Hej wszystkim. Wiem, wiem dawno nic nie dodałam. Ale straciłam wenę. Naprawdę. Obiecuję, że jak tylko będą święta to wszystko nadrobię. :****** mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ale zapraszam was na nowego bloga. Nie wiem dlaczego zaczynam pisać coś nowego ;/ po prostu to mi się przyśniło i chciałabym wam to jakoś opowiedzieć.
Zapraszam na www.tylkoprzyjazn.blogspot.com
Pozdrawiam ;****** <3
Siatkarki też potrafią być silne !
volleyball
środa, 10 grudnia 2014
środa, 12 listopada 2014
rozdział 19
"On - jedno słowo, a banan na twarzy gwarantowany."
*Michał Winiarski*
Spędziłem cudowną noc z Michaliną. Było po prostu .. ehh ..
to jest nie do opisania. Jeszcze nigdy nic takiego nie czułem. Pierwszy raz liczyła
się dla mnie przyjemność dziewczyny, a nie moja. Kocham ją. Tak po prostu.
Leżąc koło niej i patrząc na nią czułem się ..
dziwnie. Kurde Winiar co jest z tobą? Wysławiać się nie umiesz? Boże.
Patrzyłem na moją Miśkę i nagle pomyślałam o jednej rzeczy. Co będzie jak każde
z nas pójdzie w swoją stronę? No co? Co ja bez niej zrobię? A może nam się uda?
Może nasz związek przetrwa? Kurde noo.. Jak ja bym chciał żeby nam się udało.
Gdy tak leżałem i myślałem o tym, poczułem jak Misia się odwraca w moją stronę.
- No hej skarbie. – szepnąłem jej na ucho, a ta uśmiechnęła
się słodko.
- Chciałabym tak zawsze. – odparła jeszcze sennie.
- Ja też. – uśmiechnąłem się.
- Misiu ? – zapytała.
- Słucham cię.
- Dobrze mi było. – powiedziała, lekko się rumieniąc.
- Haha. Mi też kochanie, mi też. – śmiałem się.
- No co no? Nie śmiej się ze mnie. – powiedziała już
poważnie.
- No ok, ok. Nie złość się. Przecież mówię poważnie. Mi też
było dobrze, ba! Nawet lepiej niż dobrze. Było po prostu cudownie. –
powiedziałem szczerze.
- Cieszę się. Bardzo … - zaczęła i nagle przerwała.
Spojrzała na mnie z przerażeniem. I chciała wstać ale jej nie puściłem.
- Co bardzo? – zapytałem, przytrzymując ją, żeby mi nie
uciekła.
- Nie, nic. – odparła i spróbowała się uśmiechnąć, ale wciąż
widziałem strach w jej oczach.
- No mów Miśka! – zdenerwowałem się. Nie wiedziałem o co jej
chodzi.
- Chciałam powiedzieć coś, ale to głupie.. – zaczęła.
- No powiedz, proszę. – prosiłem już. Szczerze, to
przestraszyłem się trochę.
- No bo ja..
- Miśka do cholery ! – wydarłem się już.
- No ok! Nie krzycz już na mnie! Chciałam powiedzieć, że cię
bardzo kocham ok? Zadowolony? – powiedziała z łzami w oczach. Wyrwała się i
wstała. Poszła do łazienki się ubrać. Nie mogłem tego tak zostawić. Przecież też
ją kocham. A teraz pewnie czuje się tak jakbym jej nie chciał. Tylko nie wiem
czy potrafię to powiedzieć. Kurwa! Michale Winiarski! Ty tchórzysz! O nie! Tak
nie będzie. Nie jestem boidupą.
- Misia.. – zacząłem.
- Czego? – warknęła na mnie. Uśmiechnąłem się. Przynajmniej
nie płacze.
- Otwórz drzwi. – poprosiłem.
- Nie. Muszę się ubrać. Odrobinę prywatności co?
- Prywatności? Zwariowałaś? Spałaś ze mną! I do cholery nie
denerwuj mnie! Chcę z tobą porozmawiać. – powiedziałem już zły.
- No i co z tego, że z tobą spałam? Tak jak z innymi i co?
- Misia! – wkurzyłem się już na maksa. Ale w końcu otworzyła
drzwi. Stanęła w nich w samej bieliźnie i patrzyła na mnie wielkimi oczami. –
Kurwa! Nie uciekaj więcej tak jasne? – powiedziałem do niej.
- No jasne. Jeszcze krzycz na mnie. I tak wystarczająco
głupio się czuję. – powiedziała po cichu.
- Dlaczego? – zapytałem jej.
- Bo powiedziałam ci to, a nie powinnam. – odpowiedziała.
- A co jeśli ja cię też kocham? – odpowiedziałem na to.
- Pff ta.. Michał Winiarski zakochany. Już w to uwierzę. –
powiedziała Misia.
- Grrr! Zwariuję! A
myślałem, że to Kinga jest taka! – chwyciłem ją w pasie i przyciągnąłem do
siebie. – Kocham cię, ty moja piękna. – powiedziałem do niej. A ta co?
Spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi ślipiami z miną niedowiarka.
- Serio ? – szepnęła.
- Tak. I błagam uwierz mi. – powiedziałem szczerze. Kiwnęła
tylko głową na znak, że się zgadza. No ekstra! Przytuliłem ją jeszcze mocniej
i razem poszliśmy pod prysznic.
*Andrzej Wrona*
Co ja najlepszego zrobiłem? No co? Mery mi się podobała. No
ok. Wczoraj była ubrana po prostu bosko! Nie mogłem spuścić z niej wzroku. No
ale jak to się stało, że spaliśmy razem? Kurde no. Nic nie pamiętam. Chyba za
dużo wypiłem. Ja pierdole. Spojrzałem na Mery, a ona spojrzała na mnie. Minę
miała dziwną.
- Mery czy my … ? – zapytałem nie pewnie.
- Czyli nie pamiętasz? – powiedziała ze smutkiem i chciała
odwrócić się ode mnie. Kurwa Wrona! Dałeś dupy.
- Przepraszam, nie chciałem cię zranić. Naprawdę musiałem
dużo wypić. I … - chciałem tłumaczyć się dalej gdy ona nagle wybuchła wielkim
śmiechem. Że co? – Mery?
- Hahahaha. O kurwa! Kinga miała rację! To jest lepsze niż
fajne! Hahaha. – śmiała się dalej.
- Eeee … Mery ? – zapytałem znów.
- Oj Wronka, Wronka. Nie tłumacz się biedaczyno. Do niczego
nie doszło. Po prostu przytuliłeś się mocno do mnie i nie chciałeś puścić więc
spaliśmy razem, ale do niczego nie doszło. – powiedziała szczerze i to z
wielkim uśmiechem.
- Uffff… - odetchnąłem z ulgą. – Przepraszam Cię. –
powiedziałem znowu.
- Daj spokój. Miło było. – powiedziała Mery.
- Mery?
- Tak?
- Dziękuję. – powiedziałem szczerze.
- Za co? – zapytała zdziwiona.
- Za wczorajszy wieczór, no i za tę noc. – odpowiedziałem.
- Przecież jej nie pamiętasz. – zaczęła się znów śmiać.
- Cieszę się, że cię rozbawiłem.
- Oj Andrzej nie denerwuj się. Po prostu twoja mina była
bezcenna. – uśmiechnęła się. – Ale wiesz co?
- Co?
- Ja też dziękuję. Dawno się tak nie czułam. – powiedziała już
poważnie. Uśmiechnąłem się.
- Mogę chociaż liczyć na buzi? – zapytałem z powagą.
- Pewnie. – odparła szczerze. No więc co miałem zrobić?
Pocałowałem ją. Tak czule i słodko. Fajnie. Ależ ona ma usta. Mmm…
*Asia*
Spędziliśmy razem cudowny wieczór i nockę. Myślałam, że
Bartkowi będzie zależeć na tym, żebyśmy się kochali, ale on okazał się być po
prostu cudownym mężczyzną. Do niczego nie doszło. Spałam przytulona do niego.
Uśmiechnęłam się. Całowaliśmy się pół nocy i tuliliśmy. Popatrzyłam na niego.
Spał tak słodko. Dałam mu buziaka w policzek i niestety go obudziłam.
- Śpij sobie jeszcze. – powiedziałam do niego.
- Nie. – wymruczał i wpił się w moje usta. Oddałam
pocałunek.
- Oj Aśka, Aśka. – powiedział uśmiechając się. – Co ty ze
mną robisz?
- A co Ci robię ? – zapytałam niewinnie.
- Masz świadomość, że ta noc była cudownie inna? – zapytał mnie.
- Inna?
- Inna. Podobało mi się. I to bardzo.
- Przecież do niczego
nie doszło. – powiedziałam trochę zdziwiona.
- Do niczego? Aśka! Jezu! Całowałem najpiękniejszą i
najcudowniejszą dziewczynę na świecie. – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
Zarumieniłam się. Zaczynam żałować, że do niczego nie doszło. Oj zaczynam.
Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam:
- Chodźmy na śniadanie kochanie.
- Dobrze. – uśmiechnął się do mnie i pocałował jeszcze raz.
*Piotr Nowakowski*
- Olka? – zapytałem mojej słodkiej dziewczyny.
- Słucham Piotruś.
- Kocham Cię. – powiedziałem szczerze.
- Hmm.. Będziesz mi to mówić za każdym razem gdy będziemy po
seksie? – zapytała mnie poważnie, ale jej oczka się śmiały.
- Będę ci to mówić codziennie rano, w południe i w każdy
wieczór. Mogę ci to mówić przed seksem, w trakcie i po jeżeli tylko chcesz. –
uśmiechnąłem się.
- Haha. Też cię kocham Piotrek, wariacie mój! – krzyknęła Olka
i rzuciła się na mnie. Mmm.. Pocałowałem ją mocno. Uwielbiam ją.
*Karol Kłos*
No nie powiem, myślałem, że ta noc będzie trochę inna. No i jakże się myliłem. Było bosko. Do czasu. Haha. Moja kochana Sylw się tak nawaliła, że normalnie masakra. Swoją drogą ciekawe jak tam Kinga i Fabian. Hmm.. Spojrzałem na Sylw, leżała z brzegu łóżka z głową za łóżkiem. Haha. Nie no nie mogę się z niej śmiać. Gdy wróciliśmy z tego przyjęcia, całowaliśmy się i to dość długo, później się zaczęło. Delikatnie zacząłem ją rozbierać. Kurde czułem się jak jakiś Bóg. Ehh.. Kochaliśmy się z Sylwią i było naprawdę mega. No ale moja kochana Sylwuś się tak napiła, że po świetnym seksie było tylko: "Karol proszę przynieś mi miskę." Haha. Tak, ta twardzielka zaczęła wymiotować. Moje biedactwo. No i w sumie to by było na tyle z romantycznej nocy. Musiałem jej trzymać włosy. No i ogólnie starałem się nią opiekować. Rano gdy się obudziła, poszła od razu do łazienki. Wykąpała się szybko i przyszła do mnie.
- Dziękuję Karol. - powiedziała do mnie słodko i przytuliła się do mnie.
- Nie ma za co maleńka. - odpowiedziałem zadowolony.
- Jakoś ci się odwdzięczę. - powiedziała i zaczęła mnie całować. O rany !
- Sylwuś, kochanie nie musisz. Naprawdę. Lubię się tobą opiekować. - powiedziałem, ale nie powiem, było mi bardzo dobrze jak ona mnie tak całowała.
- To dobrze. Ale teraz ciii.. Chodź. - powiedziała i pociągnęła mnie mocniej. Ehh.. Uwielbiam tą dziewczynę. Jest po prostu boska! No co? Ranek miałem po prostu zajebisty!
*Kinga*
Obudziłam się rano z mega wielkim kacem. Ja pierdole! Nie
piję więcej. Rozglądnęłam się wokół czy nie ma gdzieś wody. Błagam. Chcę tylko wody źródlanej! Czy to tak wiele? Ehh.. Jest znalazłam! Ołłł je! Czasami chciałabym być wielbłądem. Mniej problemów. Kurwa Kinga co ty pierdolisz? Spojrzałam za siebie. Fabian jeszcze spał. Boże, ja serio się z
nim kochałam? No nie wierzę! Jaka ja jestem głupia. Nie no chociaż w sumie sama
tego chciałam nie? Kurwa no! Czemu mam taki dylemat? Chuj idę stąd może się nie
zorientuje? Kinga kogo ty chcesz oszukać co? Przyznaj sama przed sobą, że go
kochasz. Przecież nawet ci się to śniło. Kretynko głupia! Leżałam tak i słuchałam mojego "aniołka" i " diabełka" gdy Fabian się ruszył. Spojrzałam na niego. Uśmiechnął
się nie pewnie i wyciągnął rękę w moją stronę. Złączyłam z nim swoje palce. Przeszedł
mnie dreszcz. Ja pierdole Kinga! Miałaś już nigdy więcej się nie zakochać! Grrr…!
- Cześć skarbie. – szepnął do mnie.
- Hej. – odparłam trochę schrypniętym głosem.
- Idziemy się wykąpać? – zapytał mnie z lekkim uśmiechem.
- Zboczeniec. – szepnęłam tylko, ale wstałam i ruszyłam w
stronę łazienki. Dogonił mnie i objął w
pasie. Pocałował delikatnie w szyję i poszliśmy się umyć. Było cudownie. Czuję się
przy nim bezpieczna. I uwielbiam gdy mnie dotyka. Gdy wyszliśmy spod prysznica,
przytulił mnie mocno i powiedział:
- Mam najpiękniejszą kobietę na świecie. – Hahah.
Uśmiechnęłam się zadziornie. Oj Drzyzga czyżby?
- Przecież nie jestem twoja. – powiedziałam spokojnie.
- Że co? – zdenerwował się lekko. O tak! Ciekawe czy będzie
walczyć o mnie.
- No to, że spędziliśmy razem miło wieczór i to, że mieliśmy
zajebisty seks nie znaczy, że jesteśmy razem. – uśmiechnęłam się i spojrzałam
na niego. Niestety nie udało mi się bo zauważył, że się z niego nabijam.
- Och.. To tak chcesz się bawić? – powiedział zadowolony. –
Skoro tak to ok. – powiedział i zaczął mnie całować. Tak cudownie. Kurde no!
Fabian był taki pewny siebie, a jednocześnie był delikatny. Znów się
kochaliśmy. Szybko. Haha. Taki szybki numerek w łazience. Szczerzyłam się jak
głupia. Nie mogłam się powstrzymać. Gdy skończyliśmy, spojrzałam na niego.
Patrzył na mnie z taką wielką miłością. Ja mam tylko nadzieję, że w moich
oczach nie ma serduszek.
- No i co zrobiłeś Drzyzga? Znowu musimy się wykąpać. –
powiedziałam udając złą.
- Nie denerwuj się. – powiedział zadowolony z siebie. – I przyznaj
mała, że było dobrze. – uśmiechnęłam się pod nosem.
- Lepiej niż dobrze. – odpowiedziałam na to i weszłam znowu
pod prysznic. Fabian patrzył na mnie wielkimi oczami i z otwartą buzią. Haha.
Zajebisty widok. Przyszedł do mnie. Umyliśmy się szybko i poszliśmy na
śniadanie.
- Skarbie, a wy czasami nie macie dzisiaj meczu? – zapytał mnie
w drodze do stołówki.
- O kurwa! – krzyknęłam tylko.
Hej :) przepraszam, że tak późno :*
mam nadzieję, że rozdział się spodoba :)
tak wiem, że jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie już dłuższy :)
pozdrawiam ;*****
P.S. Dziękuję, że jesteście ! <3
poniedziałek, 3 listopada 2014
rozdział 18
"Myślami przytulałem Cię tysiące razy."
*Kinga*
Było naprawdę .. wow. Chłopacy tacy
odwaleni, że masakra, nie wiedziałam, że są tutaj takie ciacha. Haha. Antiga
walnął przemowę ale nie mam pojęcia o czym była bo cały czas skupiałam się na
tym, żeby nie rzucić się na Drzyzgę. Masakra od kiedy ja mam takie zapędy
seksualne? Kurde no. Haha.
- Zatańczysz ze mną? – zapytał
Fabian po cichu. Uśmiechnęłam się i
kiwnęłam głową, zgadzając się. Jezu skąd u mnie to stado motyli w brzuchu ? No skąd. Co ja
kurwa zoologiczny czy co? Ja pierdole. Dobra Kinga ogar. Gdy tak tańczyliśmy, przytuleni do siebie, zauważyłam pewną osobę przy drzwiach. O cholera! Co on tu
robi? Kurwa. Spojrzałam przerażona na Miśkę, ale była zbyt zajęta Michałem,
żeby mnie zauważyć. I wtedy zobaczyłam Sylwię, która była lekko wstawiona.
Patrzyła na niego wielkimi z przerażenia oczami. Zerknęła na mnie i kiwnęła mi
głową, że mam z nią wyjść.
- Przepraszam Fabian, ale muszę na
chwilkę wyjść. – powiedziałam słodko do Fabiana.
- Oczywiście mój skarbie. – odparł
z uśmiechem, całując moją dłoń. – Będę czekać. – dodał.
- Dziękuję. – szepnęłam do niego i
poszłam za Sylw. Wyszłyśmy na korytarz i wtedy ona się do mnie mocno
przytuliła.
- Ciii.. Ej Sylwuś nie płacz.
Jesteś bezpieczna. My jesteśmy bezpieczne.
- Kinga boję się. Skąd on się tu
wziął? A jeśli on znowu będzie chciał no wiesz … Nie dam rady. – powiedziała
łamiącym się głosem Sylw.
- Spokojnie. Będzie dobrze. Nic ci
nie zrobi. – odpowiedziałam pewnie. Nie pozwolę, żeby ten frajer znowu ją
dotknął.
- Ciebie też uderzył. – odparła na
to.
- Kochanie kwestia przyzwyczajenia.
Zresztą oberwałam bo po prostu broniłam ciebie. Sylw spokojnie po prostu
trzymaj się Karola. I wiesz co? Chyba będzie lepiej jeżeli powiesz wszystko
Kłosowi. Będzie cię pilnować. – powiedziałam poważnie.
- A ty powiesz Fabianowi? –
zapytała mnie.
- Wiesz, że ja potrafię się o
siebie zatroszczyć. Bardziej martwię się o ciebie. – odpowiedziałam szczerze.
- Kinga proszę powiedz Fabianowi.
- Ehh .. Co mam mu powiedzieć? Że
ma mnie pilnować? I tak to robi cały czas.
- Proszę. A jak ja mam powiedzieć
Karolowi co ? – zapytała trochę ze strachem.
- Spok … - nie zdążyłam dokończyć.
- A co chcesz mi powiedzieć? –
zapytał Kłos, który nagle znalazł się koło nas. – Szukałem cię. – dodał
bardziej czule.
- Yyy.. – zaczęła się jąkać Sylwia.
- Karol po prostu musisz pilnować
Sylwii. Nie pozwól by ktokolwiek inny z nią tańczył ok?
- Co? Ale jak to? Dlaczego? –
zapytał zdziwiony.
- Ehh .. Chodzi o to, że jest tu
pewien facet. Nie wiemy co on tu robi, ale jest trochę niebezpieczny, a
przynajmniej niebezpieczny dla Sylwii.
- Kto? Jak to?
- Karol ja naprawdę nie wiem skąd
on się tu wziął. – powiedziała ze łzami w oczach Sylw.
- Ciii ej spokojnie nie płacz
kochanie. Powiedz mi po prostu kto to jest? – Karol przytulił ją mocno.
- To jest mój były. – zaczęła mówić
Sylwia, a Karol cały się spiął. – On mnie bił. Nie pozwalał mi odejść. Na
początku mu wierzyłam gdy mówił, że to ostatni raz mnie uderzył, że mnie kocha,
że się zmieni. Ale się nie zmienił. Kiedyś Kinga do mnie zadzwoniła, a ja
siedziałam zamknięta w toalecie bo on znowu wpadł w szał i mnie uderzył. Nie
miałam jak uciec. Powiedziałam Kindze wtedy wszystko przez telefon, a ta
przyleciała z pomocą, sama nieźle oberwała, no ale w końcu uciekłyśmy. Na
początku mnie śledził, ale z czasem odpuścił. A dzisiaj… Znów się pojawił.
Karol ja się boję. Naprawdę. – skończyła mówić Sylwia.
- Co za skurwiel. Kochanie nic się
nie bój. Nie pozwolę cię skrzywdzić.
- No widzisz. Mówiłam ci. –
powiedziałam do Sylwii. – A teraz wybaczcie, ale pójdę do niego się zapytać po
jaki chuj tu w ogóle przyszedł.
- Nie. Kinga proszę nie. Ostatnim
razem oberwałaś. Nie chcę, żebyś znowu mnie broniła. – powiedziała Sylw.
- Sylwia ma rację. Nie ładuj się w
nic. Fabian by nie wytrzymał. – powiedział Karol.
- Co Fabian ma do tego? – zapytałam
go.
- Dobrze wiesz, że mu się podobasz.
Nie wytrzymałby, gdyby coś ci się stało.
- Aha. – odparłam po prostu. Co
miałam więcej mówić? Chciałam załatwić tą sprawę szybko. Nie chcę, żeby Sylwia
się bała. Jest moją przyjaciółką i nie pozwolę jej skrzywdzić. Ale może Karol
ma rację? Może nie powinnam się w to mieszać ? Przecież on jej będzie pilnować.
– Dobra. Chodźcie na salę. – powiedziałam do nich i ruszyliśmy w stronę głośnej
muzyki. Gdy weszłam stanęłam jak wryta. Było tam ciemno i taka mgła puszczona
jak na imprezach w klubach. Fajnie. Chciałam się rozluźnić więc poszłam do
baru. Usiadłam na stołku i rozglądnęłam się za Fabianem ale nigdzie go nie
widziałam. No trudno. Kubiak dosiadł się do mnie i zapytał:
- To co? Trzy szybkie tak na
rozluźnienie ?
- Haha. Pewnie. – odparłam zadowolona,
że mam z kim pić. Wypiliśmy trochę z Kubiaczyną, po czym dołączyli się do nas
Zator, Wlazły, Bartman i Możdżonek. Wesoła kompania ! Haha. Wypiłam trochę z
chłopakami, zrobiło mi się tak jakoś fajnie więc poszłam na parkiet wywijać.
Akurat leciała super seksowna piosenka do której mogłam pokręcić tyłkiem, wtedy
zauważyłam Drzyzgę jak siedzi przy stoliku i wpatruje się we mnie więc zaczęłam
jeszcze bardziej się wyginać. I nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach,
uśmiechnęłam się pod nosem, byłam pewna, że to Fabian, ale jakże się myliłam.
Odwróciłam się do tego mężczyzny. I stanęłam przerażona.
- Ruszaj się tak dalej maleńka. Nie
przestawaj. – powiedział On.
- Dupek. – syknęłam już wściekła.
- Uważaj na słowa. – powiedział do
mnie. Odepchnęłam go od siebie, a on uśmiechnął się tylko cwaniacko. – Co? Nie
chcesz mnie lepiej poznać? Wiem, że lubisz się bawić. Tak samo jak twoja
przyjaciółeczka, moja Sylwia. Gdzie ona jest? – spojrzał na mnie i w jego
oczach widziałam wściekłość. Modliłam się w duchu, żeby Sylwia była w tej
chwili z Karolem.
- Nie twój zasrany interes. Spierdalaj
stąd! – wydarłam się na niego.
- Och maleńka, jesteś taka słodka
gdy się wściekasz. Pamiętam jak miałaś podbite oko gdy wychodziłaś z mojego
mieszkania. – No co za skurczybyk. Zabije gnoja.
- Wypierdalaj! – powiedziałam do
niego i już chciałam się odwrócić, a wtedy on szarpnął mnie za rękę. – Puść mnie.
– powiedziałam do niego. Byłam pewna, że w końcu ktoś zauważy co się dzieje. On
uśmiechnął się tylko szyderczo i już zbliżał się do mnie gdy nagle dostał w
pysk. Haha. Ta jego mina była po prostu bezcenna.
- Zdaje mi się, że ta pani powiedziała
ci, że masz ją puścić. – powiedział spokojnie Drzyzga, ale widziałam jak się w
nim gotuje. O kurde. Ale on jest męski. Hmm.. mogłabym tak patrzeć na niego
cały czas. Kurwa Kinga ogarnij się! On cię ratuje jak pierdoloną księżniczkę, a
ty myślisz o tym jaki on jest męski. Boże, widzisz i nie grzmisz. Darek (bo tak
miał na imię były Sylwii) wystraszył się cholernie i uciekł. Normalnie
stchórzył. Fabian spojrzał na mnie i mocno mnie przytulił. Wtuliłam się w niego.
*Fabian Drzyzga*
Gdy tylko go zobaczyłem wiedziałem,
że coś jest nie tak. Samo to jak Kinga się zachowała świadczyło o tym, że
kolesia nie cierpi. Szedłem powoli w ich kierunku, Kinga powiedziała mu, że ma
ją puścić, a on nie posłuchał. Ehh .. to co poczułem jest nie do opisania. No
normalnie chciałem gnoja zabić. Dostał w pysk i uciekł. A ja mocno przytuliłem
moją Małą.
- Skarbie czy ty przez chociaż
jeden wieczór możesz się nie pakować w kłopoty? – zapytałem ją. Boże gdyby jej
się coś stało. Kurwa. Musze na nią naprawdę uważać.
- Wiesz Drzyzga jest pewien mały
problem. – powiedziała spokojnie, patrząc mi w oczy.
- Jaki? – zapytałem zdziwiony.
- To kłopoty zawsze znajdują mnie,
ja się o nie, nie proszę. Też bym chciała od czasu do czasu mieć spokojny
wieczór wiesz? – zapytała mnie poważnie.
- Ehh.. Maleńka. Uważaj na siebie
dobrze?
- Tak jest! Mój ty rycerzu w
lśniącej zbroi. – odparła z uśmiechem. Oj ten mój mały urwis.
- Chodź tańczyć. – powiedziałem do
niej na co ta zacieszyła tak bardzo, że aż mi serce stanęło. Uśmiechnąłem się i
wyobraziłem sobie co by Kinga powiedziała gdybym jej powiedział, że jak się tak
uśmiecha to mi serce staje. Haha. Przetańczyliśmy prawie całą noc. Ekipa zaczęła
się powoli zmywać. Chciałem zabrać Kingę do siebie no ale:
- Nigdzie nie idę Drzyzga! –
wydarła się do mnie. Była tak nawalona, że chyba nie wiedziała co robi. Sylwia
zresztą tak samo.
- Mała proszę cię no . – jęknąłem.
Naprawdę chciałem już iść.
- Mała to jest twoja pała. –
odparła na to spokojnie Kinga. Karol spojrzał na mnie i zaczął się śmiać.
- Skąd wiesz skoro nawet jej nie
widziałaś? – zapytałem ją, ale już mi się japa cieszyła.
- Hmm.. przeczucie? – powiedziała słodko
się uśmiechając.
- Sylwuś , kochanie proszę zejdź
już z tego baru bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz. – powiedział Karol do Sylwii.
- Boże! Mała ale nam się faceci
trafili! – powiedziała nawalona Sylwia do Kingi. Taa.. Tańczyły na barze. A właściwie
to chwiały się. Też mi się to nie podobało. Mogły chociaż obcasy ściągnąć.
Zaraz, chwila.
- Kinga, a tak w ogóle to jak wy
wlazłyście na ten bar? – zapytałem zaciekawiony.
- Kochanie lata praktyki. –
odpowiedziała zadowolona. Hmm .. kochanie tak? Jak miło. Uśmiechnąłem się pod
nosem i spojrzałem na Karola, który tylko bezradnie kiwał głową.
- Dobra Kłos bierz ją na ręce bo
inaczej to do jutra stąd nie wyjdziemy. – powiedziałem do Karola. Jak
powiedziałem tak też uczyniliśmy. Chwyciłem Kingę i przewiesiłem ją sobie przez
ramię.
- Ja! Wy to umiecie wszystko
zepsuć. – powiedziała Kinga.
- No dokładnie. Nawet się
dziewczynie bawić nie dadzą. – przytaknęła jej Sylwia. Spojrzeliśmy z Kłosem na
siebie i zaczęliśmy się śmiać. Sylwia klepnęła Karola w tyłek, a ten nie
pozostał jej dłużny. Sylwia zaczęła piszczeć. Spojrzałem na Kingę i widziałem w
jej oczach, że coś kombinuje.
- Nie wiem co wymyśliłaś, ale ani
się nie waż. – powiedziałem do niej. Jej uśmiech od razu zgasł. No trudno. –
Foch? – zapytałem jej.
- A żebyś wiedział. Nie pozwalasz
mi się bawić. – odburknęła do mnie Mała.
- Skarbie możemy się pobawić ale
jak już będziemy w łóżku. – powiedziałem do niej na co zgarnąłem w łepetynę.
- Zboczuch. – odparła na to, ale uśmiechnęła
się słodko.
- Ty i tak jesteś większy
zboczeniec niż ja. – odpowiedziałem jej.
- Wiem. – powiedziała z wyższością.
Haha. Uwielbiam ją. Zabrałem ją do siebie do pokoju. Położyłem na łóżku.
Zaczęliśmy się całować. Mmm.. Ma takie cudownie miękkie usta. Delikatnie ją
rozebrałem i siebie też. Kinga uśmiechnęła się słodko. Patrzyła na mnie tak
jakoś.. z podziwem? Sam nie wiem. Ale wiem, że pragnę jej i to tak bardzo jak
nigdy żadnej kobiety. Cóż .. w łóżku było. Hmm.. Zajebiście.
*Kinga*
Kochaliśmy się. Tak słodko, czule,
delikatnie. Było po prostu wspaniale. Leżeliśmy wykończeni seksem, ale też
włączył mi się kac. Odwróciłam się tyłem do Fabiana i zamknęłam oczy.
- Dziękuję. – szepnął mi na ucho
wtulając się we mnie.
- Za co? – zapytałam sennie.
- Za spełnienie marzenia. Pragnąłem
tego od dnia kiedy tak brutalnie wtargnęłaś w moje życie i to w samej
bieliźnie. – powiedział szczerze. Haha. Pamiętam to. Wszystko się od tego
zaczęło. I pomyśleć, że nie chciałam się w to ładować. To miał być tylko
kolega. Cóż Kinga jak zwykle komplikujesz sobie życie. No ale przecież ty to
lubisz no nie? Jezu ..
*Fabian Drzyzga*
Powiedziałem Kindze, że pragnąłem
tego od kiedy ją ujrzałem w samej bieliźnie u mnie w pokoju. Tak słodko leżała.
Przytuliłem ją, ale po chwili poszedłem się wykąpać. Gdy wróciłem Kinga leżała
rozwalona na całym łóżku. Uśmiechnąłem się na ten widok. Moja malutka. Stałem
tak w progu i patrzyłem na nią gdy nagle:
- Drzyzga debilu kocham cię. –
powiedziała Kinga przez sen. Tak przez sen. Nie obudziła się. Po prostu czułem
się tak jakbym miał zaraz latać. Powiedziała, że mnie kocha. A jednak. A tak
się broniła. Hmm.. Teraz mam tajną broń. Ha! Cóż bądźmy szczerzy ja też ją
kocham. Wreszcie to wiem na pewno. Zakochałem się w najpiękniejszej dziewczynie
na świecie. Nie mogę tego spierdolić. Położyłem się koło Kingi, przytuliłem ją
mocno i pocałowałem w czoło, po czym sam zasnąłem z nadzieją, że tak już będzie
zawsze.
"Raz jesteś na dnie, a raz na szczycie. takie jest właśnie życie."
Wiem, wiem. Strasznie długo ;( Ale chyba każda z was wie jak to jest gdy nie ma weny ;(
Przepraszam. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. :)
Dziękuję, że tu jesteście. :***
Pozdrawiam <3
wtorek, 21 października 2014
rozdział 17
"Niech czas stanie na minutę, gdy jesteś obok."
*Sylwia*
Trening minął bardzo szybko. Za szybko nawet. Kinga z
Fabianem się spóźnili. Hmm.. Ciekawe co oni robili? Haha. Moja mała kruszynka
wpadła po uszy ale pewnie nie umie się do tego przyznać. Ha! Cieszę się, że w
końcu jest szczęśliwa. W sumie to chyba wszystkie jesteśmy szczęśliwe. Taaa.. A
właśnie muszę wymyślić jakiś strój na jutro. Fajnie, że chłopaki nas zaprosili.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Sylwuś, kochanie, dlaczego ty się tak szczerzysz? –
zapytała mnie Kinga jak wychodziłyśmy z hali.
- No wiesz… Jestem szczęśliwa. – odpowiedziałam szczerze.
- Taaa… Jak my wszystkie. – odpowiedziała Mała.
- No właśnie. Skoro już o tym mowa to ty i Fabian … ? –
zaczęłam.
- Haha. Szczerze to nie wiem Sylw. Lubię go, nawet bardzo,
za bardzo, ale nie wiem czy potrafię żyć w związku. Przecież mnie znasz. –
powiedziała poważnie Kinga.
- Znam i wiem, że Kinga, która jest tutaj… - wskazałam na
jej serducho. – Kocha Fabiana i poradzi sobie ze wszystkim.
- Szkoda, że ja nie jestem tego taka pewna. – odparła z
żalem.
- Ehh .. zobaczysz jeszcze. A teraz coś co mnie interesuje
najbardziej. Całowaliście się? – zapytałam z szerokim uśmiechem.
- Tak! – Kinga zacieszyła jak nienormalna. Haha.
- Spaliście ze sobą? – zadałam kolejne pytanie.
- W jakim sensie? – odparła spokojnie Mała.
- No wiesz, kochaliście się?
- Nie. –odparła jakoś tak dziwnie.
- Jak to? – byłam zdziwiona.
- Ja chciałam, on odmówił. – powiedziała Kinga, ale z
uśmiechem. Kurde co to za facet?
- Że co? – wydarłam się.
- To było wtedy co znowu mnie napadnięto i Fabian mnie
uratował. Spałam u niego, ale tylko spaliśmy. Całował mnie po brzuchu no i
wiesz, ja chciałam i to bardzo, chociażby po to, żeby zapomnieć. – spojrzała na
mnie wielkimi oczami, szukając zrozumienia. Taa..
- Rozumiem cię Mała. – odpowiedziałam na to szczerze. Ehh ..
Moja malutka ile ona się nacierpi?
- Powiedziałam mu, że tego potrzebuję, a on powiedział, że
tylko mi się tak wydaje. Czułam się odrzucona, pierwsze o czym pomyślałam wtedy
to to, że może przez to co się stało mnie nie chce, ale on zapewnił mnie, ze
nadal będzie walczyć o mnie i że ma wielką ochotę na mnie, ale nie gdy jestem w
takim stanie.
- O ja! Ależ on kochany. – ucieszyłam się.
- Tak. Bardzo. – odparła Kinga.
- Więc co? Jutro po przyjęciu się za niego weźmiesz? –
zapytałam szczerząc się jak osioł do shreka.
- No wiesz?! – Kinga udawała oburzoną. Haha. – A ty masz
zamiar spać z Karolem? – zapytała mnie. Wzdrygnęłam ramionami i odparłam:
- Jeśli tylko będzie chciał to czemu nie? Zależy mi na nim.
- Haha! Ale zamierzasz się z nim słodko kochać czy go
przelecieć? – zapytała Mała.
- Haha! Zboczuch! Te czasy już się skończyły wiesz mała?
- Wiem, wiem. Brakuje ci tego?
- Tych przypadkowych facetów? Tych szybkich numerków? –
zapytałam. Kiwnęła głową. – Nie, nie brakuje mi tego. Szczerze? To chciałabym
wymazać tamten okres z pamięci. – powiedziałam szczerze.
- Ja też Sylw, ja też. Teraz jak patrzę na to wszystko i
widzę Fabiana takiego uśmiechniętego i pomyślę o tym jaka byłam kiedyś to czuję
się jak kurwa.
- Wiem Mała. I wiesz co? Jeśli ty jesteś kurwą to ja
też. – wyszczerzyłam się.
- No to wychodzi na to, że nieźle dawałyśmy dupy. –
uśmiechnęła się zadziornie.
- Ooo tak. – odparłam. Wybuchłyśmy mega wielkim śmiechem. –
Ale już nigdy więcej Mała, nigdy. – uśmiechnęłam się, chwyciłyśmy się za małe
palce i przysięgłyśmy, że już więcej się tak nie zachowamy.
*Asia*
Kolejny dzień minął bardzo szybko. Cieszyłam się jak małe
dziecko, że idę z Bartkiem na to przyjęcie. Już od rana wszystkie myślałyśmy o
tym jak się mamy ubrać. Trening zleciał i każda z nas poszła się szykować.
Wykapałam się. Umyłam porządnie włosy i wysuszyłam je, a następnie
wyprostowałam. Zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w sukienkę, a na koniec ubrałam piękne szpilki. Byłam już gotowa. Patrzyłam na Olkę jak się szykuje. Włosy
związała w luźnego koka, pomalowała delikatnie oczy i założyła zajebistą kieckę i do tego tak samo boskie sandałki .Byłyśmy gotowe do wyjścia i obie
cieszyłyśmy się i denerwowałyśmy. Miałam nadzieję, że spodobam się Bartkowi.
*Bartosz Kurek*
Gdy zobaczyłem Asię byłem w szoku.
Wiedziałem, że jest piękna, ale nie aż tak piękna. Gdy tylko do mnie przyszła
pocałowałem ją mocno. Byłem zadowolony, że ta urocza kobieta należy do mnie. Poszliśmy
na przyjęcie. Cały czas ją obejmowałem. Nie chcę jej stracić. Jest moja. Musze
jej to jakoś pokazać. W końcu kocham ją. Tylko nie mam odwagi jej tego powiedzieć.
Ta… Ja wielki Bartek Kurek nie umiem wyznać cudownej dziewczynie miłości.
Masakra. Jestem mega wielkim tchórzem.
*Piotr Nowakowski*
Ola wyglądała po prostu bosko. Od
razu jak tylko ją zobaczyłem pobiegłem do niej i mocno przytuliłem.
- Jak ty ślicznie wyglądasz. –
powiedziałem do niej.
- No ty też niczego sobie. – odparła
z uśmiechem.
- Kocham Cię skarbie. –
powiedziałem po prostu. Nie mogłem się powstrzymać.
- Ja ciebie też Piotruś, ja ciebie
też. – odpowiedziała śmiejąc się już. Pocałowałem ją długo i namiętnie.
- Jestem najszczęśliwszym mężczyzną
na świecie. – szepnąłem jej na ucho. Wtuliła się we mnie i poszliśmy na imprezę
gdzie mogłem się pochwalić, że ta prześliczna kobieta jest tylko i wyłącznie
moja.
*Mery*
Szykowałyśmy się razem z Sylw. Nie
wiem dlaczego ale stresowałam się trochę, no i bardzo chciałam się podobać
Andrzejowi. Zrobiłam sobie makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam
taką sukienkę i sandałki na obcasie . Za to Sylwia wyglądała jak seksbomba. Po prostu zabójczo.
Haha. Uśmiechnęłam się do niej. Wiem, że zależy jej na Karolu.
- Karol nie oderwie dzisiaj od
ciebie wzroku. – powiedziałam do niej.
- Mam taką nadzieję. – powiedziała zadziornie
i dodała: - Tak samo Wrona nie spuści cię z oczu.
- Miałam właśnie nadzieję, że tak
powiesz. – uśmiechnęłam się pod nosem. Sylw zaśmiała się. Swoje śliczne włosy
uczesała w koński ogon, zrobiła niezły makijaż no i ubrała boską sukienkę i wysokie szpilki. Byłyśmy już gotowe. Czułam się naprawdę bosko. Jak
królowa. Haha.
*Andrzej Wrona*
Sam nie wiem dlaczego chciałem,
żeby Marlena szła razem ze mną. Przecież sam się upierałem, że tylko ją lubię.
A teraz się stresuje tak jakbym znów miał 15 lat i pierwszą randkę przed sobą.
Masakra. Poszedłem po Mery. Jak wyszła z pokoju myślałem, że padnę tam.
Wyglądała olśniewająco. Taka słodka. Mmm.. Przywitałem się grzecznie.
Uśmiechnęła się do mnie dając całusa w policzek. Kurde Wronka, a może tobie
faktycznie podoba się Mery? Nie wiem już co myśleć. Chwyciła mnie pod ramię i
poszliśmy.
*Karol Kłos*
Widziałem jak Wronce się oczka
zapaliły jak zobaczył Mery. Swoją drogą wyglądała naprawdę super. Uśmiechnąłem się
pod nosem. Czekałem na Sylwię. W końcu wyszła z pokoju, myślałem, że mi oczy z
orbit wyjdą. Moja cudowna.
- Wyglądasz … wow. – brakowało mi
słów.
- Czyli podoba ci się? – zapytała niepewnie.
- Oczywiście. A wątpiłaś w to? –
zapytałem zdziwiony.
- Nie wiem. Bałam się, że ci się
nie spodoba. – odpowiedziała szczerze.
- Oj Sylwia, Sylwia. Podobasz mi
się i to bardzo i nieważne jak jesteś ubrana. – uśmiechnąłem się pod nosem.
Spojrzała mi prosto w oczy i uśmiechnęła się. Zbliżyłem się i pocałowałem ją. – Chodź. – powiedziałem i chwyciłem za rękę.
*Michalina*
- Kinga, myślisz, że będę się podobać Miśkowi? – zapytałam ją
jak już się wyszykowałam. Kinga zrobiła mi boski makijaż, włosy miałam
rozpuszczone, sukienkę wręcz cudowną no i piękne buty, w których pewnie się zabije, no ale cóż, żeby być pięknym
trzeba cierpieć no nie?
- No jasne, że mu się spodobasz,
przecież wyglądasz tak dobrze, że sama bym cię przeleciała. Haha. – zaśmiała się
Kinga.
- Kinga! – wydarłam się z głupim
uśmiechem.
- No co? Komplementy ci prawie. –
odpowiedziała szczerze.
- Ehh.. Dziękuję. – odparłam.
Spojrzałam na nią a ta co? – Ej! A ty jeszcze niegotowa?
- No zaraz nooo.. Muszę gębę
doprowadzić do stanu używalności no nie? – odparła Mała. Już chciałam jej powiedzieć,
że ma się pospieszyć, bo się spóźnimy, gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Otwórz! – wydarła się Kinga.
Przewróciłam oczami. Haha. Otworzyłam drzwi i kogo tam ujrzałam? Mojego
mężczyznę.
- Wow kochanie! – krzyknął zadowolony
Misiek. – Wyglądasz bosko.
- Dziękuję. – odpowiedziałam spokojnie,
chociaż moje wnętrzności szalały.
- Idziemy? – zapytał wciąż patrząc
na mnie z podziwem.
- Yyy .. – zaczęłam.
- Idź! – wydarła się Kinga z
łazienki.
- Na pewno? – zapytałam jeszcze ją.
- Kurwa czy ja niewyraźnie mówię? –
zapytała zirytowana.
- Haha. Ok Mała to my idziemy. –
powiedział Michał i wyszliśmy. Głupio mi było zostawiać Kingę tak samą, no ale
w końcu mój cudowny facet przyszedł no nie? Uśmiechnęłam się. Michał wpił się w
moje usta. Gdy już się odsunął zacieszył do mnie tak słodko, że aż mi zaparło
dech w piersiach. Odpowiedziałam takim samym uśmiechem. Chwycił mnie za rękę i
poszliśmy na przyjęcie.
*Michał Winiarski*
Nie mogłem się doczekać, aż zobaczę
moją Misię, dlatego poszedłem po nią. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Dobrze,
że ta kobieta jest moja. Bo jakby należała do kogoś innego to chyba bym
zwariował. Ehh.. Winiarski wpadłeś po uszy. Uśmiechnąłem się. Ogólnie cały czas
się szczerzyłem. Tak samo jak Kłos, Wronka, Kurek czy Nowakowski. Ha! Mamy
wielkie szczęście.
*Kinga*
Powiedziałam Misi, że ma już iść.
Swoją drogą zastanawiam się nad tym, czy czasami nie stchórzyć i nie iść.
Wyglądałam strasznie. Żeby chociaż trochę zakryć twarz zostawiłam rozpuszczone
włosy, ubrałam szybko kieckę i botki, w których zakochałam się jak tylko je ujrzałam. Gdy już
się ogarnęłam, wyszłam z pokoju i ruszyłam na to przyjęcie. Mimo, że miałam
gołe plecy i naprawdę odkryte nogi czułam się pewnie i też tak weszłam na tą
imprezę. Wszyscy się na mnie spojrzeli, dziewczyny uśmiechały się słodko, a
chłopacy nie mogli uwierzyć, że to ja. Haha. Czyli nie było aż tak źle. Super!
Szukałam wzrokiem Fabiana i … znalazłam go. Stał przy ścianie i wpatrywał się
we mnie. O kurde. To co czuję jest po prostu nie do opisania. Uśmiechnęłam się
do niego delikatnie i ruszyłam w jego stronę.
*Fabian Drzyzga*
Gdy ją zobaczyłem, zamarłem.
Wyglądała tak cudownie. Szczerze to miałem ochotę zaciągnąć ją od razu do
łóżka. Kurwa Drzyzga! Ogarnij się! Gdy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się
delikatnie i ruszyła w moją stronę. Ja też ruszyłem w jej kierunku. Miałem
wrażenie, że czas się zatrzymał. Jeszcze nigdy się tak nie czułem. O ja! Gdy
znaleźliśmy się blisko siebie, chwyciłem ją za rękę i pocałowałem ją czule w
usta. Uśmiechnęła się promienne.
- Wyglądasz jak chodzący milion
Mała. – szepnąłem jej na ucho.
- Dziękuję. – odparła. Była taka
pewna siebie. Uśmiechnąłem się. Udaliśmy się do reszty ekipy i czekaliśmy na
oficjalne rozpoczęcie imprezy. Spojrzałem tylko na chłopaków. Każdy z nich się
cieszył, że ma tak cudowną dziewczynę. Laski wyglądały odlotowo. Karol mocno
obejmował Sylwię. Piotrek patrzył tak na Olkę jakby nie mógł uwierzyć, że to
jego dziewczyna. Wronka nie był pewien gdzie ma patrzeć, a Kurek nie wypuszczał
Asi z rąk. Michał wyglądał na tak szczęśliwego jakby wygrał w totka. Haha. A
ja? Co ja czułem? Nie wiem jak to opisać. Patrząc na Kingę w tej chwili, byłem
pewny, że to ta jedyna, że to z nią chce spędzić resztę życia. Gdyby nie
to, że znamy się tak krótko z miejsca bym się jej oświadczył. Zakochałem się i
nic nie mogłem na to poradzić. Przytuliłem Małą do siebie, uśmiechnęła się do
mnie i zaczęliśmy słuchać tego co mówi Antiga.
"Każda kobieta jest tajemnicą, którą trzeba rozwiązać."
No i kolejny rozdział za nami. W następnym opiszę dokładnie jak wyglądała ta impreza ;)
Wiem, wiem dziwny jest ten rozdział, ale chciałam, żeby każdy z głównych bohaterów się wypowiedział. ;)
Mam nadzieję, że się spodoba ;p
pozdrawiam ;****
niedziela, 19 października 2014
rozdział 16
"Poczuł ukłucie zazdrości. Serce to głupia rzecz."
*Michał Winiarski*
Po treningu trener zawołał nas do siebie.
- Słuchajcie chłopaki. Jutro organizujemy mini przyjęcie i
macie wszyscy się stawić. – powiedział Antiga.
- A jakieś alko będzie? – zapytał Kubiak. Haha. Ten tylko o
jednym.
- Zobaczymy. – uśmiechnął się zadowolony trener.
- A możemy zabrać kogoś ze sobą? – zapytał Piter.
- Oczywiście. Myślę, że trzeba by było zaprosić także nasze
siatkarki z ośrodka no i ich trenera. – odpowiedział Stephane.
- Ok. Nie ma problemu. – odpowiedziałem.
- To ja porozmawiam z trenerem dziewcząt, a wy z
dziewczynami co wy na to? – zapytał Antiga.
- Spoko loko. – odpowiedział na to Wronka. Oj chyba za dużo
czasu spędza z dziewczynami. Haha. Trener spojrzał dziwnie na niego i kazał nam
się rozejść. Każdy z nas poszedł do siebie się ogarnąć.
*Mery*
Po treningu każdy poszedł do siebie się ogarnąć. Poszłam się
wykąpać. Jak się ogarnęłam to stwierdziłam, że pójdę już do stołówki na obiad.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam korytarzem. Po drodze natknęłam się na Wronę.
- Gdzie już lecisz? – zapytał mnie.
- Na obiad. – odparłam.
- Słuchaj Mery mam pytanie. – zaczął trochę nie pewnie.
- No to pytaj.
- A właściwie chciałem ci powiedzieć, że nasz trener
organizuje takie mini przyjęcie i jesteście wszystkie zaproszone.
- Ok. Dziękuję, przekażę dziewczynom. – odpowiedziałam.
- No i … Ehh .. Poszłabyś razem ze mną? – zapytał ze
strachem. Haha. Czyżby się bał ?
- Pewnie, jeśli tylko chcesz. – uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuję. – odparł z ulgą.
*Fabian Drzyzga*
Cieszyłem się, że dziewczyny też są zaproszone. No ale
chciałem, żeby Kinga poszła razem ze mną. Szczerzyłem się jak jakieś małe
dziecko. Haha. Poszedłem sobie do Kingi. Grzecznie zapukałem do drzwi i
czekałem aż ktoś mi otworzy. No kurde no. Ile można czekać?
- Czego? – warknęła Kinga gdy tylko otworzyła drzwi.
- Ej no. To było nie miłe. – powiedziałem do niej ale z
uśmiechem.
- Eh.. Co byś chciał ode mnie Fabianku? – Kinga zapytała
mnie przesłodko.
- O! O wiele lepiej.
- Drzyzga nie denerwuj mnie. Cierpliwość mi się kończy mów
co potrzebujesz bo muszę się ubrać. – powiedziała Mała i dopiero wtedy
zauważyłem, że stoi owinięta tylko w ręcznik i na dodatek jest jeszcze mokra.
Przełknąłem głośno ślinę i spojrzałem w jej oczy. A ta co? Szczerzyła się jak
głupia. – Hmm.. – mruknęła. – Czyli nadal tak na ciebie działam? – zapytała zadowolona
z siebie.
- Tak. – odpowiedziałem szczerze. No co? Po co miałem kłamać
skoro widać jak cholera, że jej pragnę.
- To dobrze. – odpowiedziała cholernie seksownym głosem.
Kurwa Drzyzga weź się w garść! – To co chciałeś ode mnie?
- Chciałem ci powiedzieć, że Antiga organizuje przyjęcie i
jesteście wszystkie zaproszone.
- Ok. Dziękuję. Powiem laskom. – powiedziała i chciała
zamknąć drzwi. Wstawiłem nogę pomiędzy drzwi, a futrynę i wlazłem do środka. –
Ehh.. Coś jeszcze Drzyzga? – zapytała Kinga.
- Tak. – odpowiedziałem i wpiłem się w jej usta. Oh. O
dziwno nie dostałem w dziób tylko odwzajemniła pocałunek. Oparłem swoje czoło o
jej i szepnąłem – Poszłabyś razem ze mną na to przyjęcie?
- Tak pójdę. – odpowiedziała i spojrzała delikatnie na mnie.
Dała mi buziaka w policzek i powiedziała: - A teraz Drzyzga spierdalaj bo muszę
się ubrać. – uśmiechnęła się słodko. Haha. Słowo „spierdalaj” może brzmieć tak
słodko tylko z jej ust. Uśmiechnąłem się, dałem szybkiego buziaka i wyszedłem.
Ja pierdole Drzyzga wpadłeś!!!
*Piotr Nowakowski*
Od razu od trenera poszedłem do Oli. Zapukałem do ich drzwi,
ale niestety otworzyła mi Asia.
- Yyy.. Jest Olka? – zapytałem.
- Pewnie, ale się kąpie, poczekaj na nią i jak coś to ja
poszłam już na obiad. – powiedziała Aśka i zwiała. Taaa.. Na obiad. Chyba na
KURKI! Haha. Uśmiechnąłem się i wszedłem do pokoju. Usiadłem grzecznie na łóżku
i czekałem aż moja księżniczka wyjdzie. Nie mogłem usiedzieć na tyłku więc
postanowiłem wejść jej do łazienki. Haha. Po cichu wszedłem, rozebrałem się i
wlazłem pod prysznic. Patrzyłem chwilę na Olkę i nie mogłem się napatrzeć. Ona
jest taka piękna. O ja! Przytuliłem ją.
- Aaaaaa ! Zboczeniec ! – wydarła się Olka i próbowała
zasłonić. Haha.
- Ej spokojnie. To tylko ja. – powiedziałem do niej i
przytuliłem mocniej. Jak tylko usłyszała mój głos trochę się rozluźniła.
- Kurwa Piotrek co ty tutaj robisz? – zapytała teraz już
zła. Cały czas zakrywając się.
- Ej. Nie zakrywaj się. Jesteś piękna. – powiedziałem do
niej zadowolony. Wtedy ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła zadowolona. Wzięła
ręce i wtuliła się we mnie.
- Wystraszyłeś mnie. – szepnęła tylko.
- Przepraszam. Nie chciałem. – uśmiechnąłem się delikatnie.
– Nie złość się.
- Ehh ok. Piotrek a dlaczego ty też jesteś goły? – zapytała
mnie z uśmiechem.
- No cóż, znudziło mi się czekanie na ciebie więc
stwierdziłem, że wykąpie się razem z Tobą.
- A dlaczego w ogóle do mnie przyszedłeś? Przecież
zobaczylibyśmy się na obiedzie.
- Chciałem zapytać czy poszłabyś ze mną na przyjęcie które
organizuje Antiga ? – zapytałem.
- Oczywiście, że z Tobą pójdę. – odpowiedziała. Uśmiechnąłem
się i przytuliłem ją mocno. Zostałem już z nią pod prysznicem. Umyłem się, Olka
też i wyszliśmy. Ubraliśmy się i poszliśmy na obiad. Jestem najszczęśliwszym
mężczyzną na świecie.
*Bartosz Kurek*
Hmm.. Co mam zrobić? Chciałem zaprosić Aśkę na to przyjęcie
ale kurde boję się, że mi odmówi. No bo przecież nie jesteśmy razem. Chociaż
może jesteśmy? Ja pierdole Kurek to ty nawet nie wiesz, czy masz dziewczynę czy
nie? Masakra. Wyszedłem na chwilę przed ośrodek i co zobaczyłem? Moja cudowną
Aśkę. Podszedłem do niej.
- Co ty tutaj robisz? – zapytałem ją.
- Jezus Maria! Bartek! Nie strasz mnie. – odpowiedziała na
to.
- Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć.
- Ok. Ja? Przyszłam się trochę przewietrzyć i pomyśleć.
- O czym?
- O nas. – odpowiedziała. Hmm.. O nas. Jak to bosko brzmi.
- A o czym konkretnie ? – zapytałem.
- O tym czy jesteśmy razem czy nie. I co to w ogóle jest
między nami. – odpowiedziała szczerze Asia.
- A wiesz, że też o tym myślałem? – zapytałem ją.
- Serio?
- Pewnie.
- I co wymyśliłeś? – zapytała mnie moja słodziutka.
- Że w sumie to chyba chciałbym spróbować. No skoro Misiek
jest z Michaliną, Kłos z Sylwią, Piter z Olką to dlaczego nam by miało się nie
udać?
- Też tak właśnie myślałam, ale … - zaczęła i nie skończyła.
- Ale co ? – zapytałem trochę zdenerwowany. Nie chciałem
dostać od niej kosza. Za bardzo by mnie to bolało. Kurde jeszcze nigdy się tak
nie zakochałem.
- Ale boję się. – odpowiedziała Aśka szczerze.
- Ja trochę też. Bo bardzo mi na tobie zależy i boję się, że
cię stracę. – odpowiedziałem na to.
- Ehh.. I co teraz Bartuś? – zapytała smutno.
- Uśmiechnij się kochanie. Spróbujmy, proszę.
- Dobrze. – odpowiedziała uśmiechając się. Nie wierzę. Po
prostu nie mogę w to uwierzyć. Praktycznie jeszcze nie dawno żaden z nas nie
miał dziewczyny, a teraz co? Wszyscy zakochani. I to w kim? W najlepszych
siatkarkach.
- Asiu? – zapytałem ją. Chwyciłem za rękę i zacząłem
prowadzić do środka do stołówki.
- Tak?
- Poszłabyś ze mną jutro na przyjęcie, które organizuje
Antiga? – zapytałem poważnie. A ona co? Uwiesiła mi się na szyi, mocno
przytuliła i odpowiedziała:
- Oczywiście, że pójdę! – cieszyłem się jak małe dziecko.
Przytuliłem ją i poszliśmy na obiad.
*Michalina*
Wszystkie byłyśmy zadowolone. Stephane organizuje przyjęcie,
na które jesteśmy zaproszone. Każda z nas idzie ze swoim siatkarzem. Kto by
pomyślał, że znajdziemy tutaj miłość? Jestem mega szczęśliwa. Michał od zawsze
był moim marzeniem. Spędzamy ze sobą dużo czasu, całujemy się ze sobą, ale też
dużo rozmawiamy. Zastanawiam się tylko jak to będzie gdy już stąd wyjedziemy.
Nie chcę o tym myśleć, bo od razu psuje mi się humor. Kurde przecież ja go
kocham. Nie powiedziałam mu tego, zresztą on mi też tego nie powiedział. Nie
wiem czy się na to odważę. Chociaż szczerze widać to w moich oczach. Haha.
Taa.. Michalina zakochana po uszy w Michale Winiarskim. Oj do czego to doszło.
Uśmiechając się do siebie szłam na obiad. Na stołówce byli już prawie wszyscy.
Nie było tylko Kingi. Usiadłam koło Miśka i zapytałam chłopaków:
- Nie wiecie może gdzie jest Kinga?
- Yyy.. Kochanie? Przecież to ty dzielisz z nią pokój. –
odpowiedział mi Michał.
- No wiem, wiem, ale nie wiem gdzie ona jest. – odparłam szczerze.
Przecież więcej czasu spędzam z nim niż z Kingą. Oj czuję się okropnie. Jestem
najgorszą przyjaciółką. Ehh..
- Spokojnie. Kinga się ubiera. – odpowiedział Fabian.
- Serio? – zapytałam.
- Tak. – odpowiedział dziwnie zadowolony z siebie. Haha.
- A skąd to wiesz? – zapytał go Kubiak.
- Bo byłem u niej. – odpowiedział jeszcze bardziej się
szczerząc.
- Hmm… I dlatego musi się ubrać? – zapytałam udając powagę.
- No nie no! Jezu! Kąpała się jak poszedłem do niej. –
odpowiedział Drzyzga.
- A po co ty u niej byłeś? – zapytał Możdżon.
- Powiedzieć jej, że Antiga organizuje przyjęcie.
- Haha. Dobra przestańcie go już tak maglować. – powiedziała
Kinga. Kurde nikt nie zauważył, że ona już przyszła. Spojrzałam na nią.
Wyglądała na zadowoloną. Haha. Czyżby do czegoś doszło? Ojoj, musze z nią pogadać.
- No jesteś w końcu. – powiedziałam do niej.
- No raczej nie inaczej. – odparła.
- No to .. .Hmm .. Co takiego robiłaś? – zapytał ją Kłos.
- Haha. Bo jebne. A jak ci powiem Karolku, że robiłam sobie
dobrze to cię to usatysfakcjonuje? – odpowiedziała już poważnie. Hahahah. Moja
mała.
- Yyy.. Co? – zapytał Karol zbity z tropu. Od razu zrobił
się czerwony na twarzy.
- Haha. – zaczęłyśmy się śmiać z dziewczynami.
- No ej no! – oburzył się Kłos.
- Karolku, przecież Kinga żartuje. – powiedziała do niego
Sylwia.
- A skąd wiesz? – zapytała ją Mała. Haha. Teraz to dopiero
był śmiech.
- Wiem. Ponieważ nie bawiłabyś się sama, beze mnie. –
odpowiedziała na to Sylw.
- Masz rację mój słodziaczku. – odpowiedziała poważnie Kinga.
- Że co?! – wydarłam się. – Zdradzasz mnie?!
- Nie no Misia skąd no.. Przecież wiesz, że cię bardzo
kocham. Sylwia nic dla mnie nie znaczy. – odpowiedziała Kinga z głupim
uśmiechem. A reszta? Przyglądała nam się z wielkimi oczami.
- Kinga! No jak możesz! – oburzyła się Sylwia.
- O cholera ale się wkopałam. – powiedziała Mała. –
Dziewczynki słuchajcie. Proponuję najlepsze rozwiązanie z możliwych.
- Jakie? – zapytałam równo z Sylwią.
- Proponuję trójkąt! Co wy na to?! – zapytała z mega wielkim
uśmiechem.
- Mi pasuje. – stwierdziła Sylw.
- W sumie co mi szkodzi. – odpowiedziałam na to.
Spojrzałyśmy wszystkie na siebie i wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobra dziewczyny to było dobre. – stwierdziła Mery. –
Trochę dramatu, romantyzmu i mieszanka słodkości.
- Haha. Mogłyśmy zostać aktorkami, a nie siatkarkami. - powiedziała Sylwia.
- No wiadomo. Sylw my się nadajemy do wszystkiego. – poparła
ją Kinga.
- Taaa.. a najbardziej do grania w filmach porno. –
powiedziała ze śmiechem Olka.
- Ty! Nie głupi pomysł. Tego jeszcze nie robiłam. –
powiedziała Mała z głupim uśmiechem. Hahah. Mina Drzyzgi była bezcenna. W ogóle
jakoś chłopaki tak jakoś przycichli.
- Ej co jest chłopaki? – zapytałam ich.
- No yyy.. tego.. dziwne to było. – powiedział Kłos.
- Przyzwyczajaj się bo my tak zawsze. – powiedziała Kinga.
- Haha. No dokładnie. – poparłam ją.
- Nie mówiłaś, że lubisz trójkąty. – powiedział Winiar z
uśmiechem na twarzy.
- Bo nie pytałeś skarbie. – odpowiedziałam. Haha. Czasami
się zastanawiam co by ze mną było gdybym nie poznała Kingi. Moje życie chyba
byłoby mega nudne. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Kingę. Patrzyła na Fabiana
z dziwną miną.
*Kinga*
Odstawiłyśmy z dziewczynami dobrą scenę. Haha. Jesteśmy najlepsze.
Uwielbiam je. Fabian patrzył na mnie tak jakoś dziwnie. Niby się uśmiechał, ale
wydaje mi się, że był też trochę zły. Ehh czy ten facet serio jest zazdrosny?
Po obiedzie poszłam na fajkę. Taa.. samo tak jakoś wyszło, że musiałam zapalić.
No co no? Jestem dorosła nie?
- Miałaś nie palić. – powiedział do mnie.
- Musiałam. – odpowiedziałam szczerze.
- Nie pal. – powiedział i zabrał mi papierosa.
- Ehh.. ok. – odparłam. Spojrzałam mu w oczy i to co w nich
zobaczyłam było po prostu .. Cudowne? Sama nie wiem jak to nazwać, ale poczułam
się wyjątkowa. I to bardzo.
- Chodź. – powiedział do mnie, wyciągając rękę w moją
stronę. Chwyciłam ją i poszliśmy w stronę naszej polanki.
*Fabian Drzyzga*
Na obiedzie było bardzo zabawnie. Kinga z dziewczynami
przeszły same siebie. No bo jak można gadać o robieniu sobie dobrze przy
obiedzie? Haha. Udawałem, że jestem zły. Ehh.. po co ja się oszukuję? Ja byłem
zły. Ale nie dlatego, że tak się wygłupiały tylko dlatego, że miałem wielką
ochotę na Kingę. Jezu jak ona na mnie działa. Gdy Kłos zapytał jej co robiła i
ona odpowiedziała mu, że robiła sobie dobrze byłem zły. Pomyślałem tylko, że
sam chciałbym jej sprawić przyjemność. Spojrzałem na nią. Po obiedzie Kinga
wyszła przed ośrodek, poszedłem za nią. Paliła. Znowu. Ehh.. Podszedłem do niej
i zabrałem jej papierosa. Spojrzałem jej prosto w oczy i to co poczułem było
dziwne. Sam nie wiem jak to nazwać. Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy na naszą
polankę. Naszą … Hmm jak to bosko brzmi.
- No więc co to miało być? – zapytałem ją jak już byliśmy na
łączce i leżeliśmy na trawie.
- Ale co? – zapytała mnie z miną niewiniątka.
- To w stołówce? – zapytałem.
- Oj tam. Przecież tylko żartowałyśmy. – odpowiedziała Kinga.
- A co robiłaś gdy już poszedłem od ciebie?
- Haha. Ubierałam się i próbowałam doprowadzić do normalnego
stanu moją gębę. – odpowiedziała. Och.. a szkoda. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz Drzyzga?
- Nie skądże, gdzieżbym śmiał?
- Taaa.. dlaczego ja ci nie wierzę? – zapytała z uśmiechem.
- No właśnie nie mam pojęcia maleńka. – odpowiedziałem.
Zadrżała. Mmm.. Wiem, wiem jestem zboczony, no ale jestem facetem tak?
- Dlaczego miałeś taką dziwną minę gdy stwierdziłam, że nie
grałam jeszcze w filmach porno? – zapytała mnie zadowolona z siebie.
- Hmm.. nie jestem pewien czy by mi się podobało gdybyś
grała w takim filmie. – powiedziałem szczerze.
- Drzyzga, pamiętaj, że nie jesteśmy razem. – odpowiedziała
poważnie.
- Jeszcze maleńka, jeszcze. – uśmiechnąłem się pod nosem.
- I znowu pewny siebie. – odparła uśmiechając się.
- Nauczyłem się tego od ciebie.
- W to nie wątpię, ale do mnie to ci jeszcze dużo brakuje. –
odpowiedziała śmiejąc się ze mnie.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz? – zapytałem.
- Nie skądże, gdzieżbym śmiała Drzyzga. – odpowiedziała chichrając
się. Haha. Jaki to jest piękny dźwięk. Kurde od kiedy ja jestem taki czuły,
romantyczny i w ogóle. Jezu! Ale ta dziewczyna mnie zmieniła.
- No ja myślę. – odpowiedziałem.
- Co ty robisz?! – wydarła się robiąc wielkie oczka. Haha.
Zwariuję kiedyś.
- No widzisz zdarza mi się. – odpowiedziałem. Kinga zaczęła
się śmiać. – Uwielbiam jak się śmiejesz. – powiedziałem do niej. Spojrzała na
mnie i zbliżyła się trochę do mnie. Dałem jej szybkiego buziaka i zapytałem:
- A jak się czujesz? No wiesz po czym ... ?
- Ehh.. Staram się o tym nie myśleć. – odpowiedziała i
spojrzała mi prosto w oczy. – Proszę nie wracajmy do tego. – szepnęła do mnie.
- Dobrze. – odpowiedziałem i przytuliłem do siebie.
Siedzieliśmy tak w milczeniu.
- Ej! Musimy wracać! Trening! – wydarła się Kinga.
- Kurwa! Faktycznie. – odpowiedziałem.
- Ej chwila moment. Od kiedy ty przeklinasz? – zapytała mnie
z wielkimi oczami.
- Od kiedy się zadaje z tobą. – odparłem.
- Widzisz to dowód na to, że nie możesz spędzać ze mną dużo
czasu. – powiedziała poważnie.
- Niby dlaczego? – zapytałem.
- Bo sprowadzam cię na złą drogę. – odparła po prostu.
Przytuliłem ją do siebie mocno i pocałowałem czule. – Hmm.. ale chyba jeszcze
nie jest tak źle. – powiedziała mrucząc mi prosto w usta. Uśmiechnąłem się.
Tak. Jestem w niej bezwarunkowo i niezaprzeczalnie zakochany.
- Chodźmy Mała. – powiedziałem i znów chwyciłem za rękę
prowadząc z powrotem do ośrodka. Byłem zadowolony. Ufa mi. No i pozwala się
całować. Chociaż widać, że lubi mi robić na złość.
"Czasami zastanawiam się, co Bóg jarał stwarzając faceta."
No i kolejny rozdział za mną. ;)
Mam nadzieję, że go nie spieprzyłam ;( wydaje mi się, że wyszedł taki jakiś słodki.
Ehh.. nie wiem co się ze mną dzieję ;( to chyba przez to, że po raz kolejny czytałam książkę "Pięćdziesiąt twarzy Greya" hahah xD kocham to ! <3
dobra już nie zanudzam ;) kolejny powinien być w środę, no może wcześniej ;**
pozdrawiam ;*****
środa, 15 października 2014
rozdział 15
" - śpisz?
- nie kurwa, myślę jak wyjebać cię z tego łóżka."
Ranek
*Asia*
Spotkałam się rano z Michaliną, gdy szła na śniadanie. O
dziwo była ona z Michałem, co w sumie nie powinno mnie dziwić, ale gdzie oni
mają Kingę?
- No hej. Gdzie macie Małą? – zapytałam ich.
- Yyy.. no tego. – zaczął Winiar.
- No mówcie no! – zdenerwowałam się.
- Ehh .. Mała miała wczoraj wypadek, a właściwie, no wiesz
.. powtórkę z przed trzech lat.. – zaczęła mówić Misia.
- Że co?! – wydarłam się.
- Na szczęście Fabian ją uratował, tylko że dostała trochę
po gębie. – skończyła mówić Misia.
- Uhh.. Ale jest ok ? Nie będzie tego samego co było trzy
lata temu prawda ? – zapytałam przerażona.
- Nie, chyba nie. Poszła spać do Fabiana więc chyba jest
spoko. – odparła Michalina.
- No to luz. – odpowiedziałam. Spojrzałam na nich. Chwila!
Czyżby Michał o tym wiedział? Dlaczego Misia mu o tym powiedziała? Kurde.. Na
moje szczęście Michał powiedział, że musi się przebrać i że spotkamy się na
stołówce. Więc skorzystałam z okazji:
- Misia czy ty mu powiedziałaś co się stało trzy lata temu?
– zapytałam ją poważnie.
- Tak.
- Co?!
- Spokojnie, przecież nie powiedziałabym mu gdyby Kinga mi
na to nie pozwoliła. Ale ona sama powiedziała, że mam mu to wytłumaczyć. –
odpowiedziała spokojnie Misia.
- Serio?
- Tak. I wiesz co? Wydaje mi się, że ona już wyszła z tego
całkiem. Byś widziała jak ona i Fabian na siebie patrzą. Jezu masakra.
- Ale że niby jak? – wtrąciła się nagle Mery. Swoją drogą
skąd ona się tu wzięła?
- No tak jakby byli mega zakochani w sobie. – odpowiedziała
Michalina.
- No to, że Drzyzga się zakochał to widać od początku. –
dopowiedział Wrona. Ja pierdole a ten co tu robi? Chyba muszę iść do okulisty.
- Co prawda to prawda. – odparła Mery. Na tym zakończyliśmy
naszą rozmowę gdyż byliśmy już na stołówce. Usiedliśmy się. Rozglądałam się
wszędzie, żeby zobaczyć Fabiana. No i nie zauważyłam, że:
- No cześć kochanie. – powiedział do mnie Kurek. Taa..
jesteśmy na etapie słodzenia sobie. Haha. Ale uwielbiam to.
- No hej. – odparłam dalej się rozglądając.
- Za kim się tak rozglądasz co?
- No za Fabianem. – odpowiedziałam i dopiero wtedy
pomyślałam. O cholera!
- Że co? Mam czuć się zazdrosny? – zapytał poważnie Bartuś.
- No co ty? Zwariowałeś?
- No to dlaczego na niego czekasz? – zapytał wciąż zły.
- Bo dowiedziałam się, że spędził noc z Kingą i chce po
prostu zobaczyć czy jemu faktycznie na niej zależy.- odparłam spokojnie. –
Serio jesteś zazdrosny? – zapytałam już z uśmiechem.
- Tak. – odpowiedział tylko.
- Oj Bartuś. Nie masz o co. – uśmiechnęłam się do niego.
- Nie lubię się dzielić. Pamiętaj. – powiedział, ale już
uśmiechnięty.
- Postaram się.
- Uwielbiam cię ptaszyno. – powiedział.
- Haha. Ptaszyno? Od kiedy? – zapytałam go ze śmiechem.
- Jesteś moja. – odparł po prostu. Jezu co mi się za facet
trafił. No ale cóż już dawno wzdychałam do Bartosza Kurka. Siedziałam tak
zacieszając, a Kingi i Fabiana nadal nie było widać. Może jednak nie przyjdą na
to śniadanie?
*Bartosz Kurek*
Aśka jest cudowna. Uwielbiam na nią patrzeć i spędzać z nią
czas. Kurde chyba się zakochałem. Cały czas jej mówię, że jest moja. A ona przy
tym tak słodko się uśmiecha. Poszczęściło się nam z chłopakami. Jak tylko Asia
mi powiedziała, że rozgląda się za Fabianem poczułem się dziwnie i to bardzo.
Czułem zazdrość, a to nic fajnego. Asia wyjaśniła mi, że chodzi jej tylko o to,
że Fabian spał z Kingą. Nie powiem, ale też jestem ciekawy co z tego wyszło.
Haha. No co? Jestem facetem nie?
*Piotr Nowakowski*
Pierwszy raz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Olka
jest cudowna! Taka słodka i kochana. Mmm.. Cieszę się, że zwróciła uwagę
właśnie na mnie. Dziwnie się czuję. Siedzę na ławce przed ośrodkiem i myślę o
niej. Masakra. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek się zakocham. Uśmiechnąłem
się pod nosem.
- O czym myślisz? – usłyszałem najseksowniejszy głos.
- O Tobie śliczna. – powiedziałem do niej.
- Hmmm.. A o czym takim o mnie? – zapytała Olka.
- O tym, że cieszę się, że akurat mnie wybrałaś.
- Cóż wiesz, nikogo innego nie było na horyzoncie więc
musiałam zadowolić się tobą. – odparła z iskierkami w oczach.
- Że co? – udałem urażonego. Spojrzałem prosto w jej oczka.
Nie mogłem wytrzymać i uśmiechnąłem się, a ona rzuciła mi się na szyję ,
siadając na moich kolanach. Och! Uwielbiam ją.
- Wiesz co? – zapytała mnie po chwili.
- Słucham mała?
- Mam wrażenie, że znam cię sto lat. – powiedziała dając mi
całusa w policzek.
- No bez przesady mała aż taki stary to ja nie jestem. –
uśmiechnąłem się do niej.
- Kocham jak się uśmiechasz. – szepnęła mi do ucha. Oj jak
mi się dobrze zrobiło. Mmmm..
- A ja kocham cię całą. – odparłem szczerze. W sumie sam się
zdziwiłem, że to powiedziałem.
- Piotrek to za wcześnie. – powiedziała Ola patrząc mi w
oczy.
- Wiem, ale co ja mogę na to poradzić? – zapytałem. Zacząłem
żałować, że to powiedziałem i to bardzo. Jezu jak teraz to spierdoliłem to się
zabiję.
- Cieszę się. Bo ja też się w tobie zakochałam. – odparła
szczerze Olka. Spojrzałem z wielkim niedowierzeniem.
- Co powiedziałaś? – zapytałem.
- Że też cię kocham głupku! – odparła śmiejąc się już.
Pocałowałem ją. Tak czule, romantycznie.
- Chodź na śniadanie moja śliczna.
- Dobrze. – uśmiechnęła się. Chwyciła mnie za rękę i
poszliśmy do stołówki.
*Ola*
Powiedziałam Piotrkowi, że go kocham. Nie zrobiłabym tego no
ale on zaczął no. Oj Kinga mnie zabije. Ale trudno. Jestem szczęśliwa. W końcu!
Nowakowski jest boski. Uśmiecham się pod nosem jak jakaś idiotka. Poszliśmy do stołówki
i natknęliśmy się na Kingę i Fabiana. O ja! Jak oni razem słodko wyglądają. Ale
zaraz chwila.
- Kinga! Co ci się stało? – zapytałam z przerażeniem.
- Ciii.. Nie krzycz Olka. Nic się nie stało. Powiedzmy, że
miałam mały wypadek i tyle. – uśmiechnęła się do mnie Mała.
- No jasne. Tramwaj ci mordkę tak rozwalił? – powiedziałam
trochę spokojniej.
- Ehh .. Porozmawiamy o tym później dobrze? – zapytała.
- Ale na pewno?
- Tak. – uśmiechnęła się. No cóż może nie chce gadać przy
chłopakach? Spojrzałam na Fabiana. Jezu jak on na nią patrzy. Masakra. Z troską
i podziwem. Kurde! Kinga spojrzała na Drzyzgę, potem na nas i zacieszyła.
- Chodźcie coś zjeść. – powiedziała Mała. – Głodna jestem.
- Haha. Ja też. W brzuchu mi burczy. – powiedziałam do
Kingi.
- To przez Piotrka. – odparła poważnie.
- Co znowu ja? – odezwał się Piter.
- No Oli burczy w brzuchu bo to pewnie motylki, nie karmisz
ich miłością to burczą no nie? – powiedziała poważnie Kinga. Hahaha. Kocham ją.
- A tu się zdziwisz bo właśnie, że je karmię miłością. –
odpowiedział Piotrek.
- Serio? – odezwał się Fabian.
- No tak. Powiedziałem już to Oli. – tu spojrzał na mnie i
uśmiechnął się, ja zresztą też zacieszałam.
- No to stary gratuluję odwagi. – powiedział Fabian.
- No tak Drzyzga, ty masz gorzej. Bo jak coś takiego powiesz
to Kinga ci w mordę przywali, a jak nie powiesz to będzie marudzić, że nikt jej
nie kocha. – odpowiedziałam na to.
- Haha. Bardzo śmieszne. – powiedziała Mała. – Wcale taka
nie jestem.
- Taaa … Hahaha.. A z tamtym kolesiem? No wiesz z tatuażami?
Jak mu było nooo? – zapytałam Kingi. A Fabian mocno się spiął. Kurde koleś jest
mega zazdrosny. Ojoj Kindze się to nie spodoba.
- Haha. To była jedna wielka pomyłka, daj spokój. Czekaj jak
on miał na imię? A tak! Robert.
- No właśnie Robcio! – krzyknęłam zadowolona.
- A tak właściwie to co się z nim stało? – zapytał mnie
Piotrek.
- Yyy.. no cóż … - zaczęłam.
- Haha. Dostał w mordę! I to jeszcze jak! – krzyknął ktoś za
moimi plecami, okazało się, ze to Sylwia z Kłosem.
- Haha. Serio? Za co? – zapytał Karol.
- Powiedział Kindze, że ją kocha i jest najwspanialszą
dziewczyną. – odpowiedziałam mu.
- I za to oberwał? – zdziwił się Piotrek.
- No niezupełnie. – odparła Kinga. – Dostał w pysk za to, że
gdy to mówił trzymał ręce na moich pośladkach i próbował wessać się w moje
usta. Koleś perfidnie liczył na coś więcej. No sorry no! Ale dupy na pierwszej
randce nie daje. – krzyknęła Kinga.
- Hahahah. – zaczęła się śmiać Sylwia. – Masz rację. Ja też.
– powiedziała już poważnie. Spojrzały na siebie i wybuchły wielkim śmiechem.
- Mam rozumieć, że to sarkazm? – zapytał Kłos. Ale minę miał
dziwną. Haha. Padnę zaraz od kiedy to faceci są tak zazdrośni?
-Nie no Kłosik co ty? Przecież my takie grzeczne jesteśmy. –
powiedziała Kinga, na co Sylw pizgła jeszcze większym śmiechem. Oj zdenerwują się
i to bardzo.
- Chodźcie już jeść. – powiedziałam do nich i chwyciłam
Piotrka za rękę. A ten co? Przyglądał mi się dziwnie. No nie? Każdy w swoim
życiu ma jakieś odpały no nie?
- Kinga! – krzyknęła Sylwia.
- Co?! – wydarła się do niej Kinga, a stały koło siebie.
Kurde głupawka im się włączyła.
- Pan seksy kaloryfer. – powiedziała na to Sylwia.
- Hahahaha. – zaczęłam się śmiać z nimi. Myślałam, że płuca
wypluje. W końcu znaleźliśmy się na stołówce i musiało to dziwnie wyglądać, bo
ja szłam z dziewczynami całe rozchichotane, a chłopacy za nami z ponurymi
minami. Haha.
*Sylwia*
Wpadłyśmy w głupawkę. Nie wiem dlaczego pomyślałam akurat o
Panu Seksy Kaloryfer no ale kurde samo tak wyszło. A jak powiedziała to na głos
to dziewczyny mało nie padły ze śmiechu. Poszliśmy wszyscy do stolika, my z
dziewczynami wciąż roześmiane. Haha.
- Z czego się śmiejecie? – zapytała Misia.
- Z Pana Seksy Kaloryfer. – odpowiedziałam i parsknęłam
znowu śmiechem. Asia z Misią i Mery zaczęły się śmiać jak głupie. O ja! Haha.
- Dobra, czuję się urażony bo nie wiem z czego się
śmiejecie. – powiedział Kurek. Hahah.
- Hahaha. – śmiałyśmy się dalej.
- No powiedzcie nam! – krzyknął już zdenerwowany Winiar.
- To było jakieś cztery lata temu … - zaczęłam odpowiadać bo
te wciąż się chichrały. – Byłyśmy na studiach. Mieszkałyśmy w akademiku, a nie
daleko nas mieszkali nasi nauczyciele. Żeby wyjść na imprezę to trzeba było się
trochę wygimnastykować no ale my sobie nie poradzimy? Poszłyśmy na imprezę i
nawaliłyśmy się. Haha. – zaczęłam się śmiać.
- Co dalej? – zapytał poważnie Karol. – Ups chyba mam
kłopoty.
- Jak wracałyśmy już do akademika to Kinga wpadła na
genialny pomysł. – zaczęła mówić Asia. – Miałyśmy takiego jednego spoko
nauczyciela, nie był aż taki stary. No i Mała stwierdziła, że on ma przecież
taką zajebistą klatę. No i poszłyśmy pod jego okna. Ale nawzajem się
uciszałyśmy. A on co robił? Ćwiczył. Mmm.. Podnosił ciężarki.
- A Kinga, żeby mieć lepszy widok stwierdziła, że wejdzie na
mega wielkie drzewo. – wtrąciła się Mery. – Zaczęła się na nie wdrapywać, a my
głupie stałyśmy na dole i się śmiałyśmy z niej. Gdy wlazła na to drzewo coś
zaczęło się ruszać w krzakach więc my w piski i spieprzyłyśmy stamtąd, a Kinga
została sama i obserwowała naszego nauczyciela. Haha.
- Co było w tych krzakach? – zapytał Marcin.
- A tam. Taki jeden nauczyciel, który miał pilnować, żeby
uczniowie nie wychodzili poza teren akademika. – odparła spokojnie Kinga.
- Co było dalej? – zapytał Wlazły.
- No co no? Złapał
mnie. I zaprowadził do tego seksownego nauczyciela, powiedział mu, że go
podglądałam. I dał mi karę. Haha. Ale wiecie najlepsze było to, że ten Pan Seksy
Kaloryfer się tylko śmiał. Nawet nie chciał, żebym miała tą karę no ale ten
stary dziad się uparł. Wiecie jak mi później było głupio na lekcjach siedzieć?
Masakra. Haha. – zaczęła się śmiać Kinga.
- Ja! Mała ty jesteś niemożliwa. – powiedział Wronka.
- No co no ? Nie moja wina, że miał taki piękny brzuch i
klatkę. Mmm.. – rozmarzyła się Kinga. Haha. Uwielbiam ją. Dobrze, że się za
kumplowałyśmy bo inaczej moje życie byłoby nudne.
*Fabian Drzyzga*
Budząc się rano byłem w siódmym niebie. Teraz jestem w
stołówce i słucham tego co robiła Kinga jak była młodsza. Owszem jestem
zazdrosny, no ale co ja mogę na to poradzić? Spojrzałem na Kingę i się uśmiechnąłem.
Cieszę się, że nie przeżywa tego co się stało wczoraj. Nie chcę, żeby była
smutna. Chociaż wydaje mi się, że trochę udaje przed dziewczynami. Gdy
dziewczyny się zachwycały kaloryferem jakiegoś tam nauczyciela Kinga spojrzała
na mnie i uśmiechnęła się zadziornie. Haha. Uśmiechnąłem się i pogroziłem
palcem. Zaczęła się śmiać. Uwielbiam ten dźwięk. Muszę z nią dzisiaj pogadać.
Ehh.. Po śniadaniu poszliśmy się przebrać i na trening, Znowu mieliśmy go
razem.
*Kinga*
Wszystkie moje laski są szczęśliwe. A ja? W sumie niby też.
Spędziłam miło nockę mimo, że miałam zjebany wieczór. Staram się nie myśleć o
tym co było. Przecież mam po co żyć no nie? Uśmiecham się do siebie.
- Kinga! Skup się! – usłyszałam krzyk trenera.
- Dobra nooo ! – odkrzyknęłam.
- Za dwa dni gracie mecz. Macie być gotowe. – powiedział do
nas „Kołczu”.
- Tak jest! – zasalutowałyśmy i zaczęłyśmy się śmiać. Trener
pokręcił tylko głową. Skupiłam się na grze. Odbierałam wszystko, rozgrywałam
najlepiej jak tylko umiałam i zagrywałam tak dobrze jak jeszcze nigdy. Wszyscy
byli zdziwieni moją grą.
- No co? Przecież mówiłam, że jestem zajebista! – krzyknęłam
do reszty, na co oni zaczęli się śmiać.
- Nawet nie wiesz jak. – szepnął mi Fabian. Jezu! Gęsia
skórka mi wyszła! Omg! W co ja się wplątałam? Uśmiechnęłam się do niego.
Patrzył mi prosto w oczy. Ja!!! I jak ja mam myśleć normalnie gdy on tak na
mnie patrzy co? No jak? Ehh .. Kinga ogra skup się!
"Jeśli kiedyś zamknę przed Tobą drzwi to obiecaj, że je wyważysz."
Wiem, wiem miał być wcześniej. Przepraszam ;/ Nie wyrobiłam się ;(
Postaram się to szybko nadrobić :*
Mam nadzieję, że się spodoba.
Pozdrawiam ;*
P.S. Wybaczycie mi ? :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)