miejsca. Jest tu tak pięknie. Nie słyszałam, żeby ktoś przyszedł, więc byłam zdziwiona gdy usłyszałam:
- Tutaj się ukryłaś. – powiedział Fabian.
- Tak. – odparłam po prostu. – Co chciałeś ode mnie?
- Chciałem ci powiedzieć, że nic się nie stało i że wcale się nie gniewam. – uśmiechnął się.
- Ok. – mruknęłam.
- Przed kim chciałaś się ukryć? – zapytał mnie, kładąc się koło mnie.
- Przed ludźmi, przed tobą, przed samą sobą. – odpowiedziałam.
- Hmm.. Nie udało Ci się.
- No niestety nie. Skoro mnie znalazłeś.
- W sumie to Piotrek mi powiedział gdzie możesz być.
- Skubany. Dobrego ma nosa. – uśmiechnęłam się.
- Kinga? – zapytał poważnie.
- Czego?
- Opowiesz mi kiedyś skąd te blizny na rękach? – spojrzał się na mnie. Nie chciałam o tym mówić. Nie teraz, nie tu i nie jemu.
- Nie wiem. Może kiedyś. Jak już będę odważna i przyznam sama przed sobą, że jestem głupia.
- Nie jesteś głupia. – zaprzeczył od razu.
- Skąd wiesz co? Nie znasz mnie. – odpowiedziałam.
- Ale chcę poznać. Zresztą widzę jaka jesteś.
- No jaka?
- Uśmiechnięta, zabawna, mądra, martwisz się o innych i nie przejmujesz się sobą, lubisz denerwować ludzi a zwłaszcza trenera, uwielbiasz gdy noszę cię na rękach, albo na plecach. – uśmiechnął się. W sumie mi też się mordka cieszyła.
- Co jeszcze wiesz? – zapytałam, ale już zadowolona, że widzi te wszystkie rzeczy.
- Że masz tatuaż na łopatce. – odparł z uśmiechem.
- Haha. Nie tylko. – odpowiedziałam.
- Jak to? To gdzie jeszcze? – zapytał zdziwiony.
- Haha. Nie widziałeś na basenie dzisiaj? – zapytałam go.
- Widocznie gdzieś mi umknął. – odparł z dziwną miną.
- Albo po prostu nie patrzyłeś na moje cycki. – zaśmiałam się.
- To gdzie ty go masz?
- Pod prawą piersią mam napis.
- Jaki?
- „Nie ważne czy upadniesz, ważne czy się podniesiesz” – odpowiedziałam.
- Wow. Jeszcze gdzieś masz? – zapytał.
- Tak, ale nie powiem ci gdzie. – uśmiechnęłam się.
- No powiedz no.. – marudził Drzyzga.
- Haha nie. O tym tatuażu wiedzą tylko nieliczni. – odpowiedziałam.
- Ehh .. Misia wie? – zapytał.
- Pewnie, że nie. Powiedzmy, że wiedzą tylko nieliczni mężczyźni. – odparłam.
- Serio? – zapytał zdziwiony.
- Tak.
- A mogę chociaż wiedzieć ile miałaś lat gdy robiłaś pierwszy tatuaż?
- Tak. Miałam wtedy 17 lat.
- I który to? – zapytał.
- Ten na łopatce. – uśmiechnęłam się.
- A ten pod piersią to kiedy robiłaś?
- Jakieś dwa lata temu. – odpowiedziałam.
- A ten trzeci?
- Czy ty musisz wszystko wiedzieć? – zapytałam ze śmiechem.
- O tobie? Tak! Planujesz jeszcze jakiś? – zapytał.
- Haha. Ten trzeci zrobiłam jak miałam 19 lat. I tak będę mieć  jeszcze jeden.
- A gdzie? – zapytał – I kiedy chcesz go robić?
- Na ręce. I będę go robić za jakieś 5 tygodni. – uśmiechnęłam się.
- Ooo. To już nie długo. A mogę o coś zapytać?
- No przecież pytasz. – odpowiedziałam z uśmiechem. Jezu to chyba jest nasza najdłuższa rozmowa.
- Czy to boli? – zapytał.
- Haha. Nie. No może trochę, a co chcesz też? – zapytałam.
- Chciałem. – odpowiedział.
- Co? Nie, nie rób tego. – powiedziałam z lekkim przerażeniem. Miał się szpecić? O nie. Po moim trupie. Ma za ładne ciało, żeby robić tatuaż.
- Dlaczego? – zapytał zdziwiony.
- Bo po co?
- A ty dlaczego zrobiłaś? – zapytał mnie.
- Byłam młoda i głupia. – uśmiechnęłam się.
- Ta jasne. To dlaczego chcesz zrobić ten? – odpowiedział.
- Chcę zakryć blizny. – powiedziałam szczerze.
- Ehh .. No ale dlaczego ja nie mogę sobie zrobić? – zapytał zmieniając temat.
- No bo ci na to nie pozwalam i koniec. – uśmiechnęłam się szeroko. – Nie będzie ci pasować tatuaż.
- Serio?
- No serio, serio.
- Hmm.. Przemyśle to.
- No i pasuje. Wracamy już? – zapytałam go.
- Możemy. – chwycił mnie za rękę i pomógł wstać. Spojrzał na moje blizny i znów miał ból w oczach.
- Dlaczego tak to przeżywasz? – zapytałam go.
- Po prostu żałuję.
- Ale czego?
- Żałuję tego, że potrzebowałaś kogoś, a nikogo nie miałaś. I żałuję, że to mnie wtedy nie było przy tobie. – powiedział szczerze.
- Przeżyłam prawda? – zapytałam.
- Tak. – uśmiechnął się lekko. – Ale i tak chciałbym się kiedyś dowiedzieć dlaczego to robiłaś i kto ci pomógł z tego wyjść.
- Na to drugie mogę ci odpowiedzieć od razu. Pomogła mi siatkówka. Miłość do niej. Gdy miałam rany nie mogłam grać. Cierpiałam przez to. Dlatego stwierdziłam, że to koniec. Nie było to łatwe no ale w końcu mi się udało.
- Cieszę się. I to bardzo. – odpowiedział mi Drzyzga.
- Taa.. Tylko pamiętaj, że alkoholik, który przestał pić nadal jest alkoholikiem. – uśmiechnęłam się smutno.
- Dla mnie liczy się tylko to, że już tego nie robisz. – odpowiedział zadowolony. Uśmiechnęłam się. I tak wracaliśmy do ośrodka. Fabian co chwilę zadawał mi różne dziwne pytania, ja jemu zresztą też.  





"A ten Twój cudowny uśmiech jest tylko i wyłącznie mój!"   




No to kolejny za nami. Nie zdradzę wam jeszcze dlaczego Kinga się cięła. ;)
Mam nadzieję, że się spodoba. <3
pozdrawiam ;***



        
     
  
     
  
  
       

            

czwartek, 2 października 2014

rozdział 11



"-Myślisz, że jestem wulgarna?
- Taaaaak.
- Ja wulgarna?! Co ty kurwa pierdolisz?!" :D








*Kinga*

Szliśmy z chłopakami na spacer. Śmialiśmy się i dokuczaliśmy sobie nawzajem, a właściwie to ja im dokuczałam. Gdy byliśmy w jakimś parku zauważyłam fontannę. No i oczywiście zaczęło się.
- Chłopaki, założę się, że żaden z was się nie odważy wejść do tej fontanny. – powiedziałam z mega wielkim zacieszem.
- No jak to? Ja nie wejdę? – powiedział Wrona.
- Haha. Nie dasz rady. – powiedział Zator.
- Pawcio nie przeginaj. Na luzie tam wejdę. – odpowiedział mu Andrzej.
- To dajesz przystojniaku. – powiedziałam z uśmiechem.
- Spoko, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim? – odpowiedziałam zainteresowana.
- Wchodzisz tam ze mną. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Haha. Nie ma mowy. – odparłam. – Sam musisz wejść.
- Sama tego chciałaś. – powiedział chytrze i kiwnął głową do kogoś. No i tego to ja się nie spodziewałam.
- Mam cię. –szepnął Fabian i już trzymał mnie na rękach wchodząc razem ze mną do tej wody. W sumie nie było tak źle. Myślałam, że będzie zimniej. No ale przecież nie pokaże mu, że mi się podoba nie?
- Drzyzga! Do cholery! Co ty sobie myślisz co?! – wydarłam się. Wierciłam mu się na rękach ale nie chciał mnie puścić. – Masz przejebane. – szepnęłam do niego.
- Wiem. Odkąd tylko cię ujrzałem. – odparł jak gdyby nigdy nic.
- Zabiję. – mruknęłam pod nosem.
- To się jeszcze okaże. – uśmiechnął się Fabian. Byłam cała mokra. I zła, że on tak na mnie działa. Okazało się, że przegapiłam moment w którym wszyscy weszli do fontanny, a ludzie, którzy przechodzili obok mieli miny pod tytułem: „Co za debile.” W sumie musiało to dziwnie wyglądać. Banda wielkoludów no i ja w wodzie. Haha. Chłopacy cieszyli się jak małe dzieci. A Fabian jakoś tak patrzył na mnie z podziwem? Gdy wychodziłam z fontanny potknęłam się. Taa.. Jaka ze mnie niezdara. Masakra. Oczywiście ja jak to ja musiałam zaliczyć bliskie spotkanie z czyimiś plecami. ścianą, która wyrosła przede mną okazał się być znowu Możdżonek. Ale tym razem uderzyłam nosem. Tak, tak. Polała się krew, w końcu nie dawno go złamałam nie? Miałam gwiazdki przed oczami i tylko słyszałam jak ktoś woła „No nie! Znowu!”. Uśmiechnęłam się jeszcze delikatnie i zamknęłam oczy. Chyba ktoś powinien zacząć kręcić film z moim udziałem i zatytułować go: „Kinga i jej w(y)padki.”  

*Fabian Drzyzga*

Ja nie wiem co ta dziewczyna robi, ale to co się stało było po prostu niemożliwe. Potknęła się i wylądowała na plecach Marcina. Uderzyła się znowu w nos. Szybko znalazłem się koło niej i zdążyłem ją złapać zanim wylądowała na ziemi. Zemdlała. Nie wiedziałem co mam robić! Miałem panikę wymalowaną na twarzy. Reszta zresztą też. Tylko Magneto zachował zimną krew i zaczął do Kingi mówić. I delikatnie klepał ją po policzku. Po chwili otworzyła oczy i powiedziała:
- Ja pierdole, gdyby nie to, że nos mnie napierdala czułabym się jak królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków. – Haha. Poważna sytuacja. Każdy się martwi, a ta się ocknęła i wyjeżdża z takim tekstem. No normalnie paść można. Chłopacy spojrzeli po sobie i zaczęli się śmiać.
- Fabian możesz mnie już postawić. – powiedziała do mnie. Grzecznie postawiłem ją, ale się zachwiała.
- O nie, moja droga panno, wracamy do ośrodka i całą drogę cię niosę. – powiedziałem do niej.
- Skoro chcesz nieść słonia. – wzdrygnęła ramionami i uśmiechnęła się szeroko. Ocho! Coś wymyśliła. – Czyń swoją powinność. – rzekła do mnie. Haha. – Albo wiesz co? Ja chcę na barana. – powiedziała zadowolona z siebie.
- Dobra. To wskakuj mała. – odpowiedziałem jej i sam się uśmiechnąłem. Wlazła mi na plecy i wracaliśmy do ośrodka. Jak mi serce waliło gdy czułem jej dotyk. Masakra. Kinga trzymała się mnie jedną ręką bo drugą trzymała chusteczkę przy nosie, z którego nawiasem mówiąc wciąż leciała krew. Nikt się nie śmiał, szliśmy w ciszy. Ale Kindze to nie pasowało.
- Jezu! Ludzie! Przecież ja nie umarłam. – powiedziała z uśmiechem. – Mam tylko rozwalony nos. Spoko, nic nowego. Uśmiechnijcie się, a nie kurde macie miny jakbyście szli na ścięcie. Słuchajcie, a może wypijemy sobie piwko jak już będziemy w ośrodku? – zapytała nas.
- Wiesz w twoim stanie .. – zaczął Zatorski.
- No właśnie dlatego! Znieczulenie jakieś muszę mieć co nie? – powiedziała Mała.
- Dla mnie spoko. Może być. – poparł ją Wronka.
- Haha. Choć nie jestem detektywem, zawsze znajdę skrzynkę z piwem. – zarymowała sobie Kinga.
- Haha. Ja nie wiem skąd ty te teksty bierzesz Mała. – powiedział Buszek.
- Rafałku czasami sama się nad tym zastanawiam. – Gdy dotarliśmy do ośrodka, stwierdziliśmy, że nie będziemy przeszkadzać naszym zakochańcom, no to teraz trzeba załatwić sobie piwko. Gdy już mieliśmy procenty, poszliśmy do pokoju Magneto. Zastanawiałem się gdzie się podziała Kinga i już miałem pytać o to chłopaków i ta wparadowała do pokoju. Nie mogłem wytrzymać ze śmiechu.
- No z czego się śmiejesz co? – zapytała mnie poważnie, ale jej oczy były wesołe.
- Nie ja się nie śmieję. – powiedziałem, ale gęba mi się cieszyła.
- Taki chuj. – powiedziała. Spojrzałem na nią. Niby nie przeszkadzało mi, że ona przeklina, ale i tak najchętniej zamknął bym jej buzię. Najlepiej pocałunkiem. Pewnie się zastanawiacie dlaczego się śmiałem? Otóż Kindze wciąż leciała krew z nosa i wsadziła sobie tampony.
- Mała, nie żeby coś, ale wydaje mi się, że tampony się wsadza gdzie indziej. – powiedział do niej Wronka.
- Dziura to dziura no nie? – odparła. Haha. Nie mogę z niej.
- No niby tak. – odpowiedział Wrona. – Zresztą jak kto lubi.
- No dokładnie. Zresztą na przyjemność trzeba sobie zasłużyć. – zaczęła się śmiać Kinga.
- Ty patrz. A myślałem, że ty zawsze zasługujesz. – powiedziałem do niej z uśmiechem.
- No wiadomo. Przecież jestem zajebista. – Taa.. Uwielbiam jej skromność. Haha.

*Kinga*

Siedziałam z chłopakami i piliśmy piwo. Tak dla znieczulenia. Haha. Fabian cały czas mnie obserwował. Co szczerze mówiąc nie przeszkadzało mi. Skończyło mi się piwo. Chciałam iść po coś mocniejszego. 
Wstałam i:
- Gdzie ty idziesz? – zapytał Rafał.
- Zaraz wrócę, nie panikuj. – odpowiedziałam. Wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie po flaszkę. Tak mam zapas wódki, w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda nie? Gdy już zabrałam moje procenty, wyszłam z pokoju i wróciłam do chłopaków.
- Yyy.. Kinga? Czy my czasami nie mieliśmy pić tylko piwa? – zapytał Paweł.
- Nie chcesz nie musisz ze mną pić. Zresztą wcale nie powiedziałam, że się podzielę.
- Ej, ej sama nie możesz tego wypić. – powiedział z uśmiechem Wrona.
- No i to mi się podoba. Z tobą się podzielę Andrzejku.
- Super! – odparł na to. Wyszło z tego, że pili wszyscy (czyli: Wrona, Buszek, Możdżonek i Zatorski) tylko Fabian nie chciał pić. Czyżby wymiękał? Haha. Zaczęła się nasza mała imprezka. Chłopaki włączyli muzykę i zaczęli śpiewać. No cóż ja niestety wolę do muzyki tańczyć. I tak też zrobiłam. Zaczęłam się wyginać i w ogóle. W końcu Wrona dołączył do mnie i wywijaliśmy razem. Gdy już procenty nam się skończyły, miałam mega wielką bombę. Chłopcy zaczęli się rozchodzić do siebie. A ja co miałam zrobić? W końcu wiedziałam, że Misia jest u nas z Winiarem bo napisała mi sms’a. Więc zostałam bezdomna.
- Kinga, chodź odprowadzę Cię. – powiedział Drzyzga.
- Yyy.. Mam mały problem. – odpowiedziałam.
- Jaki? – zapytał zdziwiony.
- Obecnie jestem bezdomna.
- Ehh.. Winiar jest z Misią? – zapytał po prostu.
- Dokładnie. Niby bym mogła wrócić, no ale nie chcę im przeszkadzać. Niech się nacieszą sobą. – odpowiedziałam.
- To chodź do mnie. – powiedział po cichu Fabian.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. – powiedziałam szczerze.
- To jest bardzo dobry pomysł. – powiedział Fabian z uśmiechem.
- No dobra, za bardzo nie mam innego wyjścia, a na korytarzu spać nie będę. Nie wygodnie tam.
- Haha. A skąd wiesz? – zapytał mnie gdy już wyszliśmy z pokoju i szliśmy do niego.
- Pamiętasz ten dzień, w którym zobaczyłeś mnie w samej bieliźnie?
- Jak mógłbym zapomnieć? – odparł zadowolony. Walnęłam go w ramię. – Ała no co? – zapytał.
- Zboczuch. – powiedziałam po prostu.
- Ty i tak jesteś większym zboczeńcem ode mnie. – odpowiedział mi.
- Wiem. – zacieszyłam. – No a wracając do tematu, to wtedy właśnie spałam na korytarzu.
- Że co? – zapytał zdziwiony. – Ale jak to?
- No normalnie. Zabalowałyśmy z dziewczynami i wyszłam z pokoju, poszłam do was, nie pytaj dlaczego bo nie pamiętam, pamiętam tylko tyle, że się potknęłam i wylądowałam na podłodze, widocznie nie miałam siły się podnieść i spałam tam. Rano gdy się obudziłam z mega wielkim kacem, usłyszałam, że ktoś idzie. To byli chłopacy. Nie chciałam, żeby mnie widzieli w takim stanie, no i oczywiście tak ubraną i schowałam się ..
- U mnie w pokoju. – dodał śmiejący się Fabian.
- Dokładnie. – uśmiechnęłam się na tamto wspomnienie. Chociaż wtedy nie było mi do śmiechu. Dotarliśmy do pokoju Drzyzgi. Chciałam iść się wykąpać i wtedy:
- Fuck! Nie mam nawet pidżamy. – powiedziałam waląc się dłonią w czoło.
- Haha. Spoko. – odparł Fabian i dał mi swoją koszulkę. – Spodni nie będę miał bo i tak były by dla ciebie za duże. – powiedział do mnie.
- Taa.. przyznaj się, że chcesz popatrzeć na mój tyłek, a nie mi tu bajki wciskasz. – powiedziałam pewna siebie.
- To też. – odpowiedział mi na to. On stwierdził, że kąpać się nie idzie tylko skoczył się szybko umyć. Wyszedł z łazienki w samych bokserkach. Hmm.. Fajny widok. Zmierzyłam go od dołu i spojrzałam na jego twarz. Uśmiechał się. Boże Kinga! Ogar! Poszłam się wykąpać. Wyszłam z pod prysznica i ubrałam się w jego koszulkę, która sięgała mi za tyłek. Fajnie. Mmm.. I pachnie Fabianem. No nie! Znowu to samo! Od kiedy ja mam takie uczucia?! Dobra, chuj nie ważne. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do łózka. Fabian już tam leżał. Tak. Muszę spać z nim w jednym łóżku.! Masakra. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Seksownie wyglądasz w tej koszulce. – powiedział zadowolony.
- I tak nie masz na co liczyć Drzyzga. – powiedziałam do niego z rogalem na gębie.
- Jeszcze. – mruknął pod nosem. Zaśmiałam się. Położyłam się koło niego. Gdy już czułam, że zasypiam, on przytulił mnie, pocałował moje włosy i zasnął. Tak słodko chrapał, że aż sama mi się mordka cieszyła. I tak sama zasnęłam zadowolona z siebie.    

Ranek

*Fabian Drzyzga*

Obudziłem się i nie mogłem uwierzyć. To nie był sen. Ona tu była i spała ze mną. Obserwowałem ją. Była taka piękna, nawet ze złamanym nosem.
- Drzyzga, przestań się na mnie patrzeć. – powiedziała wciąż z zamkniętymi oczami. Uśmiechnąłem się.
- Przecież ja się nie patrzę. – odpowiedziałam.
- Jak to nie? – otworzyła jedno oko. – Przecież czuję.
- A co czujesz? – zapytałem zachrypniętym głosem. Rany jak ona na mnie działa!
- Fabian. Nie chcę być nie miła czy coś. Ale z tym namiotem byś mógł coś zrobić. – powiedziała z uśmiechem. Cholera no! Nie moja wina! To wszystko przez nią. Ja pierdzielę. Czuję się jakbym miał 16lat i ten sam problem. Westchnąłem tylko i powiedziałem:
-To nie moja wina. – wstałem i poszedłem się ubrać.
- Wiem, że nie twoja. Nie jesteś pierwszy. – mruknęła pod nosem. O! Czyli nie tylko na mnie tak działała? No to ekstra. Ale ja zamiast się cieszyć to się zdenerwowałem. Znów ta zazdrość. Jezu!
- Idziemy na śniadanie? – zapytałem jej gdy już się ubrałem.
- Jasne, tylko muszę iść się ubrać do siebie. – odpowiedziała.
- Według mnie możesz iść tak. – powiedziałem i pokazałem jej język.
- Haha. Bardzo śmieszne. – spojrzała na mnie i przewróciła oczami. Zacząłem się śmiać i sam nie wiem czemu to zrobiłem ale podbiegłem do niej, chwyciłem w pasie i powaliłem z powrotem na łózko. Kinga zaczęła piszczeć:
- No puść mnie Fabian!
- A co mi dasz?
- A w mordę byś chciał? – zapytała zdenerwowana.
- Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi. – powiedziałem uśmiechając się.
- Mi już nie zaszkodzi. – odparła. – Złaź ze mnie! Ciężki jesteś.
- No dziękuję bardzo. Sugerujesz coś? – zapytałem i wstałem, a właściwie to usiadłem się na brzegu łóżka.
- Tak! Że czas na dietę! – uśmiechnęła się złośliwie. Chciałem już wstać gdy ta uwiesiła mi się na plecach.
- I kto tu jest ciężki? – mruknąłem zadowolony, że mnie w ogóle dotyka.
- Oj tam, oj tam! Ja mogę. – powiedziała do mnie.
- To co zanieść cię do pokoju, żebyś się ubrała?
- Pewnie! – ucieszyła się jak małe dziecko. Jezu gdybym wiedział, że to jej taką frajdę sprawia mógłbym ją nosić cały dzień.

*Kinga*

Fabian niósł mnie na barana. Haha. Fajnie. Podobało mi się. Ale trochę nie spodobała mi się jedna rzecz. Gdy szliśmy korytarzem, zapytałam go:
- Serio jestem ciężka? – nie byłam zadowolona z tego. Chyba żadnej dziewczynie się to nie podoba gdy waży za dużo no nie? Normalnie bym się nie przejmowała, no ale wiadomo, facet niesie mnie na plecach.
- No co ty? Zwariowałaś? – zapytał mnie.
- No sam powiedziałeś, że jestem gruba.
- Zaraz, chwila, nic takiego nie powiedziałem. – przystanął na chwilę i zmarszczył brwi. Słodko wyglądał.
- Powiedziałeś, że jestem ciężka, a dla dziewczyny ciążka równa się z gruba. – odpowiedziałam.
- Przecież ty jesteś chuda, zgrabna, piękna i .. – zaczął wymieniać.
- Dobra skończ już. – powiedziałam zadowolona.
- Zresztą ile ty w ogóle ważysz? – zapytał poważnie.
- A ważę sobie 51 kg. – odpowiedziałam na to.
- Ile? Tyle to ja już nawet na siłowni nie podnoszę bo to za mało. – odpowiedział.
- No to pasi. – powiedziałam.
- Mogę cię tak nosić cały dzień. – uśmiechnął się.
- Serio? – zapytałam zdziwiona.
- Pewnie. Przecież widzę  jaką ci to frajdę sprawia.
- Ha! To ja poproszę, żebyś mnie tak dzisiaj nosił.
- Haha. Nie ma problemu. – uśmiechnął się zadowolony z siebie. Weszłam do pokoju, ubrałam się, starałam się być cicho bo Misia z Misiem wciąż jeszcze spali. Hmm.. Ciekawe co oni w nocy robili? Uśmiechnęłam się. Gdy już byłam gotowa, poszliśmy z Fabianem na śniadanie. Byliśmy sami w stołówce, kurde gdzie jest reszta?

*Andrzej Wrona*

Nie dziwię się, że Fabian się zakochał w Kindze. Ona jest świetną dziewczyną. Mógłbym z nią siedzieć całymi dniami, i opowiadać sobie kawały. Haha. Niektóre jej teksty są po prostu nie do podrobienia. Wstałem rano i trochę mnie suszyło. Ogarnąłem się szybko i poszedłem do stołówki, a tam co? Tylko i Kinga siedzi z Fabianem. Poszedłem do nich.
- No hej. A gdzie reszta? – zapytałem.
- Siemka. No właśnie sami się zastanawiamy. – powiedziała Kinga.
- Acha. – mruknąłem i zapytałem. – Ty a gdzie ty w końcu spałaś?
- Fabian mnie przenocował. – uśmiechnęła się. No nareszcie. Może w końcu będą razem i Fabian przestanie sam się dołować? Spojrzałem na Fabiana i bezgłośnie zapytałem czy do czegoś doszło, ale on uśmiechnął się i tylko kiwnął głową, że nie. Ale wydawał się być zadowolony. Więc w sumie to dobrze. Po jakimś czasie reszta bandy zaczęła się schodzić.
- Marcin! – krzyknęła Kinga. – Wyglądasz jak wypluty irys. – Taaa.. Ta to umie człowieka pocieszyć.
- Ciii .. Nie krzycz błagam. Nie piję więcej z Tobą. Za dobry zawodnik jesteś. – powiedział do niej, na co ta tylko parsknęła śmiechem. Swoją drogą, po Kindze nawet nie było widać, żeby coś piła.
- Właśnie. Magneto ma kaca, Zator też nie wygląda ciekawie, Rafał jeszcze nie przyszedł, a mnie suszy. Za to po tobie w ogóle nie widać, żebyś piła. Jak ty to zrobiłaś? – zapytałem jej.
- No wiesz.. Praktyka. Haha. To faktycznie ciency z was zawodnicy. Nie pobawilibyśmy się za długo razem. – odpowiedziała mi.
- No Kinga ma normalnie dziurawy żołądek. Znamy się kilka lat i mamy kilkadziesiąt imprez za sobą, a ta tylko po jednej rzygała. – dopowiedziała Sylwia, która przed chwilą się do nas dosiadła. A za nią stał Kłosik. No wreszcie. Mój współlokator się znalazł, a myślałem, że zaginął.
- Oj tam, nie przesadzaj. – powiedziała Kinga.
- No a co? Może tak nie jest? Dobry rok mi zajęło, żeby tobie chociaż trochę dorównać. – odparła Sylwia. Haha. No to nieźle.
- No wiesz. Ja ci pić nie każę. - powiedziała do niej Kinga.
- Nie wcale. A później jest: „Ja nawet nie mam z kim pić, bo wy to jeden drink i bomba.” – zaczęła się śmiać Sylwia.
- No wiem, wiem. Nie moja wina. Zawsze było coś do opicia. Ale przynajmniej mniej kasy tracicie. – uśmiechnęła się Mała.
- No ja teraz już nie. Za dużo imprez razem. – stwierdziła Sylw. - Haha. I z żadnej nie wyszłyśmy kulturalnie.
- Cicho. Nie pogrążaj mnie. – zaśmiała się Kinga.
- Ja chętnie posłucham. – powiedziałem do Sylwii.
- No bo widzicie chłopcy. Z Kinga to jest tak, że uwielbia robić zamieszanie gdy jest wypita. A dokładniej mówiąc tańczy tak seksownie, że faceci do niej po prostu lecą i .. – gdy tylko powiedziała o innych facetach Fabian cały się spiął. Jezu. Masakra. On na serio się zabujał. – Kleją się do niej. A Kinga jak to Kinga nie lubi gdy ktoś wchodzi w jej przestrzeń osobistą, więc zawsze kończy się na tym, że facet dostaje w mordę, a Mała jest wyprowadzana z klubu przez ochroniarza. – skończyła opowiadać Sylwia.
- Haha. Dobra jesteś. – stwierdziłem.
- No bo co mnie jakiś obcy facet będzie obmacywać nie? – uśmiechnęła się cwaniacko. – Ale byście widzieli miny tych wszystkich kolesi. Mam patent. Najlepszy sposób to najpierw nadepnąć ich obcasem, a później walnąć w mordę. Normalnie nawet nie wiecie jaką mi to frajdę sprawia. – powiedziała Kinga. A wszyscy zaczęli się śmiać. Fabian się uspokoił i znów patrzył maślanymi oczami na Małą.   




"Miłość? Nie dzięki, nabrałam się już na świętego Mikołaja."
        

     






Jutrzejszy rozdział powinien być trochę szybciej niż te do tej pory. Przepraszam, że tak późno dodaję, no ale szkoła, treningi i siłownia pochłaniają mnóstwo czasu. :)
Mam nadzieję, że się spodoba ;P
pozdrawiam ;***

     
  
  
       
            
        
     
  
     
  
  
       

            

środa, 1 października 2014

rozdział 10

"Potrzebuję wódki, papierosów i świętego spokoju."



*Fabian Drzyzga*

To co Kinga powiedziała Marcinowi było po prostu boskie. Ale lepsza była jej mina. Haha. Jaka zadowolona z siebie. Sam uśmiałem się jak jakiś wariat. Po obiedzie mieliśmy trening, a dziewczyny siłownię. Postanowiłem, że muszę pogadać z Kingą. Tylko sam nie wiem co chciałem jej powiedzieć? No co? Że mi się bardzo podoba? Że nie mogę oderwać od niej wzroku? Masakra. Wpadłem po uszy.

*Michał Winiarski*

Poszliśmy z chłopakami na trening, a laski na siłownię. Gdy tak szliśmy całą paczką nagle odezwał się Kubiak.
- Dobra ta nasza Kinga co nie?
- Haha, no raczej. – odparł Kłos.
- Chłopaki, ja ją po prostu uwielbiam. – dodał Wrona.
- Haha. Ej Pit a tobie co? – Kubiak zapytał Piotrka. Ale ten nawet nie zareagował, cały czas o czymś myślał.
- Zakochał się chłopak. – stwierdził Fabian.
- A skąd wiesz? – odpowiedzieli równo Wrona i Kłos.
- Bo też tak mam? – powiedział troszkę zirytowany. Kurde chciałbym mu jakoś pomóc, ale nie mam pojęcia jak.
- Przykro mi. – powiedziałem do niego.
- Spoko. Zresztą to i tak nic nie zmieni. – powiedział smutno Fabian.
- Stary będzie gites, zobaczysz jeszcze Kinga będzie twoja. – powiedział na to wszystko Zibi.
- Taaa.. Chyba jak już umrę.
- Sam się dołujesz. Pamiętaj, że Kinga lubi się śmiać. – powiedział Kubiak.
- No i wściekać też. – dodał Kurek.
- O właśnie Kuraś jak tam z Aśką ci się układa? – zapytałem z uśmiechem.
- Nie narzekam. Fajnie jest. Słodka jest. – powiedział rozmarzony Bartek.
- Ale, że tam na dole? – zapytał jak zwykle zboczony Bartman.
- Czyś ty ochujał do reszty? – zdenerwował się Kurek.
- No nie mów, że nie myślałeś o tym. – powiedział znowu Zbyszek.
- Stary! Pierwszy raz mi zależy na dziewczynie, a nie tylko na jej ciele. Owszem Aśka jest piękna, ale jest też mądra, kochana, czuła i słodka. – dodał poważnie Kuraś. Oj coś czuję, że wpadliśmy po uszy. Każdy zakochany. I to jeszcze są najlepsze przyjaciółki. Masakra. Mam nadzieję, że żaden z nich nie skrzywdzi dziewczyn. Trzeba Bartmana trzymać od nich z daleka, bo ten to chyba bzykałby wszystko co się rusza.
- Chłopcy! – krzyknął trener.
- Idziemy. – odparliśmy chórem.
- Musicie poćwiczyć zagrywkę, przyjęcie, atak i rozegranie. – powiedział Antiga.
- Tak jest trenerze. – powiedziałem do niego. Zaczął się trening i nie miałem już czasu myśleć o dziewczynach.

*Ola*

Siedziałam sama przed siłownią i czekałam na dziewczyny. Laski były tak zajęte sobą, że nie zwracały na mnie w ogóle uwagi. Cieszyłam się, że spotkałam faceta ze swoich marzeń. Był cudowny. Taki czuły i kochany. Siedziałam i myślałam o nim i o tym, że dziewczyny się mną nie przejmują gdy ktoś usiadł koło mnie na ławce.
- Cześć skarbie. – powiedziała Kinga. – o czym tak dumasz? Albo raczej o kim? – zapytała z lekkim uśmiechem.
- Ty wiesz o kim. Jako jedyna zauważyłaś. – powiedziałam smutna.
- Ej nie smutaj. Zawsze możesz na nas liczyć. Tylko wiesz czasami potrzebujemy kopa w dupę, żeby widzieć. Musisz się chwalić skarbie. Trzeba było wrzeszczeć tak „Dziewczyny! Znalazłam świetnego chłopaka, w którym się na zabój zakochałam!” – uśmiechnęła się do mnie serdecznie.
- Nie chciałam wam przeszkadzać. Byłyście zajęte sobą. – odparłam.
- Olka, jesteśmy rodziną. Masz przeszkadzać. Właśnie na tym to polega.
- Dziękuję, że zauważyłaś. – powiedziałam do Kingi z lekkim uśmiechem.
- Spoko. A teraz opowiadaj. Jak było i w ogóle do czegoś doszło? – zapytała zaciekawiona.
- Hmm.. tak jakby. – powiedziałam już z mega wielkim rogalem na pysku.
- Tak jakby? No to mów, żesz wreszcie co się stało?!
- Na tej imprezie cały czas tańczyliśmy razem i w ogóle, Piotrek mnie cały czas pilnował. – uśmiechnęłam się do Małej.
- Taki twój rycerz z bajki? – zapytała.
- Tak. Dokładnie. Byłam już zmęczona i chciałam wracać do hotelu i wtedy on chwycił mnie za rękę i powiedział, że sama przecież nie pójdę. No i poszliśmy razem. Cały czas trzymał mnie za rękę, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Gdy przyszliśmy już do hotelu, odprowadził mnie do pokoju, uśmiechnął się i zbliżył do mnie. Chciałam mu dać buziaka i podziękować no ale wyszło z tego, że się zaczęliśmy całować. A wiesz co było dla mnie najfajniejsze? – zapytałam Kingi.
- No mów co?
- Że byliśmy trzeźwi. I było to świadomie. Tylko, że .. Ehh ..
- No co? Mów Olka. – ponagliła mnie Mała.
- Dzisiaj jak się spotkaliśmy na tym obiedzie to usiedliśmy się koło siebie, ale Piotrek był jakiś taki dziwny. Jakby żałował. – powiedziałam już smutna.
- Ja mu kurwa dam żałował! – wydarła się Kinga.
- Ej. Spokojnie. Rozumiem go. – powiedziałam, mimo, że ni chuja go nie rozumiałam.
- Serio ? A ty żałujesz? – zapytała mnie.
- Nie, bo było cudownie. Najgorsze jest to, że wiem, że już coś do niego czuję. – powiedziałam trochę zdołowana.
- Nie przejmuj się. To jest facet, on potrzebuje trochę czasu, żeby ogarnąć to, że się zakochał. – powiedziała uśmiechnięta Kinga.
- Chciałabym, żeby tak było.
- I będzie. Zobaczysz. A teraz marsz na trening ale już. – uśmiechnęła się Kinga.

*Kinga*

Cholera. Nie ma chuja. Wpadłyśmy wszystkie w takie bagno, że masakra. Ja pierdolę. Nie sądziłam, że praktycznie wszystkie się zakochamy, i to w jednym czasie. Masakra. Pocieszałam Olkę, bo była naprawdę przybita. Swoją drogą, daję rady im wszystkim, a sama nie potrafię się ogarnąć gdy Fabian jest w pobliżu. Grrr! Jakie to jest wkurzające. Nigdy się tak nie czułam. No ale też nigdy nie spotkałam takiego faceta. A teraz kuźwa udaję przed nim jaka to ja jestem twarda. Boże Kinga czy ty się użalasz nad sobą?! Jestem beznadziejna. Po treningu na siłowni, poszłam się wykąpać i stwierdziłam, że muszę się przewietrzyć. Wyciągnęłam tylko fajkę i zapalniczkę z torby i wyszłam na zewnątrz. Misia się kąpała więc zostawiłam jej kartkę, że wychodzę i że nie ma się martwić. Haha martwić o mnie? Jezu..

*Fabian Drzyzga*

Nie mogłem usiedzieć na tyłku. Gdy tylko trening się skończył, poszedłem się wykąpać i wyszedłem przed ośrodek. Wtedy ją zobaczyłem. Stała ubrana w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Wyglądała naprawdę seksownie. Zauważyłem, że ma tatuaż na łopatce. Uśmiechnąłem się pod nosem. Spojrzałem jeszcze raz na nią i dopiero wtedy zobaczyłem, że pali papierosa. Ehh .. Poszedłem do niej.

*Kinga*

Czułam, że ktoś idzie w moją stronę i miałam tylko nadzieję, że nie jest to trener bo dostanę opierdal za to, że palę. Odwróciłam się i zobaczyłam jego. Nie jednak zmieniam zdanie, wolę, żeby to był trener. Jezu Kinga! Ogarnij się i nie panikuj..
- Nie pal. – powiedział do mnie i zabrał mi fajkę.
- A co to za różnica? – zapytałam go.
- Bo po co? Przecież to nie pomaga.
- Masz rację, to nie pomaga. – odpowiedziałam i spojrzałam na swoje ręce. A on? Musiał mi się naprawdę przyglądać bo wziął moją rękę i zobaczył blizny.
- Kiedy to zrobiłaś ? – zapytał z przerażeniem i bólem w oczach.
- Nie pamiętam. Chyba jakieś dwa, no może trzy lata temu. – odpowiedziałam na to. Wiecie co on zrobił? Podniósł moją rękę do swojej twarzy i delikatnie pocałował każdą bliznę. Ja pierdolę co ja wtedy czułam? Sama nie wiem. Ale jakieś stado motyli rozpierdalało mi brzuch od środka.
- Nie rób. – zdołałam tylko wyszeptać. Chciałam zabrać rękę, ale mi nie pozwolił. Pocałował jeszcze raz, a mi przeszedł taki dreszcz, że normalnie myślałam, że nie wyrobię i się rozpłynę. Fabian spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
- Nie rób tego nigdy więcej, jesteś na to za piękna. – uśmiechnęłam się. Szczerze? Powiedział to tak seksownym głosem, że wtedy zgodziłabym się na wszystko.
- Dobrze. – odpowiedziałam. Uśmiechnął się do mnie słodko. Spojrzałam jeszcze  raz w jego oczka i poszłam. Nie mogłam tam dłużej zostać. Uciekłam w stronę lasu. Pobiegłam ile sił w nogach. Gdy dotarłam do jakiejś polanki, usiadłam się na trawie i westchnęłam. Jak mogłam być taka głupia? No jak? Taka nieostrożna.
- Mała, nie uciekaj przed nim. – powiedziała Ola. Nie wiem skąd ona się tam wzięła. Nie wiem jak mnie znalazła. Ale właśnie wtedy potrzebowałam kogoś. Chociaż może nie? Sama nie wiem czego chciałam. Leżałam na trawię z zamkniętymi oczami. Nie chciałam ich już nigdy otwierać. Bo po co? Żebym znowu go widziała? Gdy zobaczyłam ból w jego oczach gdy widział blizny, miałam ochotę się poryczeć. Ola usiadła koło mnie, myślałam, że jest sama, ale myliłam się.
- Kinga, on naprawdę się zakochał. Zależy mu. – powiedział Piter.
- A co jeśli mi nie zależy? – zapytałam z ironią.
- Gdyby ci nie zależało, nie uciekłabyś. – powiedział pewnie Nowakowski.
- Widzieliście to wszystko prawda? – zapytałam ich.
- Tak. – szepnęła tylko Ola.
- Ok. – mruknęłam. – A wy jak tam? Piotrek już się zdecydowałeś? – zapytałam go.
- Ale na co? – zapytał zdezorientowany.
- Nie powiedziałaś mu? – spojrzałam na Olkę.
- Nie. – znowu powiedziała szeptem i ukryła głowę w dłoniach.
- Czego mi nie powiedziałaś Olu? – zapytał ją Piotrek.
- Ola bała się, że jej nie będziesz chciał, że żałujesz tego co było po imprezie. – powiedziałam do niego. Wiedziałam, że Ola się nie odważy mu tego powiedzieć.
- Co? Nie! Jak mogłaś tak myśleć? Jezu, Olka. Przecież ja cały czas o tobie myślę. Nie mogę się na niczym skupić. Na treningu dostałem z piłki w głowę bo myślałem tylko o naszym pocałunku. – uśmiechnął się szczerze Pit.
- Naprawdę? – zapytała Olka, miała łzy w oczach.
- Dobra skarby, wy sobie pogadajcie, a ja uciekam. Muszę coś wymyślić. Muszę jakoś uciec. – powiedziałam do nich.
- Od nas uciekać możesz. – powiedział Piotrek. – Ale nie uciekaj od Fabiana. To naprawdę świetny koleś.
- Nie uciekam od niego. Uciekam sama przed sobą. – odpowiedziałam i pobiegłam znowu w las. Jak tu było pięknie. Cieszę się, że dziewczynom się udaję. Wiem mówię im, że mają być twarde, a sama zachowuję się jak mięczak. Jestem naprawdę beznadziejna. Musze się rozerwać. A co!

*Marcin Możdżonek*

Stałem sobie grzecznie przed ośrodkiem i czekałem na chłopaków gdy nagle ktoś mnie uderzył w plecy.
- Ałła! Kurwa kto tu ścianę postawił?!- Haha. To była Kinga.
- No dzięki bardzo! – powiedziałem do niej.
- Ooo. Marcin! Nie zauważyłam Cię. – powiedziała Mała.
- Serio ? To dobrze się maskuję. – odparłem na to. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy głośnym śmiechem.
- Ja pierdolę dobra jestem. Chyba pora na okulistę. – powiedziała Kinga.
- Haha. No chyba tak. Skoro mnie nie widziałaś. – odparłem z uśmiechem. – Idziesz z nami? – zapytałem jej.
- A dokąd to się wybieracie?
- W sumie to sami nie wiemy. Spacer czy coś.
- Spoko. W sumie czemu nie? – uśmiechnęła się. – Poczekacie tylko chwilę? Muszę się przebrać.
- Ok. Żaden problem. – i już jej nie było. Zeszli chłopacy:
- To co idziemy? – zapytał Zatorski.
- Czekajcie. – powiedziałem. – Kinga idzie z nami.
- Ok. – odparli chórem. I tylko Fabian stał z dziwną miną. Niby się cieszył ale chyba nie chciał tego pokazać. Nie ogarniam tej dzisiejszej młodzieży.
- Jestem już. – powiedziała Kinga i spojrzała na mnie. – Marcin coś czuję, że będę mieć guza przez ciebie.
- Haha. Trzeba było okulary założyć.
- Taaa.. Cicho. – powiedziała i zaczęła się śmiać.
- Czy my o czymś nie wiemy? – zapytał Wrona.
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć. – odpowiedziałem i puściłem oczko do Kingi.
- Haha, no dokładnie. A swoją drogą Wronka, to gdzie masz Kłosa? – Zapytała Andrzeja Kinga.
- Gdzieś lata z twoją przyjaciółką. – odparł. – Tak samo jak Winiar, Kurek i Pit. – uśmiechnął się cwaniacko. I poszliśmy wszyscy do przodu. Z tyłu została tylko Kinga i Fabian. 

*Fabian Drzyzga*

- O kurde. Dobre jesteśmy. 4 na 6 znalazły swojego wymarzonego siatkarza. – mruknęła Mała.
- 5 na 6. – poprawiłem ją cicho. Usłyszała mnie bo powiedziała:
- Mówisz, że Mery też się z kimś spiknie?
- Nie. Mówiłem o Tobie. – uśmiechnąłem się do niej i chciałem iść w stronę chłopaków gdy usłyszałem:
- Za pewny siebie jesteś Drzyzga. – parsknęła śmiechem. Ale szła koło mnie.
- Widzisz? A wystarczyło tylko kilka dni z tobą, żebym się taki stał. – powiedziałem poważnie.
- O kurwa. Jak tak dalej pójdzie to zaczniesz przeklinać, palić i dużo pić. Widzisz. Nie możesz spędzać ze mną tyle czasu. – powiedziała cwaniacko.
- A może ja chcę? – zapytałem ją.
- Jak chcesz. – odparła. – Tylko bez reklamacji, bo zwrotów nie przyjmuję. – Uśmiechnąłem się pod nosem. Uwielbiam ją. Dołączyliśmy do chłopaków.
- Ej, ej a słyszeliście to? – zapytała Kinga.
- Ale co?
- Dlaczego kobieta gdy ma okres gotuje zupę w siedmiu garnkach? – zapytała Mała.
- Nie wiem. – odpowiedział Wrona.
- BO TAK! – wydarła się Kinga, na co wszyscy w śmiech.
- Nie kumam. – powiedział Paweł, który jako jedyny się nie śmiał.
- Bo nie masz dziewczyny. – stwierdził Marcin.
- Pfff! A co to ma do rzeczy? – zapytał Zator.
- A to, że nie wiesz jak to jest gdy kobieta ma okres. – odparł spokojnie Magneto.
- Żal! – powiedział Paweł.
- Żal mi dupę ściska i pośladki marszczy. – odpowiedziała Kinga. Haha. Normalnie nie mogłem wytrzymać. Chłopacy śmiali się jak nienormalni.
- Skąd ty to bierzesz? – zapytał ją Wrona.
- Wiesz, jak byłam troszkę młodsza to spędzałam dużo czasu z kolegami, a z nimi to wiadomo, trzeba było być mocnym w gębie, żeby mnie nie zdeptali. – odparła z uśmiechem.
- No chyba, że tak. – odpowiedział na to Marcin. Całą drogę się zastanawiałem jak to możliwe, że dziewczyna, która jest taka pozytywna mogła się ciąć? No jak? Gdy zobaczyłem te blizny na rękach myślałem, że nie wyrobię. Chciałem coś zrobić i sam nie wiem dlaczego pocałowałem te blizny. Chciałbym się kiedyś dowiedzieć jaki jest powód dla którego Kinga się cięła. Może nie długo się dowiem.    



"Czasami patrzę na ludzi i dziwię się, że akurat taki plemnik musiał wygrać."





No i kolejny za nami ;) dziwnie poważny wyszedł ;/ 
postaram się, żeby następny był o wiele zabawniejszy ;) 
pozdrawiam ;****

wtorek, 30 września 2014

rozdział 9



"Zazdrosna kobieta to kobieta nieznośna."




*Fabian Drzyzga*

Chciałem pójść pogadać z Kingą. Gdy poszedłem na salę zobaczyłem, że Kinga leży na parkiecie i rozmawia z Mery. Fajnie mi się tak na nie patrzyło. Są świetną drużyna no i najlepszymi przyjaciółkami. Stałem oparty o drzwi i je obserwowałem z uśmiechem na twarzy. Wtedy przyszedł Winiar z Michaliną.
- No hej Fabianku. – powiedział do mnie Michał.
- No cześć skarbie. – odparłem z głupim uśmiechem.
- Yyy.. Pedały? – zapytała Michalina.
- Haha. No co ty? – powiedziałem ze śmiechem.
- Tak myślałam. Kinga nie była by pocieszona gdybyś okazał się gejem. Chociaż w sumie jej to chyba wszystko jedno. – powiedziała Misia i weszła na salę, zostawiając mnie z Winiarem.
- Serio? – mruknąłem pod nosem. Winiar nie mógł spuścić wzroku z Michaliny. Normalnie ślinił się na jej widok. Chciałem coś do niego powiedzieć gdy usłyszałem:
- A wy co tu? – zapytała Kinga. – Wypieprzać ale to już!
- A nie możemy popatrzeć nooo ? Proszę . – zrobił maślane oczka Michał.
- Haha. Marzenia. – powiedziałem pod nosem. Coś za dużo mruczę.
- W sumie. Jak chcecie. – powiedziała Mała. – Tylko bez śmiania się i żeby nie było nie macie mi rozpraszać zawodniczek jasne? – zapytała nas poważnie.
- Tak jest. – zasalutował Michał. Ja stałem tylko i kiwnąłem głową. Poszliśmy się usiąść na trybuny ale tak dosyć nisko, zaraz przy ławkach dla rezerwowych. Cieszyłem się, że będę mógł popatrzeć na Kingę. No i byłem ciekawy jaki będzie ten trening.

*Kinga*

Chłopacy chcieli zostać i popatrzeć. W sumie nie przeszkadzało mi to. Miałam plan co zrobić, żeby te nowe szybko uciekły. Nie chciałyśmy żadnych nowych dziewczyn. Owszem było nam ciężko grać tylko w sześć ale byłyśmy jak rodzina. I nie było mowy o przyjęciu kogoś do niej. No chyba, że to chłopacy to co innego. Spojrzałam na Fabiana, siedział i patrzył się na mnie z głupim uśmiechem na ryju. Już chciałam coś do niego krzyknąć ale przyszły te nowe. Ubrane trochę dziwnie no ale jak kto lubi nie? Dziewczyny spojrzały na mnie i zaczęły się śmiać. Pokręciłam tylko głową. Przecież muszę być grzeczna i w ogóle profesjonalna pani kapitan. Haha.
- Dziewczyny chodźcie tutaj! – krzyknęłam do nowych.
- Yyy… Cześć? – powiedziała nie pewnie jedna z nich.
- Jakie cześć kurwa! Nie widziałam, żebyś mi się przedstawiła, albo żeby nasza pani kapitan ci się przedstawiła. – powiedziała chamsko Sylwia.
- Przepraszam. – bąknęła znowu ta dziewczyna.
- Taa .. – powiedziałam już do wszystkich. – Przedstawcie się może co? I powiedzcie na jakich pozycjach gracie.
- Jestem Sandra i jestem waszą nową środkową. – powiedziała pierwsza z nich.
- To się okaże. – mruknęłam pod nosem. – Następna?
- Jestem Vanessa i gram na pozycji atakującej.
- Ja jestem Kasia i jestem libero. – powiedziała najniższa z nich. Wtedy Mery nasza libero spojrzała się na nią krzywo. A ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ja mam na imię Kalina i gram na przyjęciu.
- Ok. A ty? – zapytałam dziewczynę, która powiedziała do nas „cześć” na początku.
- Jestem Milena i gram na pozycji rozgrywającej. – spojrzałam na nią krzywo i zapytałam:
- A ty ? Jak masz na imię? – powiedziałam już do ostatniej dziewczyny. Wydawała się być w porządku.
- Mam na imię Nina i chciałabym grać na pozycji przyjmującej. – uśmiechnęła się szczerze. O i to mi się podoba. Powiedziała, że chciałaby, a nie że gra.
- Ok. W takim razie trening czas zacząć. Na początek przebiegniecie 10 kółek wokół Sali. – powiedziałam do nich.
- A wy nie biegniecie? – zapytała mnie Sandra.
- Czy ja nie wyraźnie mówię? Powiedziałam, że przebiegniecie, a nie, że przebiegniemy. – powiedziałam trochę wkurzona. A ta gówniara co zrobiła? Zmierzyła mnie. Perfidnie od dołu do góry. I poszła biegać. – Ja pierdole, jeszcze raz to zrobi, a przysięgam, że jej wypierdolę. – powiedziałam do dziewczyn.
- No co za suka. – powiedziała Sylwia. – Co ona sobie kurwa wyobraża?
- Nie wiem, ale działa mi na nerwy. – powiedziała Mery.
- Haha. Ej cicho trener idzie. – powiedziałam do dziewczyn.
- Kinga mogę na słówko? – powiedział „Kołczu”.
- Oczywiście trenerze. – uśmiechnęłam się słodko.
- Dobra powiem ci tak. Nie wiedziałem jak te dziewczyny wyglądają, ani jak grają. Po prostu dałem ogłoszenie, że szukam dziewczyn do gry. – powiedział szczerze trener.
- No chyba sobie „Kołczu” w chuja poleciał teraz. – odpowiedziałam na to.
- Jeżeli będziesz uważać, że się nie nadają to je wypierdol. Boże święty. Myślałem, że to są jakieś normalne dziewczyny, a one wyglądają jakby przyszły na pokaz mody. – powiedział załamany trener.
- Spoko „Kołczu”, po dzisiejszym treningu i tak żadna nie będzie chciała tu zostać. – uśmiechnęłam się zadziornie.
- Wiesz co? Masz ode mnie pozwolenie, żeby na nie krzyczeć jak coś spartolą.
- Tak jest! – krzyknęłam zadowolona i wróciłam do dziewczyn. Gdy powiedziałam im co mi powiedział stary zgred to zaczęły się śmiać. Spojrzałam na te nowe. Ta cała Sandra i Vanessa wyglądały jakby pierwszy raz się spociły. Haha. Ale mam z nich bekę.
- Dobra. – powiedziałam jak już przebiegły. – Teraz zobaczymy wasze przyjęcie. Ustawcie się najpierw tak: Sandra, Nina i Kasia. Później będzie zmiana. Poszłam na zagrywkę razem z Sylwią i Misią. Pierwsza serwowała Sylw i zagrała na Ninę, ta dokładnie w punkt przyjęła. Ekstra. Uśmiechnęłam się pod nosem. Teraz moja kolej. Zagrałam na tą niby dobrą środkową, oczywiście spieprzyła przyjęcie, a dokładniej mówiąc nawet kurwa do piłki nie zdążyła. Haha. Misia zagrała na Kasię, ta przyjęła ale nie w punkt. Każda z nas zagrywała trzy razy w każdą zawodniczkę po kolei. Później była zmiana. W drugiej trójcę tylko Kalina dawała radę.
- No cóż dziewczyny, powiem szczerze, że myślałam, że lepiej wam pójdzie to przyjęcie. Ale popracujemy jeszcze nad tym. Na razie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że świetnie sobie radziła Nina i Kalina. – popatrzyłam na nie wszystkie. Kazałam im wejść na boisko i zagrać razem. One kontra my. Oczywiście wygrałyśmy. I wtedy się zaczęło.
- Kurwa jak ty rozgrywać nie umiesz, szmato. – powiedziała atakująca do rozgrywającej.
- Ej, ej! – wtrąciłam się. – Sawanna, wanna, czy chuj wie jak cię zwą.
- Vanessa! – krzyknęła rozdrażniona. Och jak ja się na ten widok ucieszyłam.
- Taaa. Chuj, nie ważne, zwisa mi to. – powiedziałam dobitnie. – Nie wyzywaj innych zawodniczek. – powiedziałam już naprawdę zła.
- A co to kurwa za zawodniczka? – odezwała się wściekła. – Przecież ona rozgrywać nie umie.
- Hmm .. Może to nie było jakieś super rozegranie, ale wiesz dobry siatkarz z byle gówna potrafi zawsze coś zrobić.
- Taki chuj. – powiedziała Sandra. Uśmiechnęłam się cwaniacko i powiedziałam tylko:
- A teraz wypierdalać! Nikt was tu nie chce.
- No i dobrze. I tak jesteście słabe. – powiedziały i poszły do szatni. A ja co zrobiłam? Stałam z mega wielkim rogalem na ryju. I wszystko byłoby ok gdyby nie to, że ta śmieszna libero, tak ten kurdupel bezczelnie się przystawia do Drzyzgi, no ja pierdole. Wściekłam się , ale przecież nie mogłam tego pokazać nie? Spojrzałam na Misię a ta co? Gotowała się ze złości i dopiero wtedy się zorientowałam, że Milena (rozgrywająca, której broniłam tyłek) stoi i flirtuje z Winiarem. No co za menda jedna. Oj wyleci nie ma chuja. Wściekłam się i  poszłam w tamtą stronę.
- Wam też już podziękujemy. – powiedziałam do nich.
- Co? Ale jak to? – zdenerwowała się Kasia. Niby nic mi nie zrobiła nie? Ale po cholerę się brała za Drzyzgę? No po co jej to było?
- Wypierdalać. Ja pierdolę czy ja naprawdę nie wyraźnie mówię? – zapytałam stojącą obok mnie Misię.
- Nie no co ty? To chyba ta tona tynku im przeszkadza w odbiorze. – odpowiedziała Michalina. Ha! Moja krew.
- Jesteście okropne! I brzydkie! – dodała Milena.
- Sorry laleczko ale to nie wybieg, żeby swe wdzięki pokazywać. – dopowiedziała Sylwia.
- Ta.. A teraz serio mówię. Wypierdalać. Nie chcemy was. Jesteście do dupy. – powiedziałam wściekła.
- Pani Kapitan od siedmiu boleści się znalazła. – powiedziała Kasia.
- Ty weź kurwa nie przeginaj. – odparła na to Sylwia. Ach moja lwica. Haha.
-Bo co mi zrobisz szmato? – pocisnęła jej Milena. No i tu moja cierpliwość się skończyła. Dostała w mordę. A co? Może miałam jej pozwolić dalej obrażać moją przyjaciółkę? Chłopaki spojrzeli zdziwieni, a Milenka zaczęła ryczeć. Haha. Ja pierdole przecież to nawet mocno nie było. Serio. Wyleciały obie z Sali. Wtedy podeszła do mnie Kalina i Nina. I zaczęły:
- Przepraszam, możemy porozmawiać? – zapytała mnie Nina.
- Spoko. – odpowiedziałam już uspokojona.
- Bo my chciałyśmy powiedzieć, że chcemy odejść. – powiedziała Kalina.
- A mogę wiedzieć dlaczego?
- Nie to, że was nie polubiłyśmy czy coś. Naprawdę. Lubimy Ciebie chociażby za to, że wywaliłaś tamtą czwórkę. Ale nie czujemy się gotowe by grać z wami. – powiedziała trochę z żalem Nina.
- Hmm .. Wiecie trochę treningów i byłoby ok. – powiedziałam uśmiechając się do nich.
- Dziękujemy. Może spróbujemy następnym razem.
- Dobrze. Skoro tak chcecie. – odparłam szczerze.
- Jeszcze raz dziękujemy i mamy nadzieję, że do zobaczenia. – powiedziała Kalina.
- Tak. Na razie. – uśmiechnęłam się i puściłam je do szatni. No cóż trochę szkoda, bo akurat o tych dwóch myślałam. No ale co zrobić. Nie będę nikogo zmuszać nie?
- No więc tak moje dziewczęta. – rzekłam do lasek. – Było ich sześć, a nie ma żadnej. Znowu jesteśmy nierozłączną szóstką. – powiedziałam szczerząc się jak głupia.
- To super! – wydarła się Sylw. Spojrzałam na Misię. Nie była zadowolona. Ale chyba chodziło o to, że Michał gadał z tamtą laską. Ehh .. I znowu się zacznie.

*Fabian Drzyzga*

Kinga była boska. No i widać, że uwielbia rządzić. Trening był naprawdę spoko, ale te laski jakieś takie sztuczne. Ta jedna to chyba nawet cycki miała sztuczne, Libero niby. Kinga się wściekła jak zobaczyła, że te dwie przyszły do nas. Ta mała się do mnie kleiła i już chciałem jej coś powiedzieć gdy przyszła Kinga. Kurde jaka ona była zła. Jezu. I to chyba na mnie, bo nawet się na mnie nie spojrzała. Kurwa no. Ale muszę przyznać, że prawy sierpowy ma dobry. Będę musiał o tym pamiętać. I znowu mi się gęba cieszyła.

*Michał Winiarski*

Po treningu musiałem się nieźle starać, żeby Misia mi wybaczyła. No kurczę , przecież mi ta dziewczyna się nawet nie podobała. Plastik jebany. Powiedziałem Misi, że ona nawet nie jest w moim stylu i że cały trening patrzyłem tylko na nią, bo to ona mi zawróciła w głowie. No i w końcu jakoś ją udobruchałem. Poszliśmy razem na obiad i o dziwo siedzieliśmy dzisiaj całkiem inaczej. Misia siedziała rzecz jasna ze mną. Ola usiadła się koło Pita czym zdziwili wszystkich na stołówce. Mery siedziała koło Zbyszka i Zatora, a Asia z Kurkiem. Po chwili przyszedł Kłos z Sylwią, a za nimi Fabian. Zaczęliśmy wszyscy gadać, że co to się porobiło gdy nagle:
- Ej nie wiecie gdzie jest Kinga? – zapytała Asia.
- Nie. Nie widziałem jej. – odpowiedziałem jej.
- Kurde. – powiedziała trochę przerażona Misia.
- Spokojnie. Co jej się mogło stać co? Przecież jesteśmy w ośrodku. Pewnie się kąpie czy coś. – powiedziałem, żeby uspokoić dziewczyny. Ale sam zacząłem się denerwować.
- Pójdę sprawdzić. – powiedział Fabian. I wyszedł.

*Michał Kubiak*

Wchodziłem właśnie do stołówki gdy natknąłem się na Drzyzgę.
- Hej młody, a ty już zjadłeś? – zapytałem trochę zdziwiony.
- Nie. Słuchaj nie widziałeś czasami Kingi ? – zapytał zdenerwowany.
- Nie. Nie widziałem. A nie ma jej na stołówce?
- No właśnie nie. I dziewczyny też nie wiedzą co z nią jest. Idę jej szukać. – powiedział pewnie.
- To ja ci pomogę. – odparłem. Gdy szliśmy korytarzem poszukując Kingi, Fabian nagle zapytał:
- Dziku? Czy ty coś do niej czujesz?
- Do kogo? Do Kingi ? – zapytałem zdziwiony.
- Tak.
- Nie no co ty! To tylko kumpela. A ty coś do niej ten tego prawda?
- Nie wiem. Nie. Tak. Ehh .. – westchnął zrezygnowany. – Wpadłem co? – zapytał smutny.
- No trochę młody, trochę. – odparłem ale nie chciałem mu mówić co się dowiedziałem od Kingi, albo raczej co zaobserwowałem. Niech się chłopak sam tego dowie. Poszliśmy do pokoju dziewczyn. Zapukaliśmy a tam co? Kinga nam drzwi otwiera w samym ręczniku. Haha. Jej mina była bezcenna.
- Co jest? – zapytała.
- Martwiliśmy się, że coś ci się stało, bo nie przychodziłaś na obiad. – powiedziałem grzecznie.
- Hahaha. No ja pierdole to nawet człowiek się nie może spokojnie wykąpać. – odparła ze śmiechem.
- Spoko, skoro nic ci nie jest to ja zmykam na obiad. – powiedziałem i poszedłem z powrotem na stołówkę.

*Kinga*

Byłam zdziwiona gdy zobaczyłam chłopaków przed drzwiami. Ha martwili się ? Ooo jak słodko. Żart. Haha. Spojrzałam na Fabiana, bo Dziku poszedł na obiad. A ten jak takie cielę stoi i czeka na jakiś cud czy coś.
- No co? – zapytałam go.
- Uff .. – wypuścił powietrze. – Myślałem, że coś ci się stało. Dziewczyny nie wiedziały gdzie jesteś. Więc się trochę wystraszyłem. – powiedział na jednym wdechu.
- Spokojnie, powoli bo się udusisz, oddychaj. A teraz serio. Martwiłeś się? – zapytałam.
- No tak.
- No jak miło. Skoro już wiesz, że nic mi nie jest i jestem cała i zdrowa to mogę iść się ubrać?
- Yhm, ale ja tu czekam. Bez ciebie nie idę.
- No idź już. Pewno głodny jesteś. – odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie. Idę. Bez. Ciebie. – zaakcentował dobitnie każde słowo.
- Ok, ok. Skoro jesteś uparty jak osioł to sobie czekaj. Muszę się ubrać. – powiedziałam z mega wielkim zacieszem. Ubrałam się i poszliśmy na obiad.

*Michalina*

- No gdzieś ty była? – zapytałam Małą gdy tylko weszła na stołówkę.
- Ja pierdole. Przecież mówiłam, że idę się wykąpać. A, że ty myślisz tylko o Michale to nic dziwnego, że mnie nie słuchałaś. – powiedziała mi Kinga. W sumie fakt. Coś tam mówiła.
- Dobra. Cicho. – odpowiedziałam na to i pokazałam jej język. Kinga przewróciła oczami. I wszyscy zaczęli się śmiać. Możdżonek siedział skupiony na jedzeniu i nie przejmował się w ogóle naszym towarzystwem. Oczywiście Kinga musiała przerwać jego skupienie i zapytała:
- Marcin od kiedy są razem? – nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. A wszyscy patrzyli to na Kingę to na Marcina.
- Kto? – zapytał zdezorientowany Marcin.
- No twoje brwi? – uśmiechnęła się cwaniacko Kinga. I wybuchłyśmy śmiechem. Śmiałyśmy się jak jakieś wariatki. Haha. I też tak na nas patrzyli. W końcu Marcin zajarzył o czym mowa i sam zaczął się śmiać. Na co już reszta ekipy wybuchła śmiechem. A Kinga siedziała z mega wielkim rogalem na gębie. Zadowolona z siebie. Jak zawsze zresztą.  

   

"Gdy się rodziłam Diabeł powiedział:
- O kurwa, konkurencja!"
  








No i jest kolejny ;) mam nadzieję, że się spodoba :) 
Przecież nie zrobiłabym wam tego i nie rozwaliła tej magicznej szóstki ;)
Chciałam tylko pokazać jaka Kinga potrafi być ;D 
Pozdrawiam ;*** i zapraszam na kolejny już jutro <3  
       

            

poniedziałek, 29 września 2014

rozdział 8



Przyjaźń? Kiedy na twoje "spierdalaj" ona dalej idzie za Tobą, bo wie, że masz problem."  





Śniadanie

*Sylwia*

Kurczę ta nocka była zajebista. Mimo, że wyglądałam trochę jak suka to Karol i tak zwrócił na mnie uwagę. I nawet kulturalnie mnie odprowadził do pokoju! Jestem zajebista! Ha! Kinga naprawdę zna się na facetach. Zrobiła wszystko, żeby Michał zwrócił uwagę na Misię. A on jej z oczu nie spuszczał! Koleś poza nią świata nie widział. Szkoda, że Mała nie mogła iść z nami, ale coś czuję, że i tak sobie to odbijemy. W końcu Kinga imprez bez powodu nie opuszcza. Haha. Uwielbiam ją. Ale wracając do Karola. Mmm.. On ma takie śliczne oczka. I ten uśmiech. Omg! Wpadałam! Muszę pogadać z Kingą i to szybko! Wstałam poleciałam się ubrać i umyć. Szczerze to nawet kaca nie miałam. O kurde. Poleciałam szybko do Kingi. Zapukałam do drzwi i usłyszałam tylko:
-Kogo kurwa niesie o tej kurewskiej godzinie co? – tak. Głos należał do Kingi. Trudno.
- No hej. – powiedziałam do niej.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z moją Sylw? – zapytała z wielkimi oczami.
- Ale o co ci chodzi? – odpowiedziałam zdumiona.
- Po pierwsze moja Sylw nie wstaje tak wcześnie, po drugie ona się o tej godzinie nie uśmiecha, a po trzecie .. – popatrzyła na mnie podejrzliwie i zrobiła wielkie oczy. – Ty się zakochałaś! – wydarła się jak głupia.
- Ćśśś ! No drzyj mordę jeszcze bardziej. Niech wszyscy wiedzą. – powiedziałam trochę zła. Ale z drugiej strony skąd ona to wiedziała?
- Kto się zakochał? – zapytała Mery.
- Cicho bądź. Z tobą pogadam później. – powiedziała do Misi. – A ty Sylw właź i mów mi tu wszystko ale już.
- No ok, ok. Po to w sumie przyszłam. – powiedziałam do Kingi.
- No to słucham. – powiedziała jak już usiadła się na łóżku. Spojrzałam na Misię. Owszem jesteśmy wszystkie jak siostry ale nie chciałam, żeby od razu wszystkie wiedziały.
- Dobra, kumam, już wychodzę. Idę się wykąpać. – powiedziała do mnie Michalina.
- Przepraszam. – szepnęłam tylko i uśmiechnęłam się delikatnie. Misia uśmiechnęła się i machnęła ręką, że nic się nie stało.
- No to mów. – ponagliła mnie Kinga.
- No bo .. wczoraj na tej imprezie się świetnie bawiłam i ogólnie mnóstwo facetów się za mną oglądało co jest twoją zasługą. – zaczęłam.
- Sylw weź nie pierdol. Wiem co potrafię. Ale teraz przejdź do rzeczy. – powiedziała Kinga.
- No i tańczyłam prawie cały czas z Karolem. – powiedziałam.
- Kłosem?! – wydarła się Kinga.
- No tak. Dlaczego krzyczysz?
- Ja pierdole. To powiem tak. Wpadłyśmy wszystkie w mega wielkie gówno!
- Że co? – zapytałam zdziwiona.
- Misia spędziła noc z Misiem, Ty z Kłosem, Asia z … No właśnie. Niech zgadnę z Kurkiem się bujała nie?
- Skąd wiesz? Przecież Cię tam nie było prawda?
- Prawda. Nie było mnie. Ale dobrze wiemy, że ona za nim szaleje. Więc to było logiczne, że będzie chciała mu się podobać. A dobrze wiemy, że Asia jest nieśmiała i nie zrobiłaby syfu tak jak ja. Prawda?
- No tak.
- Więc zobacz. Każda z nas spędziła noc z siatkarzem. 
- Masz rację. Wpadłyśmy po uszy. – westchnęłam zrezygnowana.
- Sylw powiedz mi jedno. Chcesz, żeby on Cię tak łatwo zdobył? – zapytała mnie Kinga.
- Nie. Chciałabym, żeby on się trochę postarał, a nie że kiwnie sobie palcem i ja polecę, ale wiem, że jestem do tego zdolna. I ty też o tym wiesz co nie?
- Taaa. Wiem. Ale możesz udawać twardą. Traktuj go normalnie jak kolegę. Jeżeli będzie mu zależeć to zacznie się starać. – poradziła mi Kinga.
- Uwaga! Wychodzę! – wydarła się Misia.
- Spoko, już skończyłyśmy. Chodźmy na śniadanie laseczki. – mrugnęła do mnie Mała.
- Może byś się ubrała? – Misia zapytała Kingę.
- A no tak. W sumie racja. – powiedziała z miną pod tytułem: Jak mogłam o tym zapomnieć? Gdy Kinga się ubrała zeszłyśmy na dół na śniadanie. I było bardzo dziwnie.

*Fabian Drzyzga*

Spędziłem miły wieczór z Kingą. To nic, że się nie przytulaliśmy, ani nie trzymaliśmy za ręce. Bardzo mi się podobało. Kinga jest świetną dziewczyną. Jest mega zabawna i zboczona. Rano jak się obudziłem, szybko się ogarnąłem i poszedłem na śniadanie. Jej jeszcze nie było. Czekałem na nią. Chłopacy też siedzieli jacyś dziwni. Wiedziałem, że Michał kręcił z Michaliną, ale czemu Kłos i Kurek byli tacy dziwni? Chyba o czymś nie wiem. Ale gdy tylko dziewczyny weszły do stołówki, chłopacy od razu się ożywili. Haha. To takie buty. Uśmiechnąłem się pod nosem. Michał wstał i poszedł do Michaliny. Przywitał się i dostał buziaka w policzek. Cieszyłem się z jego szczęścia. W końcu zdobył tą, w której się zakochał. Spojrzałem na Kingę. Patrzyła się na mnie, ale wyglądała jakby o czymś bardzo intensywnie myślała. Zmarszczyłem brwi, a wtedy ona zaczęła się śmiać. Ej no!
- Czyżbyś się śmiała ze mnie? – zapytałem jej.
- No z kogoś trzeba nie? – odparła jak gdyby nigdy nic.
- No dzięki! Foch. – powiedziałem do niej.
- Spoko. Zobaczymy jak długo wytrzymasz. – stwierdziła po prostu. Kurde to się obróci przeciwko mnie. Pomyślałem tylko. Już chciałem się odezwać gdy przyszedł trener i powiedział:
- Kinga? – spojrzał na nią.
- Tak. – odpowiedziała spokojnie.
- Chodź proszę ze mną. – powiedział poważnie trener Antiga.
- Dobrze. – powiedziała spokojnie.

*Kinga*

Nie wiedziałam o co chodzi trenerowi. Chyba, że chodzi mu o to, że rozpijałam mu zawodnika. No ale w sumie ja mu do gardła nie wlewałam co nie ? Sam dobrowolnie pił. Cholera. Chyba tylko o to może chodzić bo o co innego? Gdy szłam tak za nim i rozmyślałam jak by się tu wytłumaczyć zobaczyłam, że wchodzimy do jakiegoś gabinetu i siedział tam mój trener. O kurwa. To mi się oberwie.
- Kinga, słuchaj. Chciałem z Tobą poważnie porozmawiać. – zaczął trener.
- Hmm .. ok. Dziwnie to brzmi z ust trenera.
- Proszę Cię posłuchaj mnie. Chcę usunąć Mery ze stanowiska kapitana. – powiedział „Kołczu”.
- Co? Ale jak to? Przecież nie może trener. – zaczęłam się bulwersować.
- Kapitanem zostaniesz ty. – mówił dalej trener.
- No chyba „Kołczu” ochujał?! Ja pierdole. Ona tak długo pracowała na to. I naprawdę jej na tym zależy. Mam jej odebrać stanowisko kapitana? Po co? Mi na nim nie zależy. – powiedziałam już wściekła.
- Kinga słuchaj. Skoro nie przyleciałaś do mnie z pyskiem to znaczy, że Mery nic wam nie powiedziała. – zaczął znowu trener.
- To znaczy, że ona wie, że to niby ja mam być teraz kapitanem? – zapytałam go zdziwiona.
- Nie. To znaczy, że Marlena ukryła przed wami pewne fakty. Dobrze wiesz, że szukałem dla was zawodniczek rezerwowych prawda? – powiedział „Kołczu”.
- No to wiemy. I co z tego? – powiedziałam zła.
- Mery miała wam powiedzieć, że dziewczyny te przyjadą dzisiaj na trening, który przeprowadzisz ty jako kapitan.
- No taki chuj! – wydarłam się.
- Kinga! Mery miała tydzień, żeby wam o tym powiedzieć. A skoro tego nie zrobiła to znaczy, że tak naprawdę się was boi nie rozumiesz? Albo raczej boi się ciebie. Zresztą to ty zawsze prowadzisz je do zwycięstwa. To ty je dopingujesz. To ty je wspierasz. I tylko ty potrafisz mnie wkurwić, więc po prostu wiem, że to ty powinnaś być kapitanem.
- Ale ja nie chcę i chuj mnie obchodzi co trener z tym zrobi. – powiedziałam mega zła.
- Jesteś kapitanem. Koniec dyskusji. Masz powiedzieć o tym dziewczynom.
- No ja pierdole! – znowu krzyknęłam.
- Kinga spokojnie. Nadajesz się na kapitana. – powiedział Antiga.
- Taki chuj. Ja się nadaje na kapitana tak samo jak Kubiak. – powiedziałam do niego. – Dobra chuj nieważne. Powiem laskom. A i o której mają być te … nie będę dokańczać bo mi się same niecenzuralne słowa cisną na usta. – powiedziałam do trenera.
- Za godzinę na treningu.
- Spoko.

*Michalina*

Widziałam jak Kinga idzie do naszego pokoju. Zresztą chyba wszyscy wiedzieli, że to ona bo jak zwykle dało się słyszeć tylko:
- Kurwa! Ja pierdole! Taki chuj! No co za … - i dalej wolę nawet nie powtarzać.
- Mała co jest? – zapytałam ją.
- Kurwa, za 3 minuty wszystkie mają być u nas w pokoju i nie obchodzi mnie jak to zrobisz. – powiedziała naprawdę wściekła.
- Ok. już po nie idę. – odpowiedziałam jej. Normalnie bym się kłóciła ale teraz była naprawdę wściekła. Ciekawe co jej zrobili.
- Dziewczyny słuchajcie, musicie szybko przyjść do nas do pokoju, Kinga zaraz wybuchnie. – powiedziałam do Mery, Oli, Asi i Sylwii.
- Yyy.. A co się stało? – zapytała mnie Sylw.
- Nie mam pojęcia. – odparłam szczerze. Weszłyśmy wszystkie do pokoju. Każda z nas znalazła sobie miejsce. Czekałyśmy aż Kinga zacznie gadać.
- Ty. – powiedziała Kinga do Mery.
- Co ja? – zapytała zdziwiona.
- Czy ty się mnie kurwa boisz? – zapytała ją znów Mała. Dziwne pytanie.
- Co to za pytanie?
- Odpowiedz. – powiedziała już spokojniej Kinga.
- Nie. – powiedziała cicho Mery.
- To czemu do jasnej cholery nie powiedziałaś nam o tych dziewczynach co przyjeżdżają? – zapytała ją znów Kinga.
- Co? Jakie dziewczyny? – zapytałam zdziwiona.
- Zaraz. – powiedziała do mnie Kinga. I znów spojrzała na Mery. – Mery dlaczego nam nie powiedziałaś?
- Nie wiem. Nie wiedziałam jak. Jestem kapitanem, powinnam mieć w tym jakieś zdanie, a trener podjął decyzję i tyle. Jak miałam wam to powiedzieć?
- Normalnie. – powiedziała Kinga. – Jesteśmy drużyną. Powinnaś nam mówić o wszystkim.
- Chciałam. – powiedziała trochę zła Marlena.
- Czyli jednak się bałaś tak? – powiedziała Kinga.
- Nie. Nie wiem. Trochę. Ty zawsze jesteś taka silna i pyskata. Ja taka nie jestem. Nie potrafiłam się postawić.
- Kurwa Mery! Zjebałaś sprawę. – powiedziała znowu zła Mała.
- Jezu. Ok. Nie powiedziałam wam, że mają być nowe dziewczyny do drużyny i co z tego? – zapytała również zła Marlena.
- Kurwa mać! To, że trener właśnie wyjebał cię ze stanowiska kapitana. Od dzisiaj ja jestem waszym kapitanem. – powiedziała przybita Kinga.
- Co?! – wydarła się Mery. – Przecież wiesz ile pracowałam na to, żeby być kapitanem.
- Wiem. Ja tego nie chciałam. Trener uważa, że się nas boisz, że mnie się boisz. Dlatego stwierdził, że musi cię zwolnić z bycia kapitanem.
- Ja pierdole. Zajebista z ciebie przyjaciółka. – powiedziała Mery i wyszła z pokoju. Ja, Asia, Sylwia i Ola patrzyłyśmy na to wszystko z wielkimi oczami.
- Szlag! – powiedziała Kinga.
- Mała co się dzieje? – zapytałam ją, bo nadal nie wiedziałam co się dzieje.
- Jestem waszym nowym kapitanem. – powiedziała. – Trener wywalił Mery tylko dlatego, że nie powiedziała nam o tym, że znalazł nowe laski do drużyny.
- Serio? – powiedziała Ola.
- Tak. Nie chciałam być kapitanem. Kłóciłam się z nim. Ale to nic nie dało. – powiedziała smutna.
- Ehh.. Mała damy radę. Jesteśmy drużyną. – powiedziała Asia. – A Mery w końcu przejdzie.
- Mam nadzieję. Bo naprawdę nie chciałam być tym zasranym kapitanem. – powiedziała zła Kinga. – Dobra laski słuchajcie, za godzinę mamy trening z tymi nowymi laskami i mam go poprowadzić.
- Tak jest! – zasalutowała jej Sylwia. – Naprawdę nie przejmuj się Marleną. Przejdzie jej złość.
- Dobra idźcie do siebie i ogarnijcie się. – powiedziała już spokojnie Kinga.
- Ok. – odparły dziewczyny chórem. Gdy wyszły z pokoju spojrzałam tylko na Kingę a ta intensywnie o czymś myślała.
- O czym myślisz? – zapytałam ją.
- Jak to o czym? Muszę wymyślić jak mam odegrać się na trenerze.
- Kinga, może lepiej zostaw to tak jak jest. Szczerze. Zasługujesz na bycie kapitanem. To ty nas zawsze wspierałaś. – powiedziałam do niej.
- Wiem. Antiga tez mi powiedział, że zasługuję na bycie kapitanem. Ale zrozum Misia, ja nie chcę. Wiem ile Mery pracowała na to.
- Wiem. Ale sama zobacz. Nie powiedziała nam o ważnej rzeczy. A jesteśmy drużyną i powinnyśmy mówić sobie o wszystkim.
- Ehh .. Chyba muszę z nią jeszcze pogadać. – powiedziałam Kinga.
- Jak tylko się uspokoi to z nią pogadasz.
- Ok. A teraz chodź. Trzeba się uszykować na ten zjebany trening.
- Spoko. Tylko błagam nie każ mi biegać nie wiadomo ile kilometrów. – powiedziałam z uśmiechem.
- Oj Misia, Misia to te nowe laski dzisiaj nam pokażą na co je stać. – odparła Kinga z chytrym uśmiechem. Hahaha Kocham ją.

*Kinga*

Ubrałam się i wyszłam szybciej z pokoju. Poszłam na halę. Położyłam się na parkiecie z Mikasą pod głową i rozmyślałam o tym wszystkim co się wydarzyło. Poczułam, że ktoś idzie w moją stronę. Nagle ktoś położył głowę na moim brzuchu. Tak. To była Mery.
- Przepraszam Mała. – powiedziała do mnie.
- Spoko. Nie jestem zła.
- Nie chciałam tak powiedzieć. Byłam zła. Ale wiem, że ty pewnie walczyłaś o to, żebym nadal była kapitanem.
- Starałam się. – powiedziałam do niej szczerze.
- Trener ma rację. Zasługujesz na to, żeby być kapitanem.
- Taki chuj. Obie wiemy, że ty nadajesz się do tego bardziej.
- Haha. Nie Mała. To my wszystkie słuchamy Ciebie. To ty jesteś naszym guru. Przepraszam, że nie powiedziałam o tych nowych dziewczynach. Bałam się.
- Ale Mery czego? Przecież jesteśmy jak rodzina, jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, no i jesteśmy najwspanialszą drużyną.
- Wiem. Ale bałam się, że będziecie złe na mnie, że nic nie zrobiłam tylko pozwoliłam, żeby trener przyprowadził nowe zawodniczki.
- Daj spokój. Żadna z nas nie byłaby zła na ciebie. Tylko wszystkie by kurwowały na trenera.
- Teraz wiem. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Mam nadzieję, że „Kołczu” zrozumie jaki błąd zrobił. – uśmiechnęłam się cwaniacko.
- Haha. Co planujesz dla nowych? – zapytała mnie.
- Cóż najpierw sprawdzimy jakie mają płuca, a później poturbujemy je trochę zagrywką.
- Haha. Dobre. Coś jeszcze planujesz?
- Zobaczymy jak już będą. – powiedziałam śmiejąc się. 
  


"- Co ty sobie wyobrażasz?!
- Ciebie pod prysznicem." ;)
       



Ten rozdział wyszedł jakoś tak bardziej o dziewczynach ;) 
mam nadzieję, że się spodoba ;)
pozdrawiam ;***
jutro już kolejny <3